31.8.16

Mały metraż - duże potrzeby czyli jak urządzić pokój młodego mężczyzny pasjonata




Uchylam dzisiaj rąbka tajemnicy. Tak mi się wydaje przynajmniej. Pokażę Wam dziś pokój 
(a raczej jego fragmenty), który do tej pory na blogu pojawił się tylko raz, 
baaardzo dawno temu - pokój młodego mężczyzny, który właśnie wkracza na nową drogę życia 
więc hello zmiany! Obowiązkowe, bo to, co zdawało egzamin osiem lat temu 
zdecydowanie jest już mocno nieaktualne. 

Czas płynie, najbardziej widać to po dzieciach i każdy rodzic ten banał potwierdzi, i każdy rodzic 
doskonale to zna. Zmieniają się zainteresowania (w omawianym tu dziś trudnym przypadku
po prostu niekontrolowanie rośnie ich ilość), zmieniają się potrzeby naszych latorośli. 
Co jakiś czas trzeba dostosować  się „wnętrzarsko”, pożegnać, co było, otworzyć się na nowe. 

13.8.16

Międzynarodowe metamorfozy z naciskiem na klasykę


Tak! Mam ręce pełne gałeczek i nie zawaham się ich użyć! Straszyłam, straszyłam i oto są. 
Pierwsze doniesienia z frontu robót. Roboty to oczywiście taka nazwa-kamuflaż. 
Tak naprawdę to rodzaj terapii. Na doła, na chandrę i tęsknotę (np za widokiem Alp) 
nie ma nic lepszego niż robota
Najlepiej jakaś przyjemna czyli np zmiany w domu. I tutaj moja rada w tym temacie: 

nie stosujemy terapii szokowej

Mąż może tego nie znieść za dobrze. Stosujemy więc metodę małych kroczków. 

Moje kroczki wyglądały tak:

10.8.16

Naleśnik holenderski z owocami


"Co to takiego naleśnik holenderski?" - zapytacie. Albo i nie zapytacie, bo już Wam doskonale 
znane to zjawisko kulinarne. Ale jeśli zapytacie to donoszę uprzejmie, że to coś bardzo pysznego,
połączenie naleśników z racuszkami i clafoutis. Tak, takie 3 w 1 i mega proste w przygotowaniu, 
i mega szybkie i piecze się to w piekarniku. 

Idealne śniadanko dla dwojga

(jeśli nie są mega głodni) lub jednego (bardzo głodnego). W domyśle: ja. Dobra, przyznaję, 
pożarłam cały, ale więcej się to nie powtórzy. To znaczy powtórzy, bo już na samo wspomnienie 
o tym smaku mam ochotę to powtórkę, ale zdecydowanie podzielę się z kimś chętnym. 

Ktoś chętny?

4.8.16

Lajfstajl lipcowy - ostatki i kamienie milowe


jak zawijać pierogi z owocami

Dzień dobry!

No i stało się! Trzy lata naszej bawarskiej przygody minęły jak jeden dzień.
Od 31 lipca jesteśmy już na swoich "starych" śmieciach. W ostatnim poście zarzekałam się, 
że jeszcze z Bawarii do Was napiszę, ale niestety troszkę mnie te kartony przerosły. 

Ale o tym za chwileczkę. Zacznijmy od początku.
A że lipiec było bardzo poziomkowo-jagodowy (kto przegapił szybciutko zagląda tutaj i tutaj
zaczynamy od zdjęcia pierożków, którymi się zajadaliśmy w przerwach między grilladami.



Lajfstajl nr 1


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...