Beach days




Ufff....troszkę gorąco się zrobiło.
Najstarsi Górale  Bawarczycy nie pamiętają tak gorącego lata.
Ja też nie :-)
Dajecie radę??



Barcelona beach

U nas każdy szuka ochłody gdzie się da i jak się da;
niektórzy są już myślami w sezonie narciarskim,
inni (czyt.ja) grzebią w zdjęciach z wakacji :-)
Aż trudno uwierzyć, że to już dwa miesiące minęły od naszej wyprawy.

Oczywiście, od samego patrzenia na plażowe fotki schłodzić się nie da,
ale w połączeniu ze szklanką lemoniady lub dobrze schłodzonej Sangrii
o wiele łatwiej (i przyjemniej) przetrwać wysokie temperatury :-)
I tego się trzymajmy :-)





To, że fanką plażowania nie jestem ogłaszam zawsze i wszędzie,
przy każdej możliwej okazji.
Nie znajdziecie mnie obozującej w  parawaningu, nacierającej się kremem
i leżącej plackiem obok drugiego placka.
Nie ma takiej opcji.
Ale....
Ale kiedy plaża jest bardziej pusta niż pełna (najchętniej jednak pusta)
kiedy plaża jest szeroka, cicha i przytulna i słonko nie praży bezlitośnie,
kiedy mogę sobie usiąść i w spokoju poczytać książkę,
albo pozbierać muszelki (w tym roku znalazłam takie z dziurką!!)
i zagrzebać paluchy w mokrym piachu, to tak, owszem,
bywam :-)
A najulubieńsza plaża jest wczesnym rankiem lub wieczorem.
Wtedy spektakularne wschody Księżyca (takie jak TE) są w gratisie :-)









Aha, i jeszcze lubię, kiedy wyjście na plażę nie urasta do rangi wielkiej wyprawy.
Kiedy mogę wrzucić do koszyka tylko te niezbędne rzeczy i po prostu sobie pójść.
I dojść. Zaraz :-)
Tak...takie plażowanie to ja nawet trochę lubię...


Książka Charlotte Bingham "Debutantes" jest chyba najczęściej fotografowaną przeze mnie książką.
Przyczyna jest taka, że czytam ją od maja i skończyć nie mogę, wstyd się przyznać!
Przysiadam gdzieś na chwilę, czytam po kilka kartek i odkładam do następnej chwili.
Może w Polsce (już za tydzień!!) znajdę więcej czasu na czytanie...
Tak czy siak - pozycja godna polecenia!!

Pozdrawiam Was mega gorąco (dosłownie!!) i życzę mega pięknego weekendu :-)
XOXO