29.2.16

Lajfstajl lutowy + sieciowe znaleziska




Jeszcze Wam nie mówiłam, ale w tym roku blogowym postanowiłam 
się troszkę zdyscyplinować i spróbować sił z cyklami

Jednym z nich jest Moja Bawaria, który, jak na razie, cieszy się u Was dużą popularnością. 
Drugim cyklem, który chciałbym w tym roku systematycznie publikować jest "Lajfstajl".

 Z założenia ma być swoistym podsumowaniem miesiąca czyli, mniej więcej, 
podzielę się z Wami tym, co mi tam w głowie się ostatnio trzepotało.

 Plus, żeby nie było aż tak monotematycznie (czyli tylko o mnie!),
będę dodawać znaleziska w sieci, które mnie zaciekawiły, 
poprawiły humor lub po prostu ucieszyły oko.
Może i Was zaciekawią?

Pierwszy odcinek z tego cyklu możecie znaleźć TUTAJ

Trzymajcie kciuki, bo systematyczność i zdyscyplinowanie raczej nie znajdują się 
w szerokim wachlarzu moich zalet :-)


Lajfstajl nr 1

Luty...miesiąc krótki, ale wyjątkowo intensywny. 
To czas ferii zimowych w województwie mazowieckim, a to oznaczało turnusy narciarskie. 
I dużo podróży na i z lotniska w Monachium.
Goście zmieniali się jak w kalejdoskopie, było na wesoło i na sportowo
 a wieczorami szalone eksperymenty kulinarne :-) 
Bo jak inaczej nazwać konsumpcje kawioru na grzankach i popijanie whisky?
 No, wszystko nie tak...powinny być bliny i szampan, nieprawdaż?!


Lajfstajl nr 2

W lutym dużo się piekło. Oj dużo! 
Odkryłam między innymi, że nie takie drożdżowe straszne
 i naprawdę poczyniłam w tej dziedzinie spore postępy :-) 
Warte odnotowania (puszczam oczko).
Kto przegapił przepis na brioszki niech szybko po niego pędzi!


Lajfstajl 3

Ponownie molestowałam mój motek szarej wełny, który i tak jest już po przejściach. 
Czego ja już nie zaczynałam dziergać po to tylko, żeby za chwilę pruć! 
Tak było i tym razem: początkowa koncepcja (zdjęcie poniżej) 
szybko uległa modyfikacji (zdjęcie z tulipanami). 
I nie myślcie sobie, że ten długaśny, cieplusi, wełniany szal już się nie przyda - 
do nas właśnie wraca zima, i to z przytupem!
Ach, i przy okazji znalazłam bardzo praktyczne zastosowanie mojego mało używanego 
dzbanuszka do herbaty. Jak Wam się podoba?




Lajfstajl 4

Kiedy już przyszły wyrzuty sumienia po solidnej dawce wypieków 
przyszła pora na trochę zdrowsze przekąski. Robiłyście kiedyś chipsy jabłkowe?
 Plasterki jabłek wystarczy oprószyć cukrem cynamonowym i upiec na chrupko. 
Pycha!




Znalezione w sieci:

Słyszałyście o glampingu
To ekskluzywna wersja biwakowania. Ja z chęcią spróbowałabym a Wy?
Zajrzyjcie tutaj aby się przekonać.

*

Styl Hampton zaczyna być "modny". Cudzysłów używam z premedytacją, 
bo przecież jest to styl klasyczny, obecny na świecie od bardzo dawna 
i nic wspólnego z modą lub nie-modą nie ma.
No, ale najwidoczniej na naszym rodzimym podwórku ktoś zawsze musi uznać coś za modne
 i wtedy zostaje prekursorem (uśmiech).
Piękny "hamptonowy" dom do zwiedzenia tutaj.

*

Szukacie pomysłu na wielkanocne DIY? Zajrzyjcie koniecznie tutaj.

*

Jeśli zdarza Wam się czasami narzekać na miejsce w którym mieszkacie
jestem pewna, że po obejrzeniu  tych zdjęć z Hong Kongu natychmiast przestaniecie marudzić.
Są niesamowite ale i bardzo smutne. Ciekawa jestem jakie wrażenie wywołają na Was.

*

Często trafiam w sieci na niesamowite metamorfozy starych przedmiotów
jednak ta przemiana zrobiła na mnie takie wrażenie, 
że po prostu od razu chciałabym przystąpić do działania!

*
Potrzebujecie czegoś na poprawę humoru?
To zdjęcie z pewnością Was rozbawi :-)




No to żegnamy luty! Fajnie było, ale pora iść dalej.
Marzec zapowiada się jeszcze bardziej intensywnie, 
ale o tym doniosę Wam w odpowiedniej chwili.

Pozdrawiam Was najcieplej jak się da i dziękuję za Wasze komentarze
(na które niestety nie zawsze zdążę odpisać).

XOXO




26 komentarzy:

  1. Pomysł z dzbanuszkiem zabieram! :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny cykl i taka różnorodność:-) Mieszkanie w Honk Kongu - o Matko myslałam ,że mi się w oczach mieni, jakis koszmar, za to dom w stylu Hampton WOW! Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. fajne skróty ;) , czajniczek i wełna ... no super choc ja nadal parze w nich herbatke ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Kawior i whiskey - mówię zdecydowane tak :) Pomysł na cykl jak najbardziej trafny. Super też wykorzystałaś czajnik. Niedługo biorę się za szydełkowanie jajek, więc może spróbuję. Zdjęcia z Hong Kongu niesamowite. Już nigdy nie będę narzekać, że moje osiedle jest nudne.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł z czajniczkiem mnie powalił, rewelacja... ależ kombinujesz:)))
    Bardzo lubię różne cykle, tak więc przyklaskuję :))
    Ciasto drożdżowe, to najmniej chętnie robione przeze mnie ciasto, mimo, że bardzo lubię, ale to wygniatanie i czekanie.... Chociaż mam taki jeden placek z owocami i kruszonką, który praktycznie sam się robi , żadnego wygniatania i jest przeeeepyszny :))
    Pozdrawiam, Agness <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aga, dzieki za brawa ;-)ja drozdzowego nie robilam przez ponad 15 lat, wlasciwie to debiutuje, ale bardzo mi sie to podoba :-) pozdrawiak goraco!!

      Usuń
  6. :-)
    chociaż ten Hong Kong bez uśmieszku :-(
    Pozdrówka ciepłe

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne cykle nowe u Ciebie powstaną. Z chęcią będę zaglądać. Luty, faktycznie był ciekawy i inspirujący. Piękne "hamptonowe" wnętrze nam pokazałaś. Trzymam kciuki za systematyczność i już czekam na marzec...
    Pozdrawiam ciepło i serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agatko, zapraszam jak najbardziej :-) sciskam cieplutko!

      Usuń
  8. 10/10 za dzbanuszek...za cala reszte pieknie dziekuje i czekam na c.d. ;***

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomysł z tymi cyklami jest boski. Dzisiejszy wpis bardzo mi się podoba. Dziękuję za dawkę inspiracji!!! Całusy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubie takie cykle, a szczegolnie podsumowania miesiaca wiec bede za kazdym razem zagladac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miedzy cyklami tez zapraszam w odwiedziny :-) pozdrawiam!!!

      Usuń
  11. Magda, przypomniało mi się stare powiedzonko- na pochyłe drzewo wszystkie kozy skaczą:)
    Marzena

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, wiesz, ze ja zaraz bede sie doszukiwac "przeslania" miedzy linijkami :-) pozdarwaim Cie cieplutko!

      Usuń
  12. Madzia trzymam kciuki :-*
    Mmmm plasterki jablek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda za jakiś czas mój blog będzie zamknięty na zaproszenie jesli masz ochotę mnie czytać zostaw w komentarzu swój email u mnie na blogu :)

      Usuń
  13. Kiedyś chciałam spróbować chipsów jabłkowych, ale albo były zbyt rozlazłe, albo przypalone - bardzo nie umiem piec :) Kurczę, mocno przydałby mi się glamping, może coś w lato w tym stylu! Świetna opcja.

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo tu pozostawione jest dla mnie niezwykle ważne!!Jeśli masz jakieś pytania zostaw mail w komentarzu-odpiszę na pewno!!!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...