Warm and cozy

Witajcie:-)

Maszyna ostatnio pracuje u mnie na pełnych obrotach
i to wcale nie w związku ze świętami,
ale o tym innym razem:-)
Korzystając z tego, że sprzęt jest rozgrzany,
uszyłam ocieplacze na jajka.
Zupełnie nie wiem po co,
bo u nas raczej jajek na miękko nie jada się
od czasu gdy Maks skończył 6 lat,
ale kto wie....
może na starość, kiedy to ząbków trochę ubędzie,
jajka na miękko wrócą do łask
i takie ocieplacze będą jak znalazł:-)


Uszyte są z juty, bawełenki w kolorze minty, lnu, wypełnione ocieplaczem.
Do tego naszywka z transferem
(wygląda na to, że dopiero się rozkręcam transferowo-zamówiłam kolejna partię papieru!)
Ten ścieg na naszywkach, to nie efekt tego,
że szyłam po kilku lampkach winach.
Wierzcie, lub nie, ta nieregularność była zamierzona:-)


Przymiarka  była - pasują jak ulał:-)
Kurcze, nawet fajnie wyglądają, nieprawdaż??


Życzę Wam miłego poniedziałku i dużo słoneczka podsyłam!!!!
XOXO

PS-dziekuję Wam za wczorajsze komentarze,
niestety wczoraj nie znalazłam czasu, aby odpisywać na nie, 
więc dzisiaj zbiorowe: dzięki!!!!!!!!