Apple cozy

Witajcie:-)

"An apple a day
keeps the doctor away"
mówi angielskie przysłowie
i pewnie coś w tym jest:-)
Pamietam, że w czasach
kiedy banany były tylko dostępne 
dla dzieci na diecie bezglutenowej
a pomarańcze dostępne tylko
w okresie świąt,
jabłko czy gruszka
były jedyną opcją owoca w zimie:-)
Jabłuszka  w skrzynkach na strychu....
Pamiętacie?

  Sweterek na jabłko wrzucam do kategorii "pretty but pointless" ?


Nie korzystałam z żadnego kursiku, więc i nie mam dla Was żadnego odsyłacza,
ale w sieci oczywiście znajdziecie co potrzeba,
zakładając, że nie będziecie miały co zrobić z wolnym czasem
i przyjdzie Wam ochota na coś takiego :-)


Włóczka jest w pięknym miętowym kolorku,
czego niestety nie widać na zdjęciach.
Pewnie już też zauważyłyście że blogger "coś" robi ze zdjęciami?


Przy okazji wszystkie moje kłębki też dostały ubranka:-)
Taka reakcja łańcuchowa - człowiek weźmie się za jedno
a zrobi jeszcze to i tamto przy okazji...
Znacie to:-)


I pamiętajcie:
jabłko dziennie:-)
XOXO