26.2.15

Winter philosophy and half way

Witajcie :-)

To może zacznę od końca :-)
Połowa drogi już za nami, dokładnie 12 lutego obchodziliśmy "połowinki" pobytu na Bawarii,
czyli teraz to już z górki.
Kiedy to zleciało?? Nie wiadomo.
Wiadomo jednak, że nic nie trwa wiecznie, czy dobre czy złe, wszystko się kończy.
Taki banał, niby oczywista sprawa, a jednak często o tym zapominamy.




Myśl taka zakiełkowała sobie po serii moich zimowych postów
(być może rzeczywiście przesadzam z ich ilością??).
Piszecie, że tak, owszem, piękna zima, ale czekacie już z utęsknieniem na wiosnę.
No a ja uparcie z tymi zimowymi fotkami, jak złośnica jakaś.
Tak, pewnie łatwiej cieszyć się zimą, kiedy wokół bajkowa sceneria, nie trzeba brodzić w pośniegowym błocie czy marznąć na przystanku (oj, zimę w mieście to ja doskonale znam!).
Łatwiej, ale to nie o to chodzi.
Chodzi o taką prostą filozofię: nie przyspieszać, nie przebierać nogami, nie wyczekiwać.
Niech dzień dzisiejszy trwa jak najdłużej, cieszmy się tym co tu i teraz, nawet jeśli jest buro i ponuro.
Dzisiejszy świat i tak pędzi z niesamowitą prędkością,
nie mam zamiaru dodatkowo chwytać z bat i popędzać go jeszcze bardziej.
No, sorry :-)






Człowiek, kiedy jest bardzo młody (to niestety już nie moja kategoria), kiedy ma małe dzieci (też nie o mnie) albo akurat kończy szkołę i zaczyna pierwszą pracę jest chyba zaprogramowany na pęd do przodu.
Czekamy a to na weekend, a to na wakacje, na święta, na wiosnę, na to aż dzieci podrosną, itp, itd.
W całym tym wyczekiwaniu łatwo jest zgubić niepowtarzalne momenty z tu i teraz.
Nagle człowiek (ten sam) orientuje się, że dziecko ma już 18 lat (o! to o mnie) i za cholerę się to w głowie nie mieści.
Bo niby kiedy to się stało??
Przecież dopiero co pisałam maturę, zdawałam na studia, zaczynałam pracę!!




Taka to właśnie ta moja zimowa filozofia jest :-)
Będę się cieszyć tą zimą, póki trwa.
Będę się cieszyć wiosną, nawet jak będzie zimna i deszczowa.
W zeszłym roku od marca do lipca mieliśmy tutaj nieustanne deszcze, mgły i chmury na wysokości nosa - cóż było robić??
Trzeba było sobie radzić - w akcie desperacji musieliśmy po prostu pojechać tam, gdzie słońce mieszka, bo doprawdy, pół roku bez słońca potrafi wytrącić z równowagi :-)



Jeśli macie ochotę poczytać o tym, jak minął pierwszy rok na Bawarii zajrzyjcie tutaj
(nie ma tam nic o zimie, obiecuję!).
Każdy dzień, czy dobry czy zły, trwa tylko 24 godziny.
I więcej już się nie powtórzy, więc niech trwa :-)

Domorosła filozofka żegna się z Wami - do następnego razu oczywiście.
Enjoy your day!!
XOXO


37 komentarzy:

  1. Trafiłaś doskonale w mój gust tym postem. Zdecydowanie potwierdza, że nie ma powodu nadawać życiu dodatkowego tempa i należy się cieszyć każdym dniem. Jakby nie patrzeć każdy dzięn zbliża nas powoli do końca więc nie ma do czego gnać.
    Piękną zimę pokazujesz, wpsaniałe zdjęcia. Nie dziw się jednak, że my tu w Pl tylko o wiośnie gadamy bo- śniegu praktycznie nie było, jakieś dwa incydenty, ptaki ćwierkają jak szalone więc całym krajem na wiosnę czekamy:) Miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulinko, no chyba się nie dziwię, ale z drugiej strony tak sobie myślę, że wiosna sama w sobie nie jest gwarancją lepszej aury na zewnątrz - to wszystko siedzi w nas, w środku, a my Polacy - wiadomo - w narzekaniu jesteśmy mistrzami :-) buziaki!!!

      Usuń
  2. Ja też bym chciała mieć taką zimę i byłabym w raju:) ale u nas to tylko w górach.
    CZas leci nieubłaganie, my z mężem ciągle zastanawiamy się kiedy minęły nam te ponad 3 lata w Italii i za chwilę przyjdzie pakować nam walizki i wracać ale wcale jakoś nam nie spieszno. Po takim czasie człowiek wrasta, przyzwyczaja się i przestaje tęsknić za tym co w Polsce. No ale zoabczymy jak to będzie, bo tak naprawdę to powinniśmy byli już dawno wrócić ale jak to na kntrakcie nigdy nie wiadomo czy coś znowu się nie przedłuży, choć im dłużej tym będzie gorzej wrócić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, trzeba brać to, co życie przyniesie. nam też nie będzie spieszno do powrotu, ale jakieś plusy na pewno się znajdą :-) pzdr!!

      Usuń
  3. Kiedyś usłyszałam taki przykład: kiedy człowiek staje na początku pola, to mu się wydaje, że ma przed sobą hektary ziemi, a kiedy przejdzie to pole i stanie na jego końcu i obejrzy się wstecz, to zobaczy, że przeszedł zaledwie niewielki odcinek. Ciężko nam młodym uświadomić sobie, że te dwadzieścia parę lat to jedyny raz w życiu, ale trzeba to zrobić - żeby lepiej wykorzystać swoje życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metafora idealna, w dodatku to pole pokonuje się z prędkością światła, niestety widać to dopiero przy końcówce :-(

      Usuń
  4. Te zimowe zdjęcia mnie urzekły...
    Zgadzam się z Tobą w zupełności - warto cieszyć się tym, co jest teraz, nie spieszyć się. Ja się nieco zapętliłam i siedzę w pracy, której nienawidzę, bez szans na zmianę, bo kto przyjmie 42-letnią babę? ;) Moją odskocznią są wypady do lasu, tam po prostu czuję, że żyję i tak bardzo się cieszę, że często brykam jak dziecko (oczywiście gdy nikt nie widzi) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu, 40-stka to nowa 20-stka :-) i tego się trzymajmy...a może Ty sama zostaniesz swoim szefem???

      Usuń
    2. Z chęcią bym została, ale nie jestem dobrym menedżerem, nie wspominając o kasie ;)

      Usuń
  5. Piękny post. Cieszę się, że go przeczytałam zanim na dobre zaczął się ten dzień :) Wkroczę w niego z odpowiednim nastawieniem! Bardzo staram się zwolnić w życiu. Nie pędzić, nie odhaczać nerwowo zrealizowanych punktów na mojej liście celów. Tylko ten mój paskudny charakter strasznie mi przeszkadza w celebrowaniu mojego slow-life :) Pozdrawiam ze spowitej mgłą Gdyni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre nastawienie to połowa sukcesu:-) albo i cały!! miłego dnia Agnieszko!!!

      Usuń
  6. absolutnie zgadzam się z każdym Twoim słowem dzisiaj. ja niestety mam tendencję do CZEKANIA. na wszystko. a to ogromny błąd. na szczęście szybko ten stan u siebie "wyłapuję" i się prostuję. i cieszę. wszystkim czym się tylko da :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Madziu jest tyle mądrości w tym co piszesz! Absolutnie się z Tobą zgadzam w 200%
    Ja również nie przyśpieszam mimo,że mam małe dziecko ale właśnie chcę żeby ten wyjątkowy czas trwał wiecznie :)))) ani się obejrzę,a stuknie osiemnastka :P
    buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, a czasu cofnąć się nie da :-)

      Usuń
  8. Podpisuję się pod Twoim wpisem obiema rękami :) Bardzo kocham zimowe pejzaże i w tym roku tylko dzięki Tobie mogę je podziwiać ,więc nie mam dość , a nawet proszę o więcej:)))Przyznam się szczerze ,że wpisy 2 stycznia typu zniknęły wszystkie ozdoby świąteczne i wiosny chcę , rozkładały mnie na łopatki i nawet nie chciało mi się komentować takich bzdur.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, dziękuję za Twoje słowa - miło słyszeć, że ktoś się cieszy z "dostarczonej" przeze mnie zimy :-)

      Usuń
  9. A ja jak najbardziej wiosny chcę - by z Maluchami radować się "swobodniejszymi" spacerami:)) ale ja jestem z tych co nie marudzą, bo nie lubię:) Poczekam, mimo że chcę:) Za to jak najbardziej zgodzę się z tym, że trzeba doceniać każdy dzień - ja to robię m.in. podczas wieczornej modlitwy. A to, że czas ucieka przez palce - cóż chyba każdy się na tym złapał!
    Ściskam zimowo z wiosną w sercu;)

    OdpowiedzUsuń
  10. a ja tylko ciągle myślę o wiośnie:) zimy mam już dość!

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest post o mnie i dla mnie. :) Tak trudno jednak jest przeorganizowac życie na tu i teraz. Ciągły bieg i pęd do wyznaczonych celów jest okropny, męczący- święta prawda, o której przypominamy sobie najczęściej w nagłych, nieoczekiwanych przypadkach. Zwalniam także. Dzięki za przypomnienie. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Zgadzam się z Tobą !!! Cieszmy się tym co tu i teraz, bo czas tak szybko leci. U mnie też za dwa lata pierwsza "18", a ja przecież "wczoraj" ją urodziłam...
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  13. Udanych zimowych dni życze a potem jak przyjdzie cza to wiosennych, letnich,..

    OdpowiedzUsuń
  14. o widzisz ....i o to biega właśnie ...przez wiosnę u innych myślę sobie że ze mną coś nie tak skoro nie czuję jej jeszcze ,a wszyscy już tacy wiosenni są ....to teraz mi lżej żem nie sama z tymi odczuciami ......no ale ja i tak cały czas mam wrażenie ,że gonię swój własny ogon :))) może dlatego że dziecię młodsze :))))) buziole i ciesz się tym pięknym śniegiem !!!!

    OdpowiedzUsuń
  15. W pełni się z Tobą zgadzam. Chociaż przebieram nóżkami za wiosną. Ale to przebieranie nóżkami i czekanie też jest fajne. Wcale nie chcę, żeby nadeszła wcześniej. Cieszy mnie to wyczekiwanie, robienie planów... Wariaci z ogrodem tak już mają :D Ale cieszą mnie też oszronione listki w ogrodzie i zawsze przystanę w drodze do furtki by się zapatrzyć :) Bo jutro może już nie być mroziku.

    OdpowiedzUsuń
  16. Robisz (robicie) piękne zdjęcia, z przyjemnością się patrzy...
    Bardzo bym chciała wprowadzić takie zasady również w moje życie, mam nadzieję, że się to uda, mimo, że jestem z kategorii "mama małych dzieci":) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Madziu, ta zima u ciebie jest przecudowna....Zdjęcia są prześliczne- jak zwykle:)
    ściskam mocno kochana

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie bardzo cieszą Twoje zimowe zdjęcia, bo zimy w tym roku za bardzo nie zaznałam. Raptem kilka dni śniegu. Szczerze marzę o pobycie w górach :) W tym roku już nie wyjdzie, ale w przyszłym koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie przyspieszam wiosny, oczywiście cieszę się na myśl, że niedługo przyjdzie, ale na razie jest tak jak jest i tego nie zmienimy. A co do czasu, to rzeczywiście ucieka jak szalony :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Cóż czasami przychodzi moment kiedy zatrzymujemy się i rozglądamy dookoła...wtedy zauważamy, że coś nas ominęło, albo już nie ma...szkoda, ale tak jak mówisz nie warto przyśpieszać, chociaż jak widzisz szaro i buro za oknem to aż serce się wyrywa do tego czasu, kiedy słoneczne promyki rozświetlają nasze dusze, a trawa świeżo skoszona swoim zapachem aż prosi się, by tak zalegnąć na jej łonie...a potem niech wszystko trwa i trwa i się nie zmienia, chociaż i czy to jest dobre? sama nie wiem...
    Buziaki moja Ty filozofko:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nabrało mnie na wspomnienia i rozważania po przeczytaniu Twojego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ale Ty masz Madziu lekkość wyrażania uczuć i myśli w słowach! W tym zabieganym świecie warto sie zatrzymać, rozejrzeć dookoła bo czasem tak łatwo przegapić wartościowe chwile...

    OdpowiedzUsuń
  23. Dni przemijają, ale czasu przecież się nie zatrzyma, a szkoda :)
    Lubię czytać Twoje teksty :) - masz taką lekkość w wyrażaniu myśli i bardzo mi się to podoba :)
    Miłego dnia Madziu!
    Marta

    OdpowiedzUsuń
  24. Piękne zdjęcia. Szkoda tylko ,że ten czas tak szybko mija,pozdrawiam;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Chciałabym nauczyć się żyć chwilą i cieszyć się tym co jest tu i teraz.
    Właściwie taka właśnie jestem, ale mój mąż to realista ,mocno stąpa po ziemi i nie pozwala mi się od niej oderwać.Myślę jednak,że to dobrze bo bujałabym w obłokach bez końca...
    Pięknie tam u Ciebie, zima jak z bajki a nie to co u nas,

    OdpowiedzUsuń
  26. Pięknie piszesz i zgadzam się z Tobą nie ma co przyspieszać. Problem polega na tym, że ja już dawno zapomniałam jak wygląda zima i zimowe ciuchy. Wiosno/zima trwa od miesiąca. Wyciągam już nawet buty przejściowe, bo w tych krótkich zimówkach już za gorąco. Czapkę noszę tylko od święta, a są dni że i o szaliku zapominam. Wszędzie pełno rozkwitłych roślin cebulkowych, rowery miejskie w stojakach, dzień dłuższy... Jak tu nie myśleć o wiośnie. Ja ją nawet czuję w powietrzu.

    OdpowiedzUsuń

Każde słowo tu pozostawione jest dla mnie niezwykle ważne!!Jeśli masz jakieś pytania zostaw mail w komentarzu-odpiszę na pewno!!!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...