14.10.14

Blogging my way

Witajcie :-)

W zasadzie głównym celem dzisiejszego posta są podziękowania dla Was.
Za co?
Myślę, że doskonale wiecie :-)
Wasz odzew pod ostatnim wpisem po prostu mówi sam za siebie:
może grono moich Czytelniczek tudzież Obserwatorek nie jest mega imponująco wielkie,
ale z pewnością jest naj, naj, najlepsze!!!!!
Po cóż komu tysiące martwych dusz??
Wiem, że Wy jesteście naprawdę, bo zostawiacie po sobie ślad
a Wasze zmasowane wsparcie było niezbitym dowodem na to, że mówimy jednym językiem.
I to wcale nie chodzi o to, żeby sobie tylko "ochować" i "achować",
chodzi o obiektywne wyrażenie swojego zdania,
do czego Was namawiam!!!
Czasami słyszę, że komentarze pod postami są zawsze pochlebne, czasami słodkie do przesady,
że to zwykłe kółko różańcowe.
Tak, to prawda.
Tylko warto sobie zdać sprawę, że przecież to jest taki układ, skądinąd dobry:
dzielimy się na publicznym forum ze skrawków swojego życia
(nie ważne czy to nasze zamiłowanie do wnętrz, kulinariów, robótek, czy jeszcze czegoś innego)
właśnie po to, aby usłyszeć dobre słowo!!
Bo dobre słowa są ważne i potrzebne!!
Są miejsca w sieci, gdzie tzw internauci pod przykrywką anonimowości zieją nienawiścią
ale my tego tu nie chcemy, prawda??
Ja zawsze wychodzę z założenia, że jeśli akurat nie mam nic dobrego i miłego do powiedzenia w komentarzu pod postem (bo przecież gusty mamy różne, różne rzeczy nam się podobają) to po prostu milczę.
Z drugiej strony zawsze, zawsze można zauważyć i docenić pracę, którą ktoś wkłada w to, co robi:-)


Wspominałam jakiś czas temu o tym, że biorę pod uwagę zaprzestanie działalności blogowej.
Wy z resztą też czasami miewacie takie pomysły, prawda??
Po ponad dwóch latach blogowania odnoszę wrażenie, że wszystko już było,
treści na blogach mielą się i powielają, więc jaki jest sens??
Hello szklana ściana!!
Dziewczyny z blogów typowo wnętrzarskich mają swoje spotkania, konkursy,
to z pewnością daje im "pałera" do dalszej blogowej podróży.
Niektóre z Was połączyły blogowanie z tzw small bussiness'em:
otwierają internetowe sklepy z dodatkami, sprzedają swoje rękodzieło.
To też jest napęd, i to pewnie bardzo skuteczny.
Ja tego napędu chyba nie mam.


Tak sobie właśnie to wymyśliłam:-)
Nie ma napędu - nie ma bloga.
Ale znalazłam na to radę, tak mi się wydaje.
Bo jaki jest mój blog??
Wnętrzarski?? No, chyba niekoniecznie, choć od czasu do czasu jakieś tam skrawki moich czterech kątów się pojawiają.
Kulinarny?? Tak, przepisy też się pojawiają (niech żyją muffinki!!), ale to jeszcze nie znaczy, że jest to blog kulinarny.
DIY? Zdecydowanie to moja ulubiona działka ..... była do tej pory.
Co w związku z tym??
Być może zauważyłyście, że ostatnio zaczęłam się rozpisywać, co raczej jest dziwne,
bo do tej pory starałam się ograniczać tekstowo a skupiać raczej na zdjęciach.
I właśnie to było mega dziwne, bo ja bardzo lubię pisać!!!
No i niestety moje drogie Czytelniczki idą zmiany:-)
Zmiany właśnie w tą stronę.


Dlaczego niestety??
Bo wiem, że większość z Was (ja z resztą też) lubi sobie po prostu pooglądać zdjęcia,
a zdjęcia powinny być w miarę ładne (dlatego też ostatnio pracuję w tym temacie, być może zostało to przez Was zauważone, mam nadzieję, że tak).
Poza tym dochodzi jeszcze tak prozaiczny powód jak brak czasu.
Kto z Was ma ten luksus i może trwonić swoje cenne minuty na przydługawe teksty??
No trudno, kości zostały rzucone :-)
Rozpoczynamy eksperyment blogowy po to, żeby blog nie przestał istnieć.
Rozpoczynamy, a raczej ja rozpoczynam, bo robótki, DIY, wnętrza, pieczenie już schodzą u mnie na drugi tor (czy to jest kryzys wieku średniego??).


Mogę Wam obiecać, że postaram się nie zasypywać Was mega długimi wywodami częściej niż raz w tygodniu.
Moje ulubione tematy, czyli vintage i DIY z pewnością nie znikną na dobre
(oj nie, bo znów mi wpadły super pomysły na nowe podusie, ileż można??),
no i pewnie od czasu do czasu coś upiekę :-)
Być może będzie też konieczna zmiana nazwy bloga, albo mały lifting, kto wie?
Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że ktoś wytrwał do końca.
Mam nadzieję, że zostaniecie:-)
Uściski!!!!!

XOXO

10.10.14

NO TO STEREOTYPES

Witajcie :-)




Na dziś nie planowałam posta.
Ale post będzie i to zupełnie z innej beczki.
I będzie pisany "na gorąco" bo mam tendencje do szybkiego zapominania i wybaczania.
I będzie przydługawy, za co z góry przepraszam, ale naprawdę mam nadzieję, że dotrwacie do końca.

Będzie o stereotypach.

Dlaczego???

Już tłumaczę.

Na liście moich obserwowanych blogów mam sporo blogów niemieckich,
pewnie większość z nich i Wy znacie,
niektórych mniej znanych, na które trafiłam poprzez niemiecką prasę wnętrzarską, pewnie nie.
Wczoraj na jednym z poczytniejszych niemieckich blogów KLIK ukazał się post,
post o tytule: "15 powodów, dla których kocham Niemców".
(aż 15!!!! wyobrażacie sobie??)
Właściwie to chciałam sobie odpuścić, bo tekst był przydługawy, bez zdjęć,
a co jest fajnego w czytaniu przydługawych tekstów w języku, 
do którego nadmierną miłością się nie pała??
No nic fajnego nie ma.

Ale zaraz... chwila...czy ja tam widzę słowo "Pole"??? (czyli Polak)
No dobra, to czytam.
Może lepiej było jednak nie czytać??

Otóż wyobraźcie sobie, że pani autorka bloga (bardzo poczytnego w Niemczech dodam jeszcze raz)
wymienia sobie jaki to Niemcy wspaniały naród,
jak to oni wszystko ładnie i pięknie, i słowni, i grzeczni, i czyści.
No cud miód malina!!!
Naród wybrany?? Nadludzie, odnieść mógłby wrażenie człowiek niezorientowany w rzeczywistości.
Co w tym złego zapytacie??
Co w tym złego, że ktoś hołubi swój naród??
No niby nic, ale dlaczego do cholery te idealne cechy zestawia z negatywnymi, rozumiem, że dla kontrastu, cechami Polaków???
Bo Polak to przecież taki niesłowny, krętacz, matacz, polegać na nim nie można.
A taki Niemiec??? Ach, to dopiero chodzący ideał!!
Och, krew mi się w żyłach zagotowała.
Wyprodukowałam stosowny komentarz, napisałam co o tym myślę.
Oczywiście pojawiło się info: komentarz będzie widoczny po zatwierdzeniu przez autora.
No przecież!! Spryciula :-) Dobry patent w sumie z tym zatwierdzaniem, w ten sposób oczywiście pojawiają się tylko komentarze miodem płynące.
Jak myślicie, mój został zatwierdzony???
Tak, to pytanie retoryczne.

Pani jednak na tyle miała przyzwoitości, że usunęła swój krzywdzący, stereotypowy tekst
(był w punkcie 1 tekstu).
Natomiast o pkt 5 chyba zapomniała, bo opisuje tam jak to w Niemczech jest czyściutko i cacy,
a w Polsce ludzie papierki wyrzucają na ulicę i śmieci się walają.
A ja pytam, czy ta pani kiedykolwiek była w Polsce??
Czy Polskie miasta i miasteczka są brudne??
No, może nie są odrysowane od linijki jak w Niemczech (psychodelicznie!!),
ale śmieci nie walają się po ulicach!!
Owszem, widziałam nie raz wyrzucane śmieci przez okno jadącego samochodu na polskich drogach,
samochodu na niemieckich rejestracjach dodam.
No cóż, widzę, że jeszcze jeden komentarz muszę wystosować
(więc całkiem możliwe, że część pkt 5 jutro tez zniknie).

Dlaczego o tym piszę??
Dlatego, że stereotypy są złe i krzywdzące a my, Polacy, jesteśmy chyba narodem najbardziej
krzywdzonym przez głupie stereotypy.
Myślałam, że takie miejsce jak blogosfera, gdzie szukamy inspiracji, wolne jest od ludzi ograniczonych i powielających złe schematy.
Kurcze, kiedy człowiek osiągnie w końcu wiek, w którym naiwność własna znajdzie jakieś granice?

Piszę dlatego, że wiem, że stereotypy będą istniały dopóki będą powielane.
A skoro są powielane aż tak publicznie,
bez namysłu, tylko po to, żeby sobie podnieść statystyki swoim rzekomo zabawnym tekstem,
no to sorki - ręce opadają.
Piszę też dlatego, że ja na swoim blogu również pisałam o swoich spostrzeżeniach
nt narodu wśród którego akurat przyszło mi parę lat "żyć".
Ale czy pisałam o ich dwulicowości??
O braku poczucia humoru, niezjadliwych wędlinach, nałogach, braku emocji, sterowalności??
Nie, pisałam o tym, co dobre.

Czy ten blog dalej jest na mojej liście czytelniczej??
No oczywiście, że nie.
Kto by chciał się inspirować kimś tak ograniczonym??
Ja już dziękuję.
A dla tej pani taka czapeczka ode mnie :


I jeszcze taka anegdotka ode mnie na koniec:

Chodzę sobie na zajęcia konwersacyjne z niemieckiego,
grupka wielonarodowa oczywiście.
Zajęcia prowadzi Niemka (oczywiście) i w ramach wsparcia, powiedzmy, przychodzi jeszcze Austriaczka.
W trakcie naszej luźnej rozmowy nt ostatniego Oktoberfestu
pojawiło się oczywiście słowo pijany i trzeźwy.
Pani Austriaczka na to do mnie:
"no ale u was (czyt. w Polsce) słowo trzeźwy chyba raczej nie istnieje :-)"
I dodaje znacząco: "vodka".
To miał być dowcip??
Istnieje, proszę pani.

Dobrze, że ja niesłychanie spokojny człowiek jestem :-)

No, to chyba tyle na dziś.
Dziękuję, że wytrwałyście do końca!!
Fantastycznego weekendu Wam życzę!!
Stereotypom mówimy nie:-)

XOXO

PS - wiecie co mi właśnie przyszło do głowy??
A gdyby tak, każda z Was pod tym krzywdzącym dla nas postem zamieściła komentarz o treści:

KLISCHEE? WIR SAGEN NEIN!!!
albo
WE SAY NO TO STEREOTYPES!!!

co Wy na to??
przyłączacie się???
Wiem, że mogę na Was liczyć!!

PS 2 - a może ja przesadzam?? może moja reakcja i odczucia są nieadekwatne do sytuacji?
Może...ale wiecie....
Black is black:-)



9.10.14

Hand made with joy

Witajcie :-)

Tak, te butki już były.
To znaczy nie te, tylko takie same z jedną małą różnicą:
pomponiki były niebieskie :-)
Teraz jak widzicie pomponiki są różowe!!!
Yes, it's a girl!!!
Te butki to sama słodycz, prawda??
Podobnie jak ich dzierganie - sama radość.
A największa radość, że znów można było je zrobić,
że było dla KOGO je zrobić
(bo przecież nikt o zdrowych zmysłach nie będzie robił niemowlęcych butków dla samej przyjemności ich robienia - potrzebne są prawdziwe małe stópki!!).


Te szare maleństwa zostały zrobione dla córci naszej blogowej koleżanki,
ale ponieważ sama jeszcze nie pochwaliła się, że została Mamą ja też milczę jak grób
(ale nie wiem jak długo jeszcze wytrzymam??!!)


Chyba mogłabym się zająć hurtową produkcją takich butków:-)
Tak, zdecydowanie mogłabym otworzyć sklep obuwniczy!!
Uwaga! wejdę w spółkę z kimś, kto się zna na marketingu,
bo ja zupełnie nie mam do tego głowy:-)
Etat sales manager'a oraz product manager'a do wzięcia!!!


No dobra, koniec żartów!!!
Miłego dnia droga Czytelniczko :-)
XOXO


7.10.14

It's just a thought ...

... taka myśl na wczoraj, dziś i jutro....



... plus cieszmy się jesiennym słońcem,
a jeśli akurat pada - cieszmy się jesiennym deszczem ...

Miłego dnia :-)
XOXO

6.10.14

Sought & found

Witajcie:-)

Kolejny jesienny (słoneczny!!!!) weekend za nami.
Weekend oznacza co??
Flohmarkt!!
Sezon niedługo się kończy,
pewnie dlatego te ostatnie jesienne flohmarkty
potrafią być wyjątkowo interesujące i owocne.

Mojego bzika na punkcie starych aparatów fotograficznych już znacie,
co jakiś czas pojawiają się na blogu w roli głównej lub drugoplanowej
(np tutajtutaj czy tutaj).
Teraz udało mi się w końcu upolować "mieszka" z lat 30-tych ubiegłego wieku
w stanie idealnym!!!!!
Top zustand jak to mawiają Niemcy :-)
(a Polacy mawiają: Niemiec płakał jak sprzedawał hi hi hi).
Proszę Państwa, przedstawiam Kodak 620!!
Ta dam!!


No co tu dużo pisać??
Aparat jaki jest każdy widzi.
Jest piękny!!
W skórzanej torebeczce,
dopracowany w każdym detalu.
Masterpiece!!
Pewnie jeszcze z tysiąc razy pojawi się na moich fotkach.
Z góry za to przepraszam :-)


Prawda, że zacny okaz??
CDN ..... czyli polowań ciąg dalszy, bo na wish-liście jeszcze parę punktów jest :-)

Dziękuję Wam za tyle miłych słów dotyczących moich podusi - cieszę się bardzo, 
że Wam się spodobały :-)
Życzę Wam spokojnego poniedziałku i bardzo udanego tygodnia!!!
XOXO

3.10.14

Say Hello! czyli statement cushion DIY

Witajcie :-)

Jesień to czas, kiedy chętniej sięgamy po szydełka, druty, igły, mod podg'e.
Dobrze mówię??
Częściowo wpływa na to pogoda a częściowo fakt,
że to właśnie nadejście kolejnej pory roku mobilizuje nas do drobnych zmian we wnętrzach.
Kto nie zmienia poduch ręka do góry??
Kto nie sadzi wrzosów, nie zapala świec wieczorami, nie poluje w sklepach
(lub nie robi sam -wersja dla mniej leniwych niż ja) na ciepłe pledy??
No jakoś lasu rąk nie widzę:-)

Ja oczywiście zaczynam kilka di-aj-łajów na raz.
Bardzo chciałabym się wyzbyć tego nawyku,
ale to chyba są jakieś uwarunkowania gatunkowo-płciowe
a lata ewolucji raczej go umacniają niż osłabiają.


Wygląda na to, że u mnie tegoroczna jesień upłynie pod patronatem białego lnu.
Tak jakoś wyszło i już.
Miałam kawałek zakupiony jakiś czas temu i akurat nawinął się pod rękę :-)
Plus resztki czarnej farby do tkanin.
Wystarczyło na podusię z chmurką "hello" i jeden listek :-)
Taką podusię z listkiem zobaczyłam pierwszy raz tutaj
i postanowiłam ją bezczelnie zgapić.
Oczywiście nie muszę tłumaczyć jak to zostało zrobione
(bo każdy już takie DIY widział i wie, że wystarczy listek posmarować farbką do tkanin,
przyłożyć do materiału, odcisnąć i gotowe! ooo, a jednak tłumaczę!!)


A podusię "hello" tłumaczyć??
Nie??
No to wytłumaczę :-)
Z samporzylepnej folii wycięłam napis hello (odręcznie napisany).
Przykleiłam na podusię, obrysowałam lekko ołówkiem kontur chmurki
i wypełniłam farbką do tkanin.
Folię odkleiłam, wszystko oczywiście przejechałam gorącym żelazkiem i tyle.
No i dodałam jeszcze takie tam ozdobniczki w postaci zielonej fastrygi i czarnych pomponików.


Teraz mam ochotę na podusie podłużne, szukam wsadu o takim kształcie.
Jak tylko się uda to oczywiście będzie poduszkowy update.
(choć nie jest to do końca pewne, bo znów toczę walki z moją maszyną do szycia - albo ja ją, albo ona mnie!!!)


Dzisiejszy post inspirowany jest przez:


Życzę Wam wspaniałego, ciepłego pierwszego październikowego weekendu!!!
Do napisania!!!!
XOXO

PS - pledu nie upolowałam to kupiłam koszyk :-)
Nie wiem, powinnam coś na nim namalować??
Teraz taki trend, że albo gwiazdeczka albo chociaż kawałek białego...
A może zostawić go "saute", tak po prostu??
Życiowe dylematy blogerki!!
Czasami śmiac mi się chce z siebie samej :-)
Miłego raz jeszcze!!

PS 2 - u nas dzisiaj wolne :-)
Niemcy obchodzą dzień zjednoczenia.
W naszej okolicy ten dzień obchodzony jest jako dzień rodziny.
Czyżby nie wszyscy cieszyli się ze zjednoczenia??

1.10.14

Made in Sweden

Witajcie :-)

Lubimy Szwecję i całą Skandynawię, prawda??
Przede wszystkim doceniamy prosty, bezpretensjonalny styl we wnętrzach.
Ale co jeszcze??
Po krótkim namyśle stwierdzam,
że ja to jestem absolutny scandi freak :-)
Bo oprócz designu uwielbiam skandynawską modę
(po przejrzeniu szafy stwierdzam, że ponad 60% szmatek jest z metkami
szwedzkich bądź duńskich marek),
skandynawską muzykę (norweski Royksopp czy chociażby Bjork, Lykke Li, Little Dragon,
mogę tak bez końca wymieniać),
skandynawską literaturę (i nie mam tu na myśli tylko kryminałów czy "Dzieci z Bullerbyn", które czytałam kilkanaście razy),
skandynawską przyrodę (kto był w Norwegii wie, że jest to krajobraz nie do opisania) i piękne, schludne małe duńskie czy szwedzkie miasteczka z niezliczoną ilością sklepików z dodatkami do wnętrz.....
No to się rozpisałam!!!
A tak naprawdę to chciałam popełnić dzisiaj swój pierwszy post kosmetyczny :-)


To już szybciutko się poprawiam!!
To co trzymam w ręce to mój nowy krem pod oczy:-)
Tak, tak, prosto ze Szwecji.


O kosmetykach WISE dowiedziałam się od koleżanki (podczas pobytu w PL).
Co jest w nich takiego wyjątkowego??
Przede wszystkim to, że są to kosmetyki w pełni naturalne, produkowane ze składników pochodzących z ekologicznych upraw, nie powodują uczuleń ani podrażnień.
Mają proste (w końcu są szwedzkie!) ekologiczne opakowania
(a wiadomo przecież, że wybierając kosmetyki w pięknych, szklanych słoiczkach to słono płacimy
za te słoiczki właśnie).
Na początek wybrałam sobie TEN krem pod oczy.
Mam bzika na punkcie kremów pod oczy,
ciągle szukam tego najlepszego dla mnie.
Całkiem możliwe, że już znalazłam - ten ma wszystko, czego oczekuję od takiego kosmetyku!
Konsystencja taka jak lubię (nie za gęsta, nie za rzadka, idealna do aplikacji, idealnie się wchłania),
nie "szczypie", ujędrnia delikatną skórę wokół oczu.
Taki dotyk luksusu na co dzień:-)


Uff, wygląda na to, że swój pierwszy kosmetyczny post mam już za sobą :-)
Jak mi się spodoba, to może będzie powtórka
(całkiem możliwe, że trafię jeszcze na coś fajnego, czym będę się chciała z Wami podzielić).

Ach, zapomniałabym!!
Kosmetyki WISE oczywiście dostępne są w Polsce,
na stronie www.wisepolska.pl.
Nie trzeba jechać do Szwecji :-)
Choć taką wycieczkę też gorąco polecam!!

Pozdrawiam Was gorąco choć już bardzo jesiennie!!
XOXO



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...