Wired

Witajcie:-)

Niemoecka ziemia przywitała nas deszczem
i przenikliwym chłodem,
więc te pierwsze majowe dni
trzeba będzie raczej spędzić siedząc w domu.

*
Dziś słów kilka o drucie i o szukaniu miejsca:-)
To druciane serducho, które widzicie na fotce poniżej
kupiłam wieki temu w TK Maxx, bez zastanowienia,
bo to był czas, kiedy tego typu rzeczy stawały się "trendy"
(przynajmniej na skandynawskich blogach)
a w naszych sklepach,
które w jakiś niepojęty dla mnie sposób wszelkie wnętrzarskie trendy
wyłapują z wielkim opóźnieniem
takich rarytasow nie bylo.
Czyli z zakupem tego serducha było tak jak za komuny:
rzucili coś do sklepu to się brało :-)




Serducho nijak nie mogło znaleźć sobie miejsca a naszym polskim M,
między innymi dlatego, że było czerwone:-)
Teraz jak widać jest czarne (tablicówka ofc)
i znalazło swoje miejsce na wieszaku w sypialni:-)


Kiedyś tego typu wieszaczki były chyba w każdym domu??
Zupełnie nie wiem dlaczego wyszły z użycia?
Są piękne i mega praktyczne!
Poszperajcie dokładnie na dostępnym Wam stryszkach i piwnicach,
warto taki "mebelek" w domu mieć.


Buteleczka (równie stara jak wieszak)
też w końcu zyskała należytą oprawę w postaci
kubraczka z drucianej siatki (tzw wolierówki).



Na koniec jeszcze kilka ogłoszeń parafialnych.
Mam nadzieję, że po dość długiej (jak na moje standardy) nieobecności na Waszych blogach
uda mi się teraz częściej do Was zaglądać i odpisywać na komentarze.
Obiecać niestety nie mogę, bo teraz mamy wiosenny turnus gości,
których przywieźliśmy sobie z PL:-)
Do zobaczyska najszybciej jak się da!!
XOXO