17.8.14

Warsaw coffee days

Witajcie :-)

Tak, odbywają się takie kawowe dni w Warszawie!!
I to zawsze wtedy, gdy odwiedzamy nasz domek.
Zresztą sama je organizuję :-)
Bo wiecie....
Kawa we Włoszech smakuje bosko,
nawet kawka w Niemczech jest pycha!!
Ale jakoś najlepsza jest ta wypita "u siebie".


Oprócz delektowania się napojami z wysoką zawartością kofeiny szlifujemy tzw bruki :-)
Czyli spacerujemy to tu, to tam.


O, np po sklepach :-)


Czy mi się wydaje, czy żagiel jest krzywy??


Na Pasażu Wiecha zawsze robię fotkę.
To bardzo fotogeniczne miejsce, nieprawdaż??
Pamiętacie to miejsce z jednego z odcinków 07 zgłoś się??


Na pasażu pojawiła się nowa knajpka o bardzo wymownej nazwie Słoik :-)
Pełno w niej słoików w różnym wydaniu - zarówno tradycyjne weki jak i  słoikowe lampy.
Zajrzyjcie tam koniecznie przy okazji!!


Oczywiście Polish cuisine :-)


Kawusia z przesłaniem :-)


No to w drogę!!


Przypominam i serdecznie zapraszam na moje CANDY - tutaj.
Pozdrawiam Was bardzo cieplutko i dziekuję, że zaglądacie!!
Do napisania (które nie wiem, kiedy nastąpi)!
Pa, pa!!!

XOXO

9.8.14

Oh, so sweet!! CANDY (+DIY)

Witajcie :-)

Miało mnie nie być a jestem :-)
Jestem ze słodkościami dla Was
w postaci porcelanowych łyżeczek.




Jeśli macie ochotę na taki malutki upiększacz Waszych stołów
(łyżeczki świetnie nadadzą się do serwowania dżemów, konfitur albo po prostu musztardy)
to zapraszam gorąco na rozdawajkę!




Zasady od wieków niezmienne:

-komentarz pod postem
-podlinkowany banerek u siebie
-osoby bez bloga pozostawiają mail
-będzie mi bardzo miło jeśli dołączysz do grona Obserwatorów
Candy trwa do 15 września.



Łyżeczek jest sześć,
są całe białe - wzorki to takie moje małe DIY - zostały namalowane pisakiem do porcelany :-)
*
Takie pisaczki to świetna sprawa!
Są dostępne w wielu kolorach
(także minty!),
za ich pomocą możecie sobie dowolnie ozdobić w prosty sposób kubeczki
albo takie właśnie łyżeczki.




słodkie, prawda??
Czekają już na Was zapakowane w pudełeczku - zapraszam :-)
Możecie również zajrzeć na mój Pinterest,
na specjalną tablice z DIY z porcelanowymi łyżeczkami w roli głównej.
Taka garstka inspiracji
(te ze złotem są rewelacyjne! muszę takie zrobić!).
*
Teraz już naprawdę znikam!!!!
Do usłyszenia!

XOXO

7.8.14

Junk wall art

Witajcie :-)

Dziś wyjeżdżamy do PL!!
Pierwsze dwa tygodnie będą dosyć napięte,
bo nie dość, że egzaminy Maksa (w polskiej szkole, którą realizuje równolegle z niemiecką),
to przecież jeszcze trzeba nadrobić zaległości wielkomiejskie :-)
Kino, teatr, kawka i książki w ulubionym Empik cafe, może trochę shoppingu...
Oczywiście spotkania z osieroconymi Przyjaciółmi też!!
No i oczywiście trzeba trochę sobie pomieszkać we własnym M.
A potem dwa tygodnie wśród jezior i lasów Ziemi Lubuskiej :-)

To wszystko oznacza, że raczej przechodzę na tryb OFFLINE,
chociaż może czasami uda mi się do Was zajrzeć,
albo wytworzyć jakiś krótki post.
We'll see :-)




Na ten ostatni post przed wyjazdem wybrałam zdjęcia, które dosyć długo czekały na swoją kolej,
a które przedstawiają mój okołobiurkowy chaos.
Czasami fakt stworzenia naściennej kompozycji składającej się z kilku ramek
i może jeszcze innych ozdobników nazywa się szumnie wall art'em,
ja dodam do tego jeszcze słówko junk,
które nader trafnie opisuje co się dzieje na ścianie nad moim biurkiem :-)




Myślicie pewnie, że powiesiłam tam wszystko co miałam do powieszenia?
Otóż nie, mam jeszcze całą szufladę, ale wtedy musiałabym pójść już naprawdę na całość
i po prostu zakryć całą ścianę
(to też jest jakaś opcja, hmmm, przemyślę).




Półeczkę na taśmy washi zrobiłam z pudełka,
wystarczyło tylko zrobić dwie dziurki :-)
Koszyczek pokazywałam już w tym poście.




Jak widać, nawet moje ulubione nożyczki zyskały godną oprawę.
Nie dość, że dekoracyjnie to jeszcze bardzo praktycznie - zawsze są pod ręką
i zawsze wiadomo, gdzie ich szukać :-)

Tak, ja wiem, że całość nie wygląda najlepiej.
Wszystko zaczęło się od starej szuflady, którą przerobiłam na tablicę
a potem już tak samo jakoś ....
A to powiesiłam jedną rameczką, a to drugą, a to koszyczek,
emaliowane numerki, jelenie, szyldy....
Się ma to się wiesza :-)
W naszym mieszkaniu w PL nie będzie mowy o takim straganiku,
to jest ten czas kiedy mogę sobie bezkarnie poeksperymentować
(wiecie ile dziur jest w tej ścianie??!!)




No, to zostawiam Was z tym moim szalonym wall-art'em na jakiś czas.
Mam nadzieję, że będziecie wpadać od czasu do czasu podczas mojej nieobecności.
Tylko nic nie przestawiać i nie przewieszać!!
Całuski!!!!

XOXO

6.8.14

Summer fever faves

Witajcie :-)

Ulubiony motyw: wąsy (ktoś jeszcze pamięta o wąsach??)
Ulubiony kolor: czarny.
Ulubione "medium": farba tablicowa.
Ulubiona biżuteria: mój handmade :-)




Jakoś tak mam, że latem robię się szczególnie aktywna w temacie biżuteryjnym,
a naj, naj, najszczególniej w temacie bransoletek.
Na pierwszy rzut oczywiście tablicowe koraliki
(o których pisałam tutaj),
do których dołączyła zawieszka z wąsiskami pod szkiełkiem
i odrobinka tiulu.




Wykorzystałam też resztki "złotego" łańcuszka,
który pozostał mi po tych bransoletkach.
Po prostu połączyłam kawałeczek łańcuszka turkusowym rzemykiem,
który wiązany jest przy użyciu tzw sliding knot.
Dzięki takiemu wiązaniu można dowolnie regulować rozmiar bransoletki.
Jak zawiązać taki supełek?
Zajrzyjcie na instructables.com.




No oczywiście nie mogło zabraknąć moich ukochanych guziczków z masy perłowej!!
Musiałam spróbować.
Efektem jest kilka bransoletek ze sznureczka,
bo jak już zrobiłam tą jedną z guziczkiem,
to się okazało, że jedna to zdecydowanie za mało:-)
Poza tym robi się je tak szybko i tak prosto,
można przywiązać do nich cokolwiek co ma dziurkę,
albo dwie :-)




Sznurkowa kolekcja to na razie cztery sztuki:
jedna z guzikiem, jedna infinity i dwie z mini szkiełkami.




Wiążę dalej!!
W grupie wyglądają zdecydowanie lepiej.
Mam słoiczek potencjalnych zawieszek-coś się wymyśli :-)




Kiedyś może przyjdzie taki czas, że wrócę do biżuterii przez duże B:
złotych łańcuszków z medalionami, pierścionków z oczkami, sznurów pereł...
Może...

Pozdrawiam Was cieplutko
i bardzo serdecznie witam Nowe Obserwatorki!!
Bardzo mnie cieszy, że dołączyłyście, jesteście i zaglądacie:-)

XOXO

PS-w sesji wziął udział malutko porcelanowy talerzyk z ptaszkiem (kupiony w Woolworth).
Prawda, że słodki??

5.8.14

O słoikach i marzeniach

Witajcie :-)

Zastanawiałyście się nad tym jak bardzo ostatnio nadużywamy słów?
Słowa takie jak koszmar, masakra, tragedia,
którymi bez zastanowienia opisujemy codzienne, błahe niepowodzenia ....
Inne słowo, które straciło chyba już na swojej wartości i sile - marzenia.
Bo o czym marzymy, przynajmniej tu w tej naszej blogosferze?
Marzy nam się robot kuchenny (tak, ten kultowy),
marzy nam się koszyczek (tak, kolejny),
marzą nam się słoiczki z dziurką na słomkę,
no i oczywiście te kolorowe, papierowe słomki do tej dziurki też nam się marzą!




Wiecie, blogowanie fajne sprawa, 
ale czasami odnoszę wrażenie, że wypacza naszą rzeczywistość.
Bo przecież marzenia powinny się odnosić do rzeczy dużych i ważnych,
nie do czegoś, co się nam zaraz znudzi, bo przestanie być trendy.





No tak, ten kultowy robot kuchenny, i słoiczki, i słomki...
Marzę o nich. Chcę je mieć :-)
Tak, chcę.
Bo to nie żadne marzenia, to zwykłe chciejstwo!




Moje wychciane słoiczki kupiłam w Nanu-Nana
(zdaje mi się, że w PL tez już ten sklep się pojawił?)
za niecałe 2 euro!!
Wieczka w różnych kolorkach, atrakcyjna cena - kto by się nie skusił na kilka :-)




Co w moim słoiczku??
Arbuzowo-cytrynowy smoothie.
Przepis znajdziecie tutaj,
a pomysły na inne fantastyczne napoje w mason jars znajdziecie np tutaj.
Spróbujcie koniecznie!

Pozdrawiam Was gorąco!!!
Dream BIG!
XOXO

3.8.14

Kropki, kulki, wieszaczki

Witajcie :-)

Dokładnie właśnie w takiej kolejności
kropki, kulki i wieszaczki pojawiały się w moim craft-room'ie.
Na samym początku nie było nic.
Były gołe, białe ściany.
Potem pojawiły się na jednej z nich kropeczki
(tu możecie przeczytać jak i kiedy powstała kropkowana ściana).



Całkiem niedawno rozpoczęły się moje kombinacje z kulkami drewnianymi,
które potraktowałam farbą tablicową.
(do zobaczenia tutaj).


Oczywiście nie pomalowałam tylko tych pięciu kuleczek potrzebnych do zrobienia korali,
mam ich całą armię :-)
Kolejne trzy zostały powołane do służby w charakterze wieszaczków.


Zrobienie takiego wieszaczka jest banalne!
Wystarczy wbić gwóźdź z niewielką główką
(lub wbić kołeczek i wkręcić śrubkę, jeśli coś cięższego ma tam zawisnąć)
i wcisnąć na niego kulkę.
Gotowe!!!
Moim zdaniem kropkowana ściana i kulkowe wieszaczki to duet doskonały!
A Wam jak się podoba (albo nie podoba)?


Jak widać mam kolejną zdobycz z floh-marktu:
stary aparat do mojej kolekcji,
tym razem w skórzanym etui - na takie od dawna polowałam!


Jeśli chodzi o kropeczki (i kulki) to z pewnością jeszcze nie koniec!!
Kropki wkrótce pojawią się w większej ilości.
Z resztą, zobaczycie same :-)

Miłej niedzieli!!!!!!
XOXO

1.8.14

Nowa optyka - inne spojrzenie na świat

Witajcie :-)

Właściwie ten post miał być zatytułowany
"Horton słyszy Ktosia",
ale mój syn wyśmiał ten pomysł
i absolutnie zakazał mi tego.
Może to i dobrze, bo infantylność u dorosłych ludzi
to chyba nie jest pożądana cecha.
Najwidoczniej nie dla nastolatków :-)
Ok, do brzegu...
Dzisiejszy post można chyba nazwać technicznym?
Wiecie, jeśli chodzi o fotografię to jestem totalnym amatorem
i pewnie się nie znam,
ale chciałabym się pochwalić nowym obiektywem
(a właściwie to pochwalić nowy obiektyw),
który potrafi robić cuda :-)
Sigma  telezoom 70-300mm (f4-5 6 dg macro) pomimo,
że jest jednym z tańszych tego typu obiektywów
naprawdę daje radę!!
Oczywiście fakt zakupienia tele-zoom'a wynika z okoliczności przyrody:
góry, chmury, latający nad głowami paralotniarze, pasące się na stromych zboczach owce....
Zwykły obiektyw nie jest w stanie tego "ściągnąć".
Okazało się, że obiektyw ten ma również taką funkcję macro,
która pozwala na robienie zbliżeń bardzo małym istotkom (tzw Ktosiom)
ze stosunkowo dalekiej odległości.
Zobaczcie same :-)


Kropelki deszczu na balkonowej barierce...
O, tego ta akurat mamy ostatnio pod dostatkiem!


Kwiatki, wiadomo, zawsze są fotogeniczne...


Kolejne kropelki, tym razem wygrzewające się w słonku, które akurat raczyło wyjrzeć zza chmur...


Jeden z Ktosiów :-)


Kolejna kropelka ...


O, a ten gość - zero współpracy podczas sesji!!
Nie dość, że trzeba było się za nim nabiegać,
to jeszcze złośliwie chował się dokładnie w momencie robienia fotki.
Wredne stworzonko :-)



Poniżej sprawca mojego dzisiejszego przynudzania:



Jeśli rozważacie zakup obiektywu to szczerze  polecam Wam właśnie ten.
Za rozsądną cenę dostajecie naprawdę fajne możliwości.
Miłego weekendu Dziewczyny!!!!!!
XOXO

PS - nie jest to post SPONSOROWANY!!!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...