5.12.16

Tradycja. Czy to wciąż ważne?



Dziwna sprawa, ale jakoś tak wyszło, że od czasu powrotu do Polski czas przyspieszył do 
zawrotnych prędkości. Jeśli dodać do tego spadek energii, który na razie tłumaczę 
koniecznością adaptacji z życia w górach do życia na nizinach, plus takie zwykłe codzienne 
sprawy jak praca, stanie w korkach, dom, nic dziwnego, że o wieńcu adwentowym pomyślałam 
dopiero tuż przed jego drugą niedzielą. 

Zupełnie tak, jak moja serdeczna koleżanka Jen z Australii, którą poznałam mieszkając 
w Niemczech - byłyśmy sąsiadkami przez trzy lata. Zabawna sytuacja z tymi adwentowymi 
wieńcami Jen. Przede wszystkim dlatego, że ani Ona, ani jej mąż nie są wierzący. 
I o ile obecność choinki na święta w domach, w których nie obchodzi się rocznicy narodzin 
Pana Jezusa nie dziwi, to jednak obecność wieńca adwentowego, którego symbolika jest ściśle 
powiązana z wiarą wydaje się być trochę zaskakująca.

Sekret pieczenia z herbatą




Mówiąc Pisząc pieczenie z herbatą mam na myśli zgoła inny proces niż gotowanie z winem, 
kiedy to nalewam sobie lampkę czerwonego wina (lub białego, w zależności od potrawy)
i przystępuję do pichcenia. W pełni świadoma, że gotowanie z winem na tym nie polega. 

Z herbatą robię jednak wszystko jak należy. Powinnam dodać: już robię wszystko jak należy.
Zarówno w kwestii wypieków (o tym za chwilę) jak i parzenia. Do tej pory podchodziłam 
do zagadnienia raczej w sposób barbarzyński: zalewałam torebkę wrzątkiem, czekałam chwilę 
aż puści kolor i wydawało mi się, że to co z tego wyszło to herbata. Ale jak to mówią, człowiek 
uczy się przez całe życie i często jest tak, że jakiś mały impuls lub przypadek może sprawić, 
że nagle chcemy zgłębić jakiś temat bardziej lub nawet zmienić swoje przyzwyczajenia. 

W tym miejscu, jako ten rzeczone impuls, który przyczynił się do tego, że my, kawosze, zaczęliśmy
pić więcej herbaty i zwracać uwagę na to co i jak pijemy, podam mój fantastyczny imbryczek. 
Nie jest to do końca prawdą, ale na potrzeby chwili możemy się umówić, że tak właśnie było. Ok? 

(wszak wiecie, że nie jestem zwolenniczką totalnego ekshibicjonizmu)

10.11.16

Kreatywnie ze Światem Lnu. Każdy może szyć. Torba bento.


Jeśli ktokolwiek z Was zagląda tu w miarę regularnie i od dłuższego czasu, to z pewnością pamięta, 
że DIY pod różną postacią to lwia część moich postów (tak, tak, to czysta kokieteria z mojej strony, 
wszak nie oczekuję byście zaprzątały sobie pamięć zawartością mojego skromnego bloga). 

I choć był już moment gdy posty typu zrób-to-sam zdawały się umierać śmiercią naturalną, to teraz 
mogę śmiało ogłosić ich reaktywację. I bardzo mnie to cieszy. bo jednak lubię, od czasu do czasu, 
coś samodzielnie zmajstrować. A co lubię najbardziej w tym temacie? Zdecydowanie szycie

Tkaniny, odgłos maszyny do szycia, szpulki, nożyczki, szpilki to zdecydowanie to, co tygryski 
lubią najbardziej. Od kiedy sięgam pamięcią coś tam szyłam. Oczywiście zaczynałam od ubranek 
dla lalek. Wtedy moje szycie wyglądało tak, że składałam materiał na pół i po prostu wycinałam 
z niego kształt bluzeczki czy spódniczki. Wycinałam, zszywałam ściegiem fastrygowym i jakimś 
cudem odziewałam moje lalki w te wynalazki. Ok, przyznaję, ta operacja wymagała chwilowego 
usunięcia kończyn górnych, rzadziej dolnych. U lalek rzecz jasna.

4.11.16

Jak założyć żywopłot oraz kilka słów wyjaśnienia


Zanim wystąpię w roli "eksperta" od zakładania żywopłotu chciałabym uprzedzić, 
że post może być odrobinę drastyczny. Głównie ze względu na zdjęcia pozbawione jakiejkolwiek 
stylizacji. Na działce life is brutal: stara kufajka, zabłocone rękawice, przedpotopowe obuwie 
robocze i naprzód. Na obiad bułka z kabanosem maczanym w musztardzie sarepskiej (zdjęć brak), 
herbata w plastikowym kubku (zdjęć brak, chociaż wróć - na insta była focia, zatem nie ściemniam, 
kilka osób jest w stanie to potwierdzić; lajkowały znaczy się świadkowały). 

Obiecuję, że następne relacje będą bardziej humanitarne: zainwestuję w stylowe hunterki
pastelowe rękawice i stosowną przepaskę na włosy. Pozbędę się ordynarnego bezrękawnika. 

30.10.16

Droga blogerko wnętrzarska...


Droga blogerko wnętrzarska! 

Dziękuję ci za wszystkie posty o tym jak mam urządzić mieszkanie. 

Dziękuję ci za wszystkie złote rady odnośnie najmodniejszego koloru sezonu, który muszę mieć 
na ścianie. Albo chociażby w dodatkach. Dziękuję ci, że uświadomiłaś mi co jest niemodne i czego 
nie wypada mieć we wnętrzu. Wszak to jest najważniejsze, prawda? Aby wnętrze było modne. 

Do tego wszyscy dążymy, o tym marzymy, na to ciułamy, a naszą największą życiową ambicją
 jest to, by nasze multi-funkcyjne pokoje nazywane salonami znalazły się w kolorowym czasopiśmie. 

Dziękuję ci za to, że jesteś niezastąpiona. Jesteś stylistką wnętrz, fotografką, ekspertką w wielu 

28.10.16

(niby) Marmurowa tablica suchościeralna (niby) DIY



Zdecydowanie muszę sobie pogratulować. Pobiłam właśnie mój kolejny (blogowy) rekord: ilość 
postów we wrześniu wyniosła 1. Słownie: jeden. Blog to takie dziwne miejsce. Bo z jednej strony 
jest to miejsce, gdzie pokazujemy swoje pasje, gdzie spotykamy swoje "plemię", gdzie lubimy 
wracać bo po prostu jest cząstką nas. Dobrze mówię? 

Z drugiej strony, jest to miejsce, które zawsze przegra z życiowymi priorytetami.

21.9.16

Jak zaplotłam warkocz i jak przecięłam pępowinę

drożdżowe prosty przepis

Czy jesteście gotowe na pożegnanie lata? 
Czy cieszycie się na polską złotą jesień, która (wierzę w to głęboko) obdarzy nas tym, co ma 
najlepsze? Pomyślcie tylko: te szeleszczące liście, te chłodne poranki, to łagodne południowe 
słonko, niesamowite światło października, długie, deszczowe, listopadowe wieczory. 
Tyle wspaniałości przed nami. Nie ma co żałować lata! To jesień pokazuje nam jak pięknie
 można pożegnać to co było, pogodzić się z tym, że coś się kończy.

31.8.16

Mały metraż - duże potrzeby czyli jak urządzić pokój młodego mężczyzny pasjonata




Uchylam dzisiaj rąbka tajemnicy. Tak mi się wydaje przynajmniej. Pokażę Wam dziś pokój 
(a raczej jego fragmenty), który do tej pory na blogu pojawił się tylko raz, 
baaardzo dawno temu - pokój młodego mężczyzny, który właśnie wkracza na nową drogę życia 
więc hello zmiany! Obowiązkowe, bo to, co zdawało egzamin osiem lat temu 
zdecydowanie jest już mocno nieaktualne. 

Czas płynie, najbardziej widać to po dzieciach i każdy rodzic ten banał potwierdzi, i każdy rodzic 
doskonale to zna. Zmieniają się zainteresowania (w omawianym tu dziś trudnym przypadku
po prostu niekontrolowanie rośnie ich ilość), zmieniają się potrzeby naszych latorośli. 
Co jakiś czas trzeba dostosować  się „wnętrzarsko”, pożegnać, co było, otworzyć się na nowe. 

13.8.16

Międzynarodowe metamorfozy z naciskiem na klasykę


Tak! Mam ręce pełne gałeczek i nie zawaham się ich użyć! Straszyłam, straszyłam i oto są. 
Pierwsze doniesienia z frontu robót. Roboty to oczywiście taka nazwa-kamuflaż. 
Tak naprawdę to rodzaj terapii. Na doła, na chandrę i tęsknotę (np za widokiem Alp) 
nie ma nic lepszego niż robota
Najlepiej jakaś przyjemna czyli np zmiany w domu. I tutaj moja rada w tym temacie: 

nie stosujemy terapii szokowej

Mąż może tego nie znieść za dobrze. Stosujemy więc metodę małych kroczków. 

Moje kroczki wyglądały tak:

10.8.16

Naleśnik holenderski z owocami


"Co to takiego naleśnik holenderski?" - zapytacie. Albo i nie zapytacie, bo już Wam doskonale 
znane to zjawisko kulinarne. Ale jeśli zapytacie to donoszę uprzejmie, że to coś bardzo pysznego,
połączenie naleśników z racuszkami i clafoutis. Tak, takie 3 w 1 i mega proste w przygotowaniu, 
i mega szybkie i piecze się to w piekarniku. 

Idealne śniadanko dla dwojga

(jeśli nie są mega głodni) lub jednego (bardzo głodnego). W domyśle: ja. Dobra, przyznaję, 
pożarłam cały, ale więcej się to nie powtórzy. To znaczy powtórzy, bo już na samo wspomnienie 
o tym smaku mam ochotę to powtórkę, ale zdecydowanie podzielę się z kimś chętnym. 

Ktoś chętny?

4.8.16

Lajfstajl lipcowy - ostatki i kamienie milowe


jak zawijać pierogi z owocami

Dzień dobry!

No i stało się! Trzy lata naszej bawarskiej przygody minęły jak jeden dzień.
Od 31 lipca jesteśmy już na swoich "starych" śmieciach. W ostatnim poście zarzekałam się, 
że jeszcze z Bawarii do Was napiszę, ale niestety troszkę mnie te kartony przerosły. 

Ale o tym za chwileczkę. Zacznijmy od początku.
A że lipiec było bardzo poziomkowo-jagodowy (kto przegapił szybciutko zagląda tutaj i tutaj
zaczynamy od zdjęcia pierożków, którymi się zajadaliśmy w przerwach między grilladami.



Lajfstajl nr 1


25.7.16

Upcycling: DIY opaska do włosów ze starej bluzki





Jestem po uszy zagrzebana w kartonach. Chyba doszłam do momentu "przestaję-to-ogarniać", 
który, jak wiem ze swojego dość bogatego przeprowadzkowego doświadczenia, musiał nadejść.

I wtedy nie ma innej rady, jak po prostu zostawić to wszystko w cholerę i zająć się zupełnie czym 
innym. Z całej gamy przyjemnych rzeczy, którymi mogłabym się zająć w ramach odstresowania 
wybrałam akurat DIY z użyciem bluzeczki, w której już od dawna nie chodziłam
(właściwie nie miałam jej ubranej ani razu!). 

Trafiłam na nią przy przeglądaniu, sortowaniu i pakowaniu ubrań 
(bo takie przeprowadzki mają jedną bardzo pozytywną stronę: robi się przegląd wszystkiego, 
dosłownie WSZYSTKIEGO, co się posiada i bezlitośnie redukuje ilość) wciśniętą gdzieś
w kąt szuflady. Po prostu sama nawinęła się w moje łapki.

Bardzo ładna, stan: jak nowa, ale co mi strzeliło do głowy, że kupiłam ciuszek w takim fasonie 
(nawet nie przyznam się jakim, bo to byłoby zupełnie niezgodne z tym co pisałam tutaj )??
 Ale...co było a nie jest nie pisze się w rejestr a ja szybciutko zacieram ślady 
upcycling'ując rzeczony dowód pomroczności.

Cała operacja zajmuje aż 5 minut i przebiega tak:

11.7.16

Najłatwiejsze ever poziomkove smoothie



vintage kitchen

Ryzykuję dziś tym postem, oj ryzykuję. Wszak smoothie to żadne odkrycie!

Podejrzewam, że już sam tytuł zdradzający treść dzisiejszego wpisu może być strzałem w stopę
 i zniechęcić potencjalne Czytelniczki. No bo kto jeszcze nie robił smoothie? Ano ja. 

Ale donoszę,że już nie tkwię w grzechu i produkuję te pychoty namiętnie. 
Teraz najchętniej z poziomek a gdy się kończą przerzucę się pewnie na borówki.

Do tej pory zastanawiałam się jaka jest różnica między smoothie a zwykłym koktajlem z owoców
 i jogurtu, które robiłam do tej pory? Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale chyba chodzi o mrożone 
owoce? Zresztą, nieważne! Ważne, że pyszne, mega smaczne i orzeźwiające! No i zdrowe. 

Idealne drugie śniadanie.

Co będzie potrzebne?
(porcja dla dwóch osób)

8.7.16

Get the summer look! DIY spray do włosów z solą morską




Co jest najlepszego w wakacjach nad morzem?
Zdecydowanie kąpiele w słonej wodzie!

Plażowanie i upały to zdecydowanie nie moja bajka, dlatego ciepłe kraje nigdy nie są na mojej 
podróżniczej liście, ale jeśli już się zdarzy dzień na plaży (rymuję!) to spędzam go w wodzie.
 Uwielbiam pływać! Uwielbiam też co słona woda robi z moimi włosami. 
I nie zgadzam się na to, żeby moje "plażowe fale" trwały tylko w czasie wakacji! 

Jeśli i Wy chcecie zatrzymać ten letni look na dłużej to bardzo dobrze się składa,
 bo mam dzisiaj dla Was bardzo proste DIY - spray do włosów z solą morską
Domowa (i o wiele tańsza!) alternatywa dla produktów sklepowych.

5.7.16

Tarta rustykalna, która została gwiazdą

tarta z jagodami


Halo, halo? Czy ktoś jeszcze lubi gwiazdki? Pamiętacie jak  wdarły się szturmem na blogowe 
salony? Muszę przyznać, że ze wszystkich motywów, ten akurat darzę sympatią największą, 
choć jak wiecie, koszyczka z gwiazdą wciąż nie mam.

W temacie gwiazd mam dziś dla Was pomysł na tarty rustykalne
czyli takie pieczone bez udziału formy. Zwykle zawija się jej brzegi w miarę jednolicie, 
ale ja Wam proponuję sposób, dzięki któremu Wasze tarty będą wyglądać jak gwiazdy. 
Ja swoje upiekłam z okazji wczorajszego amerykańskiego święta. 
Myślę, że były fajnym akcentem odnoszącym się do flagi.

Jak to się robi?

1.7.16

Lajfstajl czerwcowy czyli czas pożegnań



Wow! To już szósty lajfstajl! Do głowy mi nie przyszło, że uda mi się konsekwentnie wytrwać 
w postanowieniu pisania cyklicznych odcinków! Oczywiście mam dalej zamiar kontynuować 
pozostałe dwa cykle, czyli Rzetelny Test Konsumencki (ale do tego wrócę już po przeprowadzce) 
oraz Moja Bawaria, który cieszy się u Was dużym powodzeniem. co oczywiście bardzo mnie cieszy.


Lajfstajl nr 1

10 trendów, które odbierają kobiecość

Moja pogoń za trendami zakończyła się mniej więcej cztery lata temu. Tak mi się wydaje. 
Jestem niezmiernie zadowolona z tego faktu, gdyż, przyznaję, była to pogoń ślepa. 
Bez zwracania uwagi na to, co najważniejsze, czyli czy to:

A/ jest odpowiednie dla mojej figury

23.6.16

Udekoruj swoje wypieki świeżymi kwiatami





Wszystkie kochamy kwiaty! Co do tego nie mam żadnej wątpliwości.
Kwiaty są w końcu jednym z najpiękniejszych podarków jakie daje nam natura.

Przyznaję, u mnie najczęściej kwiaty idą w parze z kulinariami.

W "wazonie", i owszem, od czasu do czasu lądują. 
Cudzysłów jest tutaj absolutnie konieczny gdyż nie posiadam, nie posiadałam i trudno powiedzieć 
czy posiadać kiedykolwiek będę odrębne naczynie przeznaczone tylko i wyłącznie do prezentowania 
kwiatów ciętych. Tak, myślę, że chcę w końcu to wydusić z siebie: nie mam wazonu

20.6.16

Słono-słodkie czyli sałatka z truskawkami i precelkami

strawberry pretzel salad

Dlaczego ten deser nazywa się sałatką? Nie mam pojęcia, ale skoro nie jest ciastem to równie
dobrze może być sałatką. Pierwszy raz zetknęłam się z tym cudem dwa lata temu w domu mojej
amerykańskiej psiapsiółki. Trudno uwierzyć, ale zrobiła go "from scratch" czyli zupełnie 
od podstaw, bez użycia gotowców lub pół-gotowców, co, uwierzcie mi, u Amerykanów jest
rzadkością. Zazwyczaj home made oznacza, coś zrobionego w domu, to nic,
 że z użyciem gotowych spodów lub mieszanek z pudełka. 

Sama wsypała mieszankę do miski, sama wymieszała, sama wstawiła do piekarnika. 
Voila! Domowej roboty jak nic! 

Ale na szczęście są wyjątki od tej reguły. Nie generalizujmy. 
W końcu sama też nie zagniatam ciasta francuskiego tylko biorę je ze sklepowej lodówki.

17.6.16

Haul irysowy. Z podtekstem.

country living


Odnoszę wrażenie, że tegoroczne bzy nie otrzymały ode mnie stosownej dawki celebracji.
Dlatego postanowiłam sobie odbić na irysach. Tych dziko rosnących na łąkach. 

To jest własnie ich czas! 

Uzbrojona w jedynie słuszne nożyczki typu vintage ruszyłam na irysowe żniwa.
Miejsce upatrzyłam sobie dzień wcześniej podczas porannego joggingu. 
Idę więc tak sobie dziarsko polną drogą z narzędziem zbrodni
ukrytym w bardzo non-blogerskiej, starej, szmacianej torbie.
O dziwo, wyjątkowo fotogeniczna jest.

12.6.16

Moja Bawaria - ulubione miejscówki


Na zdjęciu: widok z góry Tagelberg, Schwangau

Oberammergau. Niewiele ponad 5 tys. mieszkańców. Wioska położona w Górnej Bawarii
u podnóża Alp Bawarskich, 873 m n.p.m. Raj na ziemi. Tu sobie mieszkamy. To już wiecie, 
ale wspominam o tym w konkretnym celu: chcę podkreślić zaletę położenia tej miejscowości
Stąd wszędzie jest po prostu rzut beretem. Tak zwanym. Przysłowiowym.

Dziś w ramach cyklu Moja Bawaria chciałabym pokazać Wam kilka moich ulubionych miejsc,
 które odwiedzam z uporem maniaka - miejsc niezwykle urokliwych, miejsc, 
które zapewne częściowo są Wam znane. Wszystkie mają jeden wspólny mianownik 
(oprócz walorów turystycznych oczywiście): są tuż za miedzą. Dlatego dziś nie będę 
wypuszczać się dalej niż 40 km :-)

6.6.16

Ciasteczka pomarańczowe czyli foremki vintage




Dziś mówię Wam dzień dobry, a właściwie Gruss Gott, prosto z Ziemi Bawarskiej.

Sytuacja wygląda tak, że przyjechaliśmy w piątek, późnym wieczorem (oczywiście przywitał nas
 deszcz i szalone 12 stopni) a w sobotę rano popędziłam już na Flohmarkt
Byłam ewidentnie na głodzie! To mój pierwszy pchli targ po zimowej przerwie!

Zaszaleć za bardzo nie mogłam bo zapomniałam wymienić zawartość portfela ze złotówek na euro :-)
Taki mały szczegół, który troszkę przyblokował moje zakupy. Ale może to i dobrze?

W każdym bądź razie wygrzebałam troszkę miedzi w portfelu i wymieniłam ją na miedź 
w postaci malutkich foremek do pieczenia. Dobra transakcja. Można by powiedzieć - barter. 
Ulubiona forma wynagrodzenia blogerek. Hi hi hi...

1.6.16

Instagramowa matka kontra nie-instagramowe dziecko

via

Czasami sobie myślę, że jednak życie przed blogowaniem było klawe.
Nie wspomnę już o życiu przed Instagramem.
Tak, zdecydowanie lepiej było żyć w słodkiej niewiedzy o mechanizmach zdobywania 
sławy i poklasku. No, ale same wiecie... jak już raz człowiek wdepnie...

A poza tym jakieś uzależnienia trzeba mieć. Oprócz kawy i czerwonego wina. 
Och, i jeszcze ostatnio modny jest pop-corn i czytanie książek. Uwierzycie?? 
Czytanie książek (nałogowe) zrobiło się modne! Kocham blogosferę!!

29.5.16

Lajfstajl majowy czyli ja-wersja 4.0


Zawsze mi żal kończącego się maja. To mój miesiąc!
Miesiąc moich urodzin, imienin, do tego Dzień Mamy.
I imieniny mojego Męża, imieniny mojej mamy.
Taki piękny urodzinowo-imieninowy czas.

23.5.16

Podaruj czas czyli 6 kreatywnych prezentów na Dzień Matki



Żyjemy w czasach, gdy czas jest jednym z najcenniejszych prezentów jakie możemy podarować.
Generalnie mamy go mało, wciąż gdzieś pędzimy, doba jest za krótka a niespieszne chwile 
na celebrowanie życia są po prostu rarytasem. Stąd pomysł na dzisiejszy post.

Co podarować Mamom w ich święto? Najlepiej czas. A jeszcze lepiej niech będzie to czas 
spędzony kreatywnie. Pamiętajcie tylko, aby dyskretnie upewnić się czy akurat Wasze pociechy 
nie przygotowują Wam jakiejś niespodzianki, która mogłaby kolidować z tą Waszą :-)

Jak kreatywnie spędzić Dzień Mamy??

15.5.16

O błędach czyli zmianach w naszym M.






Kto z nas nie popełnił jakiegoś błędu w urządzaniu swojego mieszkania?
 Kto z nas nie żałuje pewnych decyzji i nie robi sobie wyrzutów? Ja osobiście nie znam nikogo,
kto nie poprawiłby tego czy owego w swoim M, a Wy?
Gdy osiem lat temu odebraliśmy klucze do naszego obecnego mieszkania mieliśmy
zaledwie miesiąc na wykończenie i urządzenie stanu deweloperskiego. Czyli po prostu gołych ścian.
Dwie sypialnie, łazienka, strefa dzienna składająca się z aneksu kuchennego,
pokoju dziennego i holu. Nawet przy tak niewielkiej przestrzeni miesiąc to po prostu bardzo mało.

4.5.16

Jak napisać dobry post sponsorowany?


Być może, moje drogie Czytelniczki, kilka razy odniosłyście wrażenie,
 że jestem przeciwniczką zarabiania (czy może raczej: dorabiania) na blogu
Być może klika moich poprzednich postów mogło sugerować takie podejście do sprawy. 
Korekta. Jestem jak najbardziej na tak, ale... 
No właśnie, o tym ale chciałabym dziś kilka słów napisać.
Jestem jak najbardziej za, dopóki dzieje się to z poszanowaniem Odbiorcy.


Jednym z najpopularniejszych sposobów zarabiania na blogach 
(czy to w formie gotówki czy barteru) jest post sponsorowany, zwany też czasami inspirowanym

2.5.16

Lajfstajl kwietniowy czyli witaj maj




Pamiętacie taką scenkę z Alicji w krainie czarów, w której to biały królik pędzi co tchu
 mrucząc po nosem jak to bardzo jest już spóźniony? To ja właśnie tak się czuję pisząc
 dzisiejszy post. Mamy maj a ja jeszcze siedzę w kwietniu?

Dokładnie wczoraj minął miesiąc odkąd jesteśmy w domu. 
I choć pierwsze zderzenie z rzeczywistością zapowiadało dosyć bolesną aklimatyzację
 to chyba nie jest tak źle. Przynajmniej w domu. Bo choć mniej przestrzeni, za oknem inne widoki,
ale wiecie, wszystko jest takie "mojsze" u siebie. W sklepie wszyscy mówią po polsku pomimo, 
że ceny niemieckie :-) Dziwna sprawa z tymi cenami. 
Będąc w Niemczech przeliczałam wszystko na złotówki, 
teraz przeliczam wszystko na euro i stwierdzam krótko - nie wygląda to dobrze. 
Pensje cztery razy mniejsze a ceny wyższe. 
Coś tu nie gra, czy tylko mi coś nie pasuje?

28.4.16

Moja Bawaria - zjeść jak Bawarczyk. Co i za ile?



Gdybym chciała być jak Elizabeth Gilbert i napisać książkę o swojej bawarskiej przygodzie,
 najlepiej bestsellerową, to jej tytuł zdecydowanie brzmiałby "Jedz, módl się, pij piwo".

 Jeśli zatem przeszło Wam przez głowę, że złamię jakieś stereotypy, to muszę Was rozczarować.
 Tak, Bawaria jaką znam to naprawdę golonka, wursty i piwo. Duuuuużo piwa.
 Każda okazja jest dobra, aby na rynku stanęły kramy z wurstami i piwem;
nawet uroczystości kościelne kończą się powszechnym spotkaniem przy kuflu piwa. 
Serio :-)

25.4.16

Klasyk w kratkę



Czy już kiedyś pisałam Wam o moim cudownym nawróceniu na klasykę?
No tak, przyznaję, kokietuję troszkę. Dobrze wiem, że już to oświadczyłam wszem i wobec.
Właściwie to nawet trudno mówić o nawróceniu, raczej o odkryciu, bo wcześniej po prostu klasyki
nie uznawałam, ba! uważałam ją za coś nudnego, nijakiego i bez wyrazu.

Ale wiecie jak to jest! Punkt widzenia zmienia się wraz z punktem siedzenia 
( tudzież inne moje ulubione powiedzonko "tylko krowa nie zmienia poglądów" ) i oto ja, 
nie wiedzieć jak i kiedy, stałam się orędowniczką klasycznej garderoby
Czyżby ta czterdziestka na karku mogłaby mieć coś z tym wspólnego??

18.4.16

2012-2016




Ooops! W ferworze dnia codziennego przegapiłam swoją własną blogo-rocznicę
Po cichu, w tajemnicy powiem Wam, że jednak zrobiłam to trochę z premedytacją. 
Pamiętałam, owszem, że pierwsze "opublikuj" popełniłam gdzieś w okolicach kwietniowych początków, ale przestałam sobie tym zaprzątać głowę, bo zdecydowanie "obchodzenie" tej rocznicy
 i ogłaszanie jej światu nie było, przynajmniej w tym roku, na mojej liście priorytetów.

 Zanim jednak opowiem o moich wnioskach i obserwacjach chciałabym gorąco podziękować Wam moje drogie Czytelniczki za to, że jesteście, za to, że czytacie i znajdujecie chwilkę na zostawienie śladu po sobie. I nie są to tylko zwykłe ochy i achy, bardzo często są to komentarze pełne mądrych słów, Waszego doświadczenia, Waszych spostrzeżeń. 
Podejmujecie dyskusje, wyrażacie swoje opinie, czasami się ze mną zgadzacie a czasami nie.
 I to jest w tym wszystkim najfajniejsze.


14.4.16

iRobot Roomba - cała prawda - rzetelny test kosumencki






Oto mój kolejny blogowy "projekt" czyli cykl postów, tym razem pod hasłem:
rzetelny test konsumencki. Ma on dać Wam obiektywną i szczerą ocenę produktów.
Powiecie: w sieci mnóstwo jest takich testów, dlaczego akurat mój ma się promować jako obiektywny a przez to rzetelny?
Odpowiedź jest bardzo prosta: ponieważ żaden  z tych testów nie jest sponsorowany.
Produkty do testów dostarczam sobie sama drogą zakupu, używam ich na co dzień i powiem Wam
o nich całą prawdę, łącznie (a może przede wszystkim) z wadami, jeśli takie są.
Skąd pomysł na taki cykl?
Całkiem niedawno utwierdziłam się w przekonaniu, że sponsorowane testy, nawet te "od serca",
nie mówią całej prawdy. I nie przypadkowo (część z Was pewnie to zauważy) zaczynam od iRobota.

Co to jest iRobot i jak działa?

12.4.16

Drożdżowe bułeczki z czosnkiem i parmezanem


Pada deszcz i jest pochmurno a ja jestem mocno rozczarowana, bo naiwnie założyłam, 
że po przyjeździe do PL będziemy mieć nieustanne słoneczko i w końcu uzupełnię witaminę D. Tymczasem wygląda na to, że przywlekliśmy ze sobą tą, tak typową dla naszego małego Oberammergau, pogodę. Sorry :-) 
W tym miejscu dziękuję bardzo wszystkim członkom komitetu powitalnego za dobre słowo;
 miasto daje nam trochę w kość, ale mieszkanko już oswojone.

8.4.16

Home sweet home (?)



Uprzejmie donoszę, że aklimatyzacja w Ojczyźnie trwa.
Trzymamy się dzielnie, choć są momenty zwątpienia, chociażby przy kolejnym "tak się nie da" 
albo "to potrwa". Toczymy również nierówną walkę ze sprzętami domowymi, 
które po prawie trzyletnim postoju odmawiają współpracy. 
Powoli też mija pierwszy szok związany ze zmianą metrażu a nasze mieszkanie 
zyskało sobie przydomek "szuflandia".

31.3.16

Lajfstajl marcowy




No to jestem z ostatnim marcowym postem czyli, wzorem poprzednich dwoch,
podsumowaniem miesiaca. Tym samym oznacza to, ze calkiem konsekwentnie 
realizuje swoje zalozenia (czyli posty cykliczne), co wcale nie bylo taka oczywista sprawa.

Zdjecie powyzej zostalo zrobione 1 marca a dzis mamy juz ostatni dzien miesiaca
 i zapewniam Was, ze ten planer jest mocno zapelniony, a co najwazniejsze, zrealizowany. 
A co zapelnilo mi te 31 dni marca? Oto krotki przeglad. Kolejnosc randomowa.

Lajfstajl nr 1

Nie wiem jak to sie stalo, ale znow sie napieklo. Abstrahujac juz od tego, ze byly swieta
 i ze mialam sie w tym temacie ograniczyc, jakos dziwnym sposobem piekarnik pracowal
 na pelnych obrotach. Mam dla Was w zwiazku z tym kilka przepisow do pokazania na "zas".




Lajfstajl nr 2

Wielkanoc. W tym momencie wypada mi podziekowac Wam za zyczenia. 
Bardzo dziekuje i jednoczesnie przepraszam, ze mnie troche zabraklo w tym roku z zyczeniami. Wiem, ze post swiateczny bylby troche jak kartka pocztowa, ale doszlam do wniosku, 
ze jest to czas kiedy wiekszosc z Was i tak bardziej zaprzatnieta jest przygotowaniami do swiat 
niz przebywaniem w blogosferze. Poza tym nawet jesli szal wypiekow i mega porzadkow 
Was nie dotyczyl (tak jak to bylo u mnie - program byl naprawde w wersji minimum i okazalo sie, 
ze mozna!) to Wielki Tydzien i same swieta to dobry moment, zeby po prostu sie wylogowac
 i podjac walke z syndromem FOMO.

Program minimum dotyczyl rowniez dekoracji. 
Zupelnie nie mialam weny na innowacyjne instalacje a na powielanie pomyslow z pinterest'a 
tez jakos nie mialam ochoty (w zwiazku z tym gniazdek pod kloszem nie bylo w tym roku) Wlasciwie ograniczylam sie tylko do natury i starych zasobow. Jajka na galazce obowiazkowo! Swoja droga, to bardzo niemiecki zwyczaj, z tym, ze tutaj dekoruje sie tak drzewka w ogrodzie.



Lajfstajl nr 3

Marzec to miesiac urodzin mojego meza. Tak jak w zeszlym roku upieklam torcik tiramisu (bo sprawdzony smak!) i tak jak w zeszlym roku swieczuszki umiescilam na moim ulubionym urodzinowym gadzecie. W tym roku zachcialo mi sie jednak udziwnien w postaci biszkoptow obwiazanych kokardka ale bez odpowiedniej foremki (uprzedzam!) proces byl zmudny a efekt koncowy malo atrakcyjny :-) 

W tym miejscu pozwolcie, ze zapytam: skad w blogosferze moda na mowienie/pisanie "Pan maz", moj A.?? itp. Przyznaje, jakos srednio to widze, ale moze po prostu nie potrafie zrozumiec dlaczego wlasnych mezow tytuluje sie per Pan. Hmmm...



Lajfstajl nr 4

Pojawily sie kartony! Tak, w naszym domu pojawily sie juz kartony i rozpoczelam proces pakowania. Postanowilam zaczac wczesniej, zeby przed samym powrotem do kraju miec mniej pracy. Poza tym, kiedy rozlozy sie to na raty, pakowanie jest mniej stresujace. Jest tez inny powod: otoz jutro jedziemy do Polski!! Stad tez te planery na zdjeciu nr 1. Na cale dwa miesiace!! 
Stad tez te planery na zdjeciu nr 1 :-) Przed nami egzaminy koncowe, 
matura (!!!!) i cale mnostwo innych spraw do zalatwienia. Trzymajcie za nas kciuki, 
a w szczegolnosci za maturzyste. Z gory dziekuje!

Swoja droga, ciekawa sprawa-pakowac sie na dwumiesieczny wyjazd i to do wlasnego domu.
Jesli gdzies po drodze napotkacie cyganski tabor to pewnie bedziemy my :-)


Lajfstajl 4

Instagram. W marcu bardzo mnie zmeczyl. Monotonnoscia i powtarzalnoscia. Wiem, to wina przygotowan do swiat-sama przeciec nie zalowalam sobie zdjec z jajami. 
Ale buleczki z krzyzykiem? To bylo tak: wstajesz i hot cross buns :-) 
Jesli jednak Was one tak nie zmeczyly to odsylam Was do mojego starozytnego postu, 
gdzie znajdziecie przepis.

Dowiedzialam sie tez o nieprzyjemnym procederze na Insta o nazwie "podkladanie swini". Slyszalyscie o czyms takim? Otoz dzieje sie tak, ze blogerki-celebrytki 
(slyszycie moj glosny smiech w tym miejscu?? to dobrze) lub tez te aspirujace do bycia takowymi spamuja konta tych blogerek, ktore smialy wyrazic sie o nich krytycznie (i zdecydowanie nie mowimy tu o hejcie tylko o wyrazaniu wlasnego zdania). Zalosne, prawda?? 

Dodatkowo okazuje sie, ze mozna sobie kupowac "followersow", bo wiecie, 
zycie staje sie piekniejsze jesli liczba followersow jest odpowiednio duza.
Chyba zaszaleje i sobie troche kupie fanow. Jak myslicie?
Macie jakieś doświadczenia w tym temacie?

Na koniec juz tradycyjnie ostatnie znaleziska sieciowe:

Miejsce idealnie piekne Az chce sie odtworzyc :-)

Ten pokoj goscinny jest rewelacyjny!

Dopisuje do listy podrozniczej z duzymi sznasami na realizacje.PS

Taka sciana w sypialni zdecydowanie mnie interesuje

Swietny tekst ktory juz jakis czas temy przeczytalam, ale ciagle mnie bawi i smieszy,
 zajrzyjcie koniecznie! 

To by bylo na tyle. Odmeldowuje sie.
Nastepny post bedzie juz "krajowy".

Pozdrawiam Was bardzo cieplutko i mowie do uslyszenia/napisania/zobaczenia.


 PS 1-przepraszam za brak polskich czcionek, ale pisalam posta w pracy (ciiiii)
PS 2-przekroczylam dopuszczalna liczbe zdjec (ciiiii)

20.3.16

Wielkanocne inspo (bez pinterest'a!)



Jutro zaczynamy Wielki Tydzień.
Czas zadumy, refleksji, zwolnienia, choć wiadomo, ze w dzisiejszym świecie o to trudno.
Choć może warto zamienić czas na umycie okien na chwilę dla siebie właśnie?

Oficjalnie oświadczam, że u mnie w tym względzie totalny slow life.
Zero pucowania, zero szału w kuchni.
Deko w wersji minimum, żadnych nowości w tym roku, żadnego dokupowywania.

W kwestii DIY też bieda - oprócz tego, co już Wam zdążyłam pokazać, 
czyli serwetek SIY oraz tego wielkanocnego bukietu chyba już nic raczej się nie urodzi?
 No chyba, że się urodzi, ale przyszłotygodniowy grafik (całotygodniowe szkolenie!!)
raczej na to nie pozwoli.

Ponieważ to już czwarta (!) Wielkanoc udokumentowana na blogu 
postanowiłam przypomnieć Wam moje poczynania w tym temacie, 
choć może nie wszystko powinno być na światło dzienne wywleczone?
Osądźcie same.

Pytanie dla moich najstarszych (w sensie najdłuższych stażem) Czytelniczek:
Jak pomalowane były moje pierwsze "blogowe" pisanki?
No oczywiście, ze farba tablicową :-)
Są też oczywiście pisanki mchem "malowane", wszak mech
zaraz po tablicówce  to moje ulubione di aj łajowe medium.

Jeśli więc komuś przyjdzie ochota zobaczyć jak zrobić:

tablicowe czarne pisanki

typografię kredą pisaną

wielkanocne muffinki

zajączkowe papilotki na powyższe

ciacho pieczone w skorupkach po jajkach

tagi/zawieszki na prezenty od zajączka

jajka mchem "malowane"

ocieplacz na jajka z juty

ocieplacz z filcu w kształcie zajączka

pisanki "colour block" z wąsami i czapeczkami

to serdecznie zapraszam tutaj.


A Wy stawiacie na nowości czy też raczej wykorzystujecie to, co macie?
Jakie są Wasze ulubione wielkanocne ozdoby?



Życzę Wam spokojnego tygodnia.
Jeśli to możliwe zwolnijcie na chwilkę.
Roboty i tak nie przerobicie :-)
Całusy!!
XOXO

PS - z ostatniej chwili:
jest już magazyn Blogostan a w nim coś ode mnie.
Zajrzyjcie koniecznie tutaj.
Dzięki Aga!!




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...