16.11.16

Sekret pieczenia z herbatą




Mówiąc Pisząc pieczenie z herbatą mam na myśli zgoła inny proces niż gotowanie z winem, 
kiedy to nalewam sobie lampkę czerwonego wina (lub białego, w zależności od potrawy)
i przystępuję do pichcenia. W pełni świadoma, że gotowanie z winem na tym nie polega. 

Z herbatą robię jednak wszystko jak należy. Powinnam dodać: już robię wszystko jak należy.
Zarówno w kwestii wypieków (o tym za chwilę) jak i parzenia. Do tej pory podchodziłam 
do zagadnienia raczej w sposób barbarzyński: zalewałam torebkę wrzątkiem, czekałam chwilę 
aż puści kolor i wydawało mi się, że to co z tego wyszło to herbata. Ale jak to mówią, człowiek 
uczy się przez całe życie i często jest tak, że jakiś mały impuls lub przypadek może sprawić, 
że nagle chcemy zgłębić jakiś temat bardziej lub nawet zmienić swoje przyzwyczajenia. 

W tym miejscu, jako ten rzeczone impuls, który przyczynił się do tego, że my, kawosze, zaczęliśmy
pić więcej herbaty i zwracać uwagę na to co i jak pijemy, podam mój fantastyczny imbryczek. 
Nie jest to do końca prawdą, ale na potrzeby chwili możemy się umówić, że tak właśnie było. Ok? 

(wszak wiecie, że nie jestem zwolenniczką totalnego ekshibicjonizmu)





Zresztą, przyznacie, że nie ma bardziej stosownego naczynia do parzenia angielskiej herbaty 
niż imbryczek z mapą Londynu? I oczywiście całkiem normalną sprawą jest to, że ja, anglistka,
wszystkie tego typu gadżety uwielbiam. Bezkrytycznie. W kwestii herbaty już tak bezkrytyczna 
nie jestem. Podkreślając już. Nie wystarczy aby herbata była angielska. Herbata, tak jak wino, 
musi być po prostu dobra. Ale to nie wystarczy. Trzeba się jeszcze z nią prawidłowo obejść. 
Tak jak nigdy nie chłodzimy czerwonego wina tak nigdy nie zalewamy herbaty wrzątkiem! 

Podstawowe przewinienie, któremu jestem winna. 

Woda powinna mieć temp. 98 stopni po zagotowaniu krótką chwilę musimy zaczekać.
Kolejna ważna rzecz: czas parzenia - zbyt krótkie parzenie herbaty nie uwolni całego jej aromatu 
a zbyt długie pozostawi gorzki smak. Warto czytać wskazówki producenta na opakowaniu;
 np czarna herbata Lord Grey, którą akurat się delektujemy, potrzebuje od 3 do 5 minut. Do tego
ulubiony dodatek (ja akurat preferuję kilka listków mięty), miękki kocyk, Netflix i pełnia szczęścia.
Nie, wróć, jeszcze dorzucam pysznego muffina aromatyzowanego herbatą. Made by me :-)

of course!



Muffin aromatyzowany herbatą? Dokładnie tak. Próbowałyście kiedyś tej sztuczki? Nie?? 
Musicie koniecznie spróbować, tym bardziej, że mam zamiar zdradzić Wam sekret na uzyskanie
idealnego aromatu Waszej ulubionej herbaty w Waszych ulubionych wypiekach.

Jaki jest najlepszy sposób na pieczenie z herbatą?

Przyznaję, kilka porażek już było. Podjęłam parę prób, bo temat aromatyzowania wypieków 
herbatą jest mi znany już od kilku lat. Niestety do tej pory nie udawało mi się osiągnąć takiego
smaku, który dawałby ten element zaskoczenia, najchętniej w postaci pytania "a co ty tam dodałaś? 
to smakuje tak...inaczej!"

(zdecydowanie wolałabym tutaj słowo intrygująco, ale cóż...nie będę wybrzydzać)

W czym tkwi sekret? W maśle oczywiście! Wszak nie jest to żadne odkrycie Ameryki, że masełko
jest najlepszym nośnikiem aromatów i smaków. Jeśli w Waszym przepisie jest masło to śmiało
możecie wypróbować triku z aromatyzowaniem. A jeżeli w przepisie jest olej, to zawsze go zastąpić
dokładnie taką samą ilością roztopionego masła. Wiem, że to oznacza trochę więcej kalorii, ale smak
będzie o niebo lepszy.

Jak to się robi?

1. Przygotuj troszkę więcej masła niż w przepisie.

2. Umieść je w rondelku i rozpuść.

3. Wsyp liście herbaty i podgrzewaj dalej na wolnym ogniu przez około 5 minut. Potrzebujesz
ok 1,5 łyżeczki herbaty liściastej na 1 łyżkę masła. Pamiętaj, sekret tkwi w świeżości herbaty,
więc używaj tylko tej najlepszej jakości, bardzo aromatycznej.

4. Zdejmij rondelek z kuchenki i odczekaj 5 minut.

5. Teraz przelej mieszankę przez sito, dobrze odciśnij liście herbaty.

6. Gdy aromatyzowane masło osiągnie temperaturę pokojową możesz je śmiało dodać
do pozostałych składników Twojego ciasta.



Na koniec jak zwykle mam do Was listę pytań. O Wasze ulubione dodatki do herbaty. 
O Wasze herbaciane rytuały. O Wasze sposoby na idealny napar. O Wasze ulubione smaki. 
I przede wszystkim o to, czy próbowałyście już dodawać herbatę do Waszych wypieków?

Przy okazji odsyłam Was do posta sprzed dwóch lat, w którym znajdziecie przepis na krem do ciast 
aromatyzowany bzem. A w tym poście znajdziecie 16 pomysłów na muffinkowe toppersy DIY, 
między innymi ten, który widzicie na zdjęciach w dzisiejszym poście.

Ponieważ bohaterką dzisiejszego posta jest prawdziwa angielska herbata TET zapraszam wszystkie miłośniczki herbaty i podróż (miłośników oczywiście też) do wzięcia udziału w fantastycznym konkursie. Po szczegóły zapraszam TUTAJ

Cieplutko Was pozdrawiam i mam nadzieję, że dzisiejszy post Wam się spodobał i będzie mi bardzo miło jeśli podacie go dalej. Dziękuję :-)

XOXO




Post powstał we współpracy z TET True English Tea.

10.11.16

Kreatywnie ze Światem Lnu. Każdy może szyć. Torba bento.


Jeśli ktokolwiek z Was zagląda tu w miarę regularnie i od dłuższego czasu, to z pewnością pamięta, 
że DIY pod różną postacią to lwia część moich postów (tak, tak, to czysta kokieteria z mojej strony, 
wszak nie oczekuję byście zaprzątały sobie pamięć zawartością mojego skromnego bloga). 

I choć był już moment gdy posty typu zrób-to-sam zdawały się umierać śmiercią naturalną, to teraz 
mogę śmiało ogłosić ich reaktywację. I bardzo mnie to cieszy. bo jednak lubię, od czasu do czasu, 
coś samodzielnie zmajstrować. A co lubię najbardziej w tym temacie? Zdecydowanie szycie

Tkaniny, odgłos maszyny do szycia, szpulki, nożyczki, szpilki to zdecydowanie to, co tygryski 
lubią najbardziej. Od kiedy sięgam pamięcią coś tam szyłam. Oczywiście zaczynałam od ubranek 
dla lalek. Wtedy moje szycie wyglądało tak, że składałam materiał na pół i po prostu wycinałam 
z niego kształt bluzeczki czy spódniczki. Wycinałam, zszywałam ściegiem fastrygowym i jakimś 
cudem odziewałam moje lalki w te wynalazki. Ok, przyznaję, ta operacja wymagała chwilowego 
usunięcia kończyn górnych, rzadziej dolnych. U lalek rzecz jasna.

4.11.16

Jak założyć żywopłot oraz kilka słów wyjaśnienia


Zanim wystąpię w roli "eksperta" od zakładania żywopłotu chciałabym uprzedzić, 
że post może być odrobinę drastyczny. Głównie ze względu na zdjęcia pozbawione jakiejkolwiek 
stylizacji. Na działce life is brutal: stara kufajka, zabłocone rękawice, przedpotopowe obuwie 
robocze i naprzód. Na obiad bułka z kabanosem maczanym w musztardzie sarepskiej (zdjęć brak), 
herbata w plastikowym kubku (zdjęć brak, chociaż wróć - na insta była focia, zatem nie ściemniam, 
kilka osób jest w stanie to potwierdzić; lajkowały znaczy się świadkowały). 

Obiecuję, że następne relacje będą bardziej humanitarne: zainwestuję w stylowe hunterki
pastelowe rękawice i stosowną przepaskę na włosy. Pozbędę się ordynarnego bezrękawnika. 

30.10.16

Droga blogerko wnętrzarska...


Droga blogerko wnętrzarska! 

Dziękuję ci za wszystkie posty o tym jak mam urządzić mieszkanie. 

Dziękuję ci za wszystkie złote rady odnośnie najmodniejszego koloru sezonu, który muszę mieć 
na ścianie. Albo chociażby w dodatkach. Dziękuję ci, że uświadomiłaś mi co jest niemodne i czego 
nie wypada mieć we wnętrzu. Wszak to jest najważniejsze, prawda? Aby wnętrze było modne. 

Do tego wszyscy dążymy, o tym marzymy, na to ciułamy, a naszą największą życiową ambicją
 jest to, by nasze multi-funkcyjne pokoje nazywane salonami znalazły się w kolorowym czasopiśmie. 

Dziękuję ci za to, że jesteś niezastąpiona. Jesteś stylistką wnętrz, fotografką, ekspertką w wielu 

28.10.16

(niby) Marmurowa tablica suchościeralna (niby) DIY



Zdecydowanie muszę sobie pogratulować. Pobiłam właśnie mój kolejny (blogowy) rekord: ilość 
postów we wrześniu wyniosła 1. Słownie: jeden. Blog to takie dziwne miejsce. Bo z jednej strony 
jest to miejsce, gdzie pokazujemy swoje pasje, gdzie spotykamy swoje "plemię", gdzie lubimy 
wracać bo po prostu jest cząstką nas. Dobrze mówię? 

Z drugiej strony, jest to miejsce, które zawsze przegra z życiowymi priorytetami.

21.9.16

Jak zaplotłam warkocz i jak przecięłam pępowinę

drożdżowe prosty przepis

Czy jesteście gotowe na pożegnanie lata? 
Czy cieszycie się na polską złotą jesień, która (wierzę w to głęboko) obdarzy nas tym, co ma 
najlepsze? Pomyślcie tylko: te szeleszczące liście, te chłodne poranki, to łagodne południowe 
słonko, niesamowite światło października, długie, deszczowe, listopadowe wieczory. 
Tyle wspaniałości przed nami. Nie ma co żałować lata! To jesień pokazuje nam jak pięknie
 można pożegnać to co było, pogodzić się z tym, że coś się kończy.

31.8.16

Mały metraż - duże potrzeby czyli jak urządzić pokój młodego mężczyzny pasjonata




Uchylam dzisiaj rąbka tajemnicy. Tak mi się wydaje przynajmniej. Pokażę Wam dziś pokój 
(a raczej jego fragmenty), który do tej pory na blogu pojawił się tylko raz, 
baaardzo dawno temu - pokój młodego mężczyzny, który właśnie wkracza na nową drogę życia 
więc hello zmiany! Obowiązkowe, bo to, co zdawało egzamin osiem lat temu 
zdecydowanie jest już mocno nieaktualne. 

Czas płynie, najbardziej widać to po dzieciach i każdy rodzic ten banał potwierdzi, i każdy rodzic 
doskonale to zna. Zmieniają się zainteresowania (w omawianym tu dziś trudnym przypadku
po prostu niekontrolowanie rośnie ich ilość), zmieniają się potrzeby naszych latorośli. 
Co jakiś czas trzeba dostosować  się „wnętrzarsko”, pożegnać, co było, otworzyć się na nowe. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...