30.6.14

Pink, rain and light

Witajcie :-)

Przeglądałyście już najnowszy numer Hjemme?
Edycja różowa:-)
Myśłałam, że róż będzie się wylewał ze stron magazynu,
ale nie...
Jest delikatnie:-)




U mnie leje!!!
Jeśli ktoś był/jest w Anglii
to doskonale zrozumie jak u nas jest - tak samo :-)
Deszczowe chmury przychodzą nagle,
leje jak z konewki.
Lub mży.
Leje, leje i mży, na przemian.
Potem wszystko się rozpływa i wychodzi słonko....
I tak w kółko:-)



Na taką okazję mam specjalne osłonki na świeczki - zaklinacze pogody:
shine a light & bring me sunshine
Myślicie, że jak wypalę wotywne świeczuszki
to coś pomoże???
Nie zaszkodzi spróbować :-)




Wracając do magazynu Hjemme,
różowego trendu i pogoni za trendami w ogóle....
Lubicie od razu mieć nowinki wnętrzarskie u siebie
za każdą cenę,
czy wolicie poczekać na okazję lub zmajstrować coś samemu??
A może gonitwa za trendami to zdecydowanie nie Wasz sport??
Przyznam szczerze, że to już nie jest moja dyscyplina :-)

Życzę Wam przyjemnego wertowania stron w poszukiwaniu inspiracji
i troszkę lepszej pogody niż u mnie :-)

XOXO

PS - moje typy
      - spójrzcie na str. 14 - te miniaturowe krzesełka Eames są słodkie!!!
      - na str. 23 fantastyczna metamorfoza starego, paskudnego zegara 
      - na str.77 piękny kącik do wypoczynku na tarasie

:-)

27.6.14

Eklektycznie

Witajcie :-)

Zauważyłam, że mój blog ostatnio zrobił się mało wnętrzarski,
mało też w nim DIY.
Jakoś bardziej chyba teraz zwracam uwagę na to co outside,
w końcu nie zostajemy tu na zawsze :-)
Dzisiaj jednak mam dla Was kilka ujęć z wnętrza,
a konkretnie z biurka:


Na pierwszym planie moja ulubiona lampeczka pod tytułem "przecież nie lubię czerwonego" :-)
Ozdobiona została wąsowymi naklejkami, które dostałam od mojej przyjaciółki,
i od której też ukradłam ten pomysł:-)


Dlaczego eklektycznie ?
To takie ładne słowo na opisanie tego, co na moim biurku się dzieje:
pomieszanie z poplątaniem, groch z kapustą, niespójność, wystawka, niezdecydowanie....
Tak to jest, jak z małego biureczka trafiamy nagle na taką dużą przestrzeń roboczo-ekspozycyjną:
wszystko chce się mieć pod ręką, wystawić na światło dzienne to, co do tej pory poupychane było w szufladach i pudełeczkach...
Nie tędy droga!!!


Ach, czego tu nie ma??
Są słoiczki, puszeczki,półeczka, paterka z ulubionymi Tildowymi materiałami
(no jak je chować, skoro są takie pięne???),
roślinki, pieczątki, taśmy washi, koszyczek, komódka, szyldy.....
No mogłabym jeszcze wymieniać i wymieniać,
bo na zdjęciach wszystkiego nie widać.
W każdym bądź razie spieszę donieść,
że ten stan rzeczy już uległ zmianie.
Sytuacja, którą oglądacie dziś jest już nieaktualna.
Update wkrótce:-)


Dziękuję Wam bardzo za udział w konkursie piknikowym.
Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła ogłosić Szczęśliwe Zwyciężczynie
(jak wiecie wybór nie zależy tylko ode mnie, proszę o chwilkę cierpliwości).
Witam gorąco wszystkie Nowe Obserwatorki!!!
Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej,
byłoby mi baaaardzo miło!!!
Planuję wkrótce powtórkę rozdawajki abonamentowej więc....
stay tuned :-)

Do napisania!!!!!!
XOXO

U Pana Boga w ogródku

Witajcie :-)

Już wiem dlaczego nie mam w tym roku parcia na zagospodarowanie balkonu.
Nie sadzę kwiatków do skrzynek,
nie obmyślam czym by go przystroić...
Coś tam zaczęłam kombinować,
ale prace stanęły w miejscu.
Why??
Odpowiedź jest bardzo prosta
i widzicie ją na zdjęciu poniżej:



Kiedy kilka kroków od domu
ma się tak piękne widoczki,
łąki uścielone kolorami tęczy,
o tej porze roku, zaczynające już pachnieć sianem,
najzwyczajniej w świecie nie ma potrzeby na jakiekolwiek balkonowe posunięcia.
No, może jedynie absolutne minimum:-)


Czerwcowe łąki nie są już tak ukwiecone jak majowe,
ale tysiące odcieni zieleni jakie mamy wokół
też cieszą oko:-)


Na koniec oczywiście szybka przypominajka o konkursie  KLIK.
Zapisy tylko do dziś wieczór!!!!
Niedługo kilka z Was będzie się mogło cieszyć wspaniałymi piknikowymi gadżetami:-)



 -PS-

w post scriptum mam jeszcze apel (wybaczcie!) do pewnej osoby:
bardzo proszę o nie kopiowanie moich tekstów i pomysłów;
świat blogowy wcale nie jest taki duży, wszyscy siedzimy w jednym woreczku
i  takie małe kradzieże bardzo łatwo można odnaleźć!!



Niech to będzie motto na dziś.
I na jutro :-)

Pozdrawiam Was cieplutko z bawarskich łąk,
dziękuję za to, że jesteście!

XOXO

26.6.14

I love red!!

Witajcie :-)


Tak!!
I love red!!!
Drobnym druczkiem szybko precyzuję, że chodzi o czerwień poziomek, czereśni, truskawek, wiśni ....
Inne formy czerwieni do mnie już tak nie przemawiają....
Czerwone szminki, lakiery do paznokci, sukienki, samochody....
Not my cup of tea



Poziomki właśnie teraz mają swój czas!!!
Łatwo go przegapić, trwa chyba najkrócej ze wszystkich innych owocowych czasów.


Ja mam poziomeczki wzdłuż całej mojej trasy joggingowej.
Jak tu biec, skoro co chwilkę trzeba się zatrzymać na konsumpcję:-)
Przy każdym takim przystanku zastanawiam się,
dlaczego Niemcy nie zbierają i nie jedzą poziomek???
Rzecz to dla mnie niepojęta, ale narzekać nie będę.
Więcej dla mnie będzie:-)



Przypominam Wam jeszcze o konkursie piknikowym, który znajdziecie TUTAJ,
zapisy tylko do jutra!!



Miłej środy!!!
XOXO

24.6.14

Uwaga!! Konkurs piknikowy!!!

Witajcie :-)

Mamy lato, wakacje już za chwileczkę.
Co przed nami??
Czas grillowych biesiad i pikników na pachnących sianem łąkach!!
Jeśli taka perspektywa Wam odpowiada
to zapraszam gorąco do wzięcia udziału
w super KONKURSIE!!!

Tak, tak Kochani,
mam dla Was te wszystkie wspaniałości
ufundowane przez GRUPĘ FACHOWIEC!!!!




Do przygarnięcia dla Was:

-wspaniały wiklinowy kosz piknikowy
-duży plecak piknikowy
-mniejszy plecak piknikowy
-dwa zestawy grillowe






Co trzeba zrobić, żeby wygrać jedną z tych wspaniałych nagród???

-zostań obserwatorem bloga
-umieść podlinkowany banerek na swoim blogu (jeśli posiadasz)
-polub Grupę Fachowiec na FB KLIK lub zapisz się do newsletter'a TUTAJ

-obejrzyj najnowszą GAZETKĘ PROMOCYJNĄ i pomyśl nad krótkim hasłem promocyjnym
dla oferty z gazetki :-)
(napisz je w komentarzu)

Autorki/autorzy najciekawszych haseł zostaną wybrani przez jury,
czyli GRUPĘ FACHOWIEC i moją skromną osobę:-)





To jeszcze nie wszystko ......






...... i jeszcze to:






Ja ze swojej strony mam do Was jeszcze jedno pytanie:
jakimi pysznościami wypełniłybyście kosz piknikowy???

*

Konkurs trwa do 27 czerwca.
Mam nadzieję, że nagrody Wam się podobają:-)
Zachęcam Was do udziału i życzę powodzenia!!!!

XOXO

SPONSOR KO

Powodzenia :-)


23.6.14

Len, batyst i oliwka

Witajcie :-)

Ostatnie szlify w living-room'ie:
udało się w końcu kupić drzewko oliwne w bardzo rozsądnej cenie
i ubrać okna, które przez prawie rok miały cztery różne wersje.
Zasłonki uszyłam z białego lnu,
dla przełamania bieli dodałam wstawki z grubego płótna w kolorze natural.
I wiecie co??
Nigdy już nie uszyję zasłonek z innego materiału jak len czy płótno:-)
To jest to!!!




Ponieważ oliwka nie ma na razie stosownej doniczki
(czyt, kosza lub cynowej osłonki),
prowizorycznie została ubrana w kawałek płótna
(tego samego, z którego są wstawki w zasłonkach).
A wiecie co mówią o prowizorkach??
Tak, prowizorki są najbardziej trwałe:-)


Batystowe firanki, które uszyłam wcześniej
przerobiłam na roletki.
Mogę teraz regulować ich długość,
a ponieważ są zawieszone na drążkach bezpośrednio na oknie
nie przeszkadzają przy otwieraniu okna
(co przy dużych oknach często jest problemem).


To już jest wersja ostateczna.
Więcej zmian nie planuję.
Niedługo minie rok jak mieszkamy w DE,
zostają jeszcze dwa lata i nie zamierzam ich spędzić
na nieustannym dekorowaniu, przestawianiu, poprawianiu.....
A te zasłonki będą również idealne do naszego M w Polsce.
Oliwka oczywiście też :-)




Moja maszyna kategorycznie odmówiła już posłuszeństwa,
więc z szyciem tez na razie spokój:-)
Mam nadzieję, ze nie na długo - muszę się za czymś rozejrzeć!

Miłego dnia!!!
XOXO



20.6.14

Italo mix

Witajcie:-)

Dziś, skoro słowo się rzekło,
Włochy na kolorowo,
choć muszę przyznać,
że wersja black&white
jest o niebo bardziej interesująca:-)
Oto mały przekrój z naszej podróży
(niestety wybór kilku zdjęć z ponad 3000 okazał się niemożliwy,
stąd troszkę ich tu za dużo):


Powyżej krzyż znajdujący się w Koloseum.
Jeśli jeszcze nie mieliście okazji tam być,
wpiszcie to na swoją obowiązkową listę miejsc do zobaczenia,
tak samo jak Muzea Watykańskie.
To nic, że trzeba odstać trzy godziny w kolejce:-)
Warto!


Architektura i wąskie uliczki zadziwiają nieustannie na każdym kroku.
Tak samo za pierwszym, jak i drugim, trzecim, czwartym razem....


Rzym leży bardzo blisko plaż Morza Tyreńskiego,
parę przystanków metrem i pociągiem i już można się smażyć na plaży,
jeśli ktoś lubi :-)
Ja zdecydowanie nie zaliczam się do tego grona,
zachody słońca jakoś bardziej do mnie przemawiają:-)


Kawusia we Włoszech jest tania i mega dobra:-)
No i wyobraźcie sobie można spotkać prawdziwego legionistę!!


Wieża w Pizie, dzięki mojej interwencji, jeszcze stoi:-)

To by było na tyle, jeśli chodzi o temat włoski,
od jutra przestaję Was zanudzać:-)

XOXO

19.6.14

Italy off colour

Witajcie po dłuższej przerwie :-)

Veni, vidi, vici należałoby powiedzieć.
Powrócilismy z naszych wojaży po Półwyspie Apenińskim,
umęczeni niesamowitym żarem lejącym się z nieba.
Niestety moje nadzieje na to,
że tym razem uda się zwiedzić Włochy przy przyzwoitej temperaturze
spełzły na niczym.
Dopiero w Pizie można się było cieszyć deszczykiem :-)




Powyżej: widok z hoteliku w Pizie na rzekę Arno.


Florencja, podejście pierwsze.
Jak dla mnie troszeczkę przereklamowana,
chociaż katedra rzeczywiście robi wrażenie niesamowite!!


Wąskie uliczki, żaluzjowe okiennice w oknach...
Widok typowy dla śródziemnomorskich miast i miasteczek.


Rzym, wiadomo - za każdym razem robi wrażenie,
nie sposób ogarnąć jego zabytków i ich rozmachu.


Krzywa wieża w Pizie również nie rozczarowuje.
Podobała nam się jeszcze bardziej niż za pierwszym razem.
Jutro zapraszam na wersję kolorową:-)


Ponad tydzień nieobecności w blogosferze oznacza wielkie zaległości,
raczej nie do odrobienia,
ale teraz już postaram się do Was zaglądać na bieżąco:-)

Pozdrowionka!!!!
XOXO

8.6.14

Komu w drogę temu .... hot cross buns :-)

Witajcie :-)

Hot cross buns czyli drożdżowe bułeczki z krzyżykiem
to tradycyjny wypiek angielski,
zwyczajowo pieczony w Wielki Piątek.
Jako, że ja tradycji angielskiej kultywować nie muszę,
upiekłam sobie (nam!!) te bułeczki dziś.
Jutro wyruszamy na wakacje
(na Bawarii własnie zaczynają się dwutygodniowe tzw Pfingstferien)
i takie bułeczki będą jak znalazł podczas podróży
(może nawet wygrają z McDonaldem??)




Te bułeczki to moje pierwsze podejście do drożdżowych wypieków,
nie licząc kilku prób z ciastem do pizzy.
Mój piekarnik postanowił oczywiście zademonstrować swój nieprzewidywalny charakter,
czego efektem jest "lekko" przypieczona skórka:-)




Przepis znalazłam w magazynie kulinarnym Good Food,
ale jest również dostępny w wersji elektronicznej TUTAJ.




Autorem przepisu jest Paul Hollywood, juror w brytyjskiej edycji programu
Same bułeczki, jak to drożdżówki...
Większej filozofii tu chyba nie ma?
No może oprócz tego krzyżyka :-)
Szczyt wyrafinowania w wersji brytyjskiej!!




Moja wersja może i nie wyszła tak ładnie i kształtnie jak u Paul'a,
ale z pewnością o wiele bardziej smaczniejsza:-)
Jestem tego pewna!!
Co tam taki Paul Hollywood może wiedzieć o pieczeniu drożdżowych bułeczek??
I to jeszcze z krzyżykiem!




Zostawiam Was z zapachem ciepłych drożdżowych bułeczek na jakiś czas.
Zajrzę do Was po powrocie z Włoch:-)
Uściski!!!
XOXO

5.6.14

Erdbeeren

Witajcie :-)

Tak, tak...
My też zajadamy się truskaweczkami,
co prawda nie polskimi,
ale te bawarskie też są smaczne i pachnące,
trzeba im to uczciwie przyznać:-)




Oprócz nieśmiertelnych i obowiązkowych koktajlów z jogurtem,
muffinek, tart i innych wariacji,
zajadamy się (tzn głównie ja) sałatkami owocowymi.




Truskawki i brzoskwinie pokrojone w kosteczkę.
Odrobina soku z limonki.
Garść musli.
Kilka kropli sosu klonowego.
Gotowe!




A jeśli taką sałatkę zapakujemy do słoiczka
to mamy gotowy lunch na wynos:-)



Pozdrawiam Was cieplutko,
dziękuję za Wasze wizyty i komentarze!!!
XOXO

3.6.14

Can is the new rock!

Witajcie:-)

Na ostatnim floh-markcie napatrzyłam się
na piękne kompozycje zrobione za skalniaczków.
Skalniaczki w filiżankach,
skalniaczki w sosjerkach,
skalniaczki w butach!!
Na próbę kupiłam dwa - rosną jak szalone:-)
Rozpoczynam hodowlę!




Moją skałką jest pomalowana puszka po kukurydzy:-)


To maleństwo powyżej to nie zakup z floh-marktu tylko szczepka
z naszego dużego drzewka szczęścia.
Rośnie w mini doniczce zrobionej z przedwojennego porcelanowego elementu
od kontaktu elektrycznego,
który ostatnio wynalazłam w jakiejś szopce u Dziadków:-)


W ten weekend kolejny floh-markt
czyli kolejne sklaniaczki:-)
A Wy też się skusicie???

Pozdrawiam Was cieplutko!!!!!
XOXO
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...