From the bucket list: ocean
Bucket list.
Czyli wiaderko pełne rzeczy do zrobienia/zobaczenia.
Rzeczą niemożliwą chyba jest kiedykolwiek je opróżnić,
bo ciągle dorzuca się coś nowego.
Można rzec, że to raczej syzyfowe działania :-)
Oczywiście Atlantyk rezydował sobie spokojnie we wiaderku.
Rezydował na tyle długo, że nadszedł już czas na realizację :-)
Wybrzeże Portugalii jest po prostu epickie.
Dodać do tego szerokie (mam na myśli naprawdę szerokie!) wydmy
z drewnianymi mostkami prowadzącymi na plażę i obrazek, który nam się maluje
gwarantuje niesamowite wrażenia.
Ocean średnio chciał współpracować w kwestii pozowania do zdjęć :-)
Niektórzy to jednak potrafią zachować zimną krew :-)
Oczywiście mam dla Was króciutki film zakulisowy :-)
W tak upalne dni wspomnienie zimnego oceanu jest całkiem uzasadnione, prawda??
A co Wy macie we wiaderku??
Lepiej idzie Wam opróżnianie czy raczej zapełnianie??
Podzielcie się koniecznie, może mamy całkiem podobną listę :-)
Polecam Wam również moje wcześniejsze posty o naszej tegorocznej podróży:
Nie zapomnijcie o truskawkowym linky party!!!!
Gorące pozdrowienia z tropikalnej Bawarii!!!
Do szybkiego!!!
XOXO
PS - uwierzcie, lub nie, ale następny post to powrót DIY :-)
Seriously!!
PS - uwierzcie, lub nie, ale następny post to powrót DIY :-)
Seriously!!
Pieknie! Tylko pozazdrościć Madziu.
OdpowiedzUsuńPrzyjemnego tygodnia dla Was
Dziekuje i wzajemnie Marysiu!!
UsuńJak najbardziej uzasadnione i mega przyjemne, bryza oceanu schłodziła i mnie :))
OdpowiedzUsuńMisja zatem udana :-)
UsuńAch pięknie...ja w wiaderku mam podróż do Tajlandii, uwiódł mnie kiedyś reportaż i chciałabym kiedyś tam pojechać ;-)
OdpowiedzUsuńMam nadzieje Olu, ze Twoje marzenie kiedys sie spelni - Tajlandia to z pewnoscia jedno z tych miejsc na Ziemi, ktore trzeba zobaczyc i przezyc - u mniena dnie sa jeszcze Indie, moze kiedys sie uda?? pozdrawiam cieplutko!
UsuńJak pięknie! I chłodno. ;))
OdpowiedzUsuńOj, moje wiadorko ma tendencję do przepełnienia, ale dźwigam go z radością i wciąż do niego coś dorzucam. :))
Pa!
Ha ha, trzeba wiaderko zamienic na wieksze, nie ma rady :-) buziaki!!
UsuńAle pięknie... Moje wiaderko wciąż bardziej pełne niż puste :) A tam Fiordy Norweskie, mały dom z bali w Bieszczadach, przeszklona altana w ogrodzie pełnym drzew i krzewów i takie tam jeszcze....
OdpowiedzUsuńbuziaki Madziu!!!
Piekne wiaderko :-) realizuj koniecznie!! sciskam!!
UsuńTaak, to nie wiaderko tylko WIADRO! Ale nie ma się co przejmować, marzenia też zmieniają się razem z nami ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :))
Marta
Swieta prawda Martusiu!!! buzka!
UsuńDzięki Tobie wróciłam wspomnieniami jak byłam parę lat temu nad oceanem i doświadczyłam tego piękna i chłodu ... Cudowne wspomnienia ... Pozdrawiam :-) Dorota
OdpowiedzUsuńSluze uprzejmie :-) pozdrawiam Dorotko!!
UsuńTo dobrze,że mamy te swoje "wiaderka" Madziu:) u nas często działamy na spontana, ale w tym roku zaplanowany wyjazd do Barcelony właśnie zrealizowaliśmy. Portugalia gdzieś z tyłu głowy siedzi.Fajne fotki z nad oceanu.Pozdrawiam serdecznie Ania
OdpowiedzUsuńBardzo sie ciesze, ze udalo Ci sie zrealizowac wiaderkowe plany co do Barcelony - na pewno wspomnienia sa niesamowite :-) pozdrawiam cieplutko!!
UsuńMadziu Kochana, moje wiaderko wypełnione jest po brzegi. Ja sama o sobie mówię głośno, że jestem wariatką, bo z iście szaleńczą energią je zapełniam, a potem... nie daję rady opróżnić. Ciągle coś dokładam i ... rzeczy do zmalowania wypadają mi na głowę z szafy, książki do przeczytania stoją w torbach wszędzie. Papiery do scrapbookingu spadają ze stołu. Notes, a właściwie kilka leżą wszędzie, tam gdzie śpię, czytam, gotuję, bo wszystko jest warte zapisania, a lista miejsc do odwiedzenia? Życia mi nie starczy. Budzę się rano i już jestem zła, że wszystkiego nie zdążę zrobić. Jest na to jakaś metoda, poza elektrowstrząsami?
OdpowiedzUsuńPozwolę sobie skomentować komentarz:)
UsuńTe karteczki, długa lista notatek w telefonie, tych "nie zapomnieć, wrócić, doczytać" i poranne wrażenie, że już nie zdążę...to ja! Dokładnie tak, jak piszesz. Próby zorganizowania zawartości wiaderka...na tym właśnie moje życie chyba polega:) Ale ściskam je w rękach mocno, bo moje! To, co już wrzucone i to, czym na bieżąco dopełniam:) Serdecznie pozdrawiam i już zaczytuję się w Twoim blogu:)
Cudnie spotkać pokrewną duszyczkę. Już u Ciebie Aniu byłam i czekam z niecierpliwością na relację z wyprawy. MADZIU - na twoim blogu dzieją się cuda. Masz nieprawdopodobny dar łączenia ludzi. To niesamowite!
UsuńHolly, nawet nie wiesz jak mnie to cieszy ;-) to chyba cos w rodzaju bardzo pozadanego skutku ubocznego prowadzenia bloga :-) milo wiedziec, ze spotykaja sie tutaj bratnie dusze, niedlugo trzeba bedzie pomyslec nad zlotem jakims ha ha :-) pozdrawiam cieplutko!!
UsuńSą ludzie, którzy mają taką energię, że potrafią do siebie przyciągnąć innych i bezapelacyjnie Ty do nich należysz. Zlot, super! Już dostałam zaproszenie na jeden, ale termin koliduje z moim wyjazdem. Zamki Ludwika i tak mam w planach, może na jesieni, bo mam jeszcze trochę urlopu. Może umówimy się na Neuschwanstein :-)
UsuńJa tez mam takie wiaderko :) mam nadzieje, ze wiele tych marzeń znajdujących się w nim się spełnią i u mnie i u ciebie. Przecudne zdjęcia i widoki. Ściskam cie słonecznie Madziu
OdpowiedzUsuńNatalio, tez mam taka nadzieje :-) buziaki!!
UsuńI Ja oczywiście mam takie wiaderko.Jest do połowy zapełnione,reszta pomalutku się spełnia. Śliczne zdjęcia,i cudowna wycieczka,pozdrawiam:))
OdpowiedzUsuńdziekuje pieknie i trzymam kciuki za Twoje wiaderko :-)
UsuńTwoje zdjęcia są po prostu niesamowite... Piękny post. Delektuję się....:)
OdpowiedzUsuńAniu, dziekuje Ci bardzoza te slowa :-) pozdrawiam cieplutko!!
UsuńPiękne widoki...moje podróżnicze wiaderko jak na razie się zapełnia, mam nadzieję, że później nastąpi lawina realizacji :)
OdpowiedzUsuńMoje wiaderko tak mniej więcej na tym samym poziomie zostaje. Jak coś wyjmę to zaraz następna sprawa w nim ląduje. Czasem mniejsze, czasem większe marzenia, ale moje własne ;)
OdpowiedzUsuńAle piękne widoki. Serdecznie pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńJa szybciej zapełniam to "wiaderko", ale to chyba dobrze ,że ono jeszcze przez długi czas bedzie pełne....:-)...cudne fotki....
OdpowiedzUsuńWonderful pictures. That's summer and I love the sea!
OdpowiedzUsuńAll my best
Elisabeth
Przepięknie :) Aż się rozmarzyłam.
OdpowiedzUsuńCudowna podróż !
Pamiętam moje spotkanie z oceanem na Wyspach Kanaryjskich - niezapomniane przeżycie :)
OdpowiedzUsuńHej :) Moje wiaderko się opróżnia i zapełnia chyba w podobnym tempie :) Ma swój określony "stały" poziom i gdy realizuję jedno marzenie, zaraz jakoś wymyślam sobie drugie :) (no i mają różne poziomy kosztów, nie to samo pojechać do USA i do jakiegoś hiszpańskiego miasta (mieszkam w Hiszpanii ;)), więc w zależności od możliwości czasowych i finansowych je realizuję :)
OdpowiedzUsuńW Portugalii na plaży jeszcze nie byłam (a nie mam wcale tak daleko!), piękne zdjęcia i filmik, zdjęcie pomostku na plażę też jest Twoje i stamtąd? Baardzo ładne :)
Tak, wszystkie zdjecia sa moje :-) mostek na plaze prowadzi przez wysmy, cos niesaowitego :-) pozdrawiam goraco!!!
UsuńŚliczne!!!
UsuńPiękne zdjęcia :) Zazdroszczę udanego wypoczynku ;)
OdpowiedzUsuńSuper, że spełniasz marzenia! Udanego wypoczynku!
OdpowiedzUsuń