30.4.14

Time traveler

Witajcie:-)

Każdy łowca "skarbów',
przeszukiwacz stryszków, piwnic, rupieciarni
doskonale to zna:
obietnicę, która kryje się za uchylonymi drzwiami...


I choć wszystko już zostało dokładnie przeszukane,
wszystkie zakamarki wyczyszczone,
ewentualnie pozostaje rwanie desek z podłogi,
za każdym razem jest tak samo - a może jeszcze coś się trafi???


No i trafia się ciągle to samo:
ta sama stara skrzynia, która trwa na swoim posterunku niezmiennie od dziesięcioleci...
piękny, dostojny mimo warstw kurzu gąsior....


Wiekowe bombki w równie wiekowych pudłach,
które mimo upływu czasu mają się całkiem dobrze....
Okna z prawdziwego drewna zdają się drwić swoją wytrwałością z tych plastikowych....
Jak dobrze, że istnieją jeszcze taki stryszki - strażnicy czasu....
A podróżnicy w czasie (czyt. ja) mogą sobie pobuszować dla samej przyjemności buszowania:-)


To już ostatni post z ziemi polskiej.
Jutro wyruszamy w trasę do "naszego" małego Oberammergau.
Do usłyszenia!!!!!
XOXO

27.4.14

From Warsaw with love

Witajcie:-)

Wpadam dzisiaj na szybko
z charakterystyczną pocztóweczką ze stolicy:-)
To już ostatnie dni w PL,
więc wykorzystujemy je na odwiedzenie
"starych kątów":-)
Dziękuję Wam baaaardzo za liczne odwiedziny
i ogrom komentarzy - dopiero dziś miałam okazje je przeczytać!!
Po powrocie do DE z pewnością wpadnę do Was na rewizytę,
szykujcie kawkę i ciacho:-)
Tymczasem pozdrawiam cieplutko!!!!



22.4.14

Baby in grey

Witajcie:-)

.....i po świętach:-)
Czyli tematycznie wracamy do normalnego blogowania:-)
No, może dzisiejsze wytworki to nie jest coś,
co u mnie się często pojawia
(a właściwie to chyba premiera?),
ale bardzo się cieszę,
że w końcu miałam możliwość
zrobienia czegoś dla maluszka:-)
Wszystko w odcieniach szarości,
żeby pasowało do pokoiku.


Pomysł na te słodziutkie butki znalazłam tutaj,
robi się je bardzo szybciutko i nawet ktoś,
kto ma pierwszy raz szydełko w ręku da sobie radę!



Memo board i proporczyki oczywiście też muszą być:-)



Pomysł na zapakowanie: białe torebeczki śniadaniowe plus taśma washi,
słomki do napojów naciete wzdłóż świetnie sprawują się w roli klamerek:-)


Mam nadzieję, że maluszkowi spodobały się gadżety :-)


Pozdrawiam Was cieplutko (jeszcze) z Ziemi Lubuskiej:-)
XOXO

18.4.14

Hope


*

Wszystkim drogim Czytelniczkom,
tym, co odwiedzają mnie codziennie,
tym, co wpadają od czasu do czasu,
tym, co trafią tu dzisiaj tylko przypadkiem
najserdeczniejsze życzenia świąteczne:
radości z chwil spędzonych przy rodzinnym stole,
czasu na zadumę i refleksję,
pychotek z koszyczka wielkanocnego
oraz wyjątkowo mokrego poniedziałku:-)




Korzystając z okazji chciałabym gorąco podziękować za Wasze życzenia,
dziękuję za pamięć!!!!

XOXO

17.4.14

Egg o'mine

Witajcie w kraju:-)

Obiecałam, że nie będzie muffinków,
ale nie obiecywałam, że nie będzie mnie wcale:-)
Ci, którzy myśleli, że sobie odpoczną ode mnie przez chwilę,
niestety byli w błędzie!

Oto moje jajo!!
Wymęczone:-)


Dlaczego wymęczone?
Powód jest bardzo prosty:
koniecznie chciałam wymyślic jajo wielkanocne,
którego jeszcze nikt nie wymyślił:-)
Tak, wiem, to juz zakrawa na jakąś chorbę!
Jakby nie można było po prostu pomalować jajka
na jeden z tysiąca sposobów podpatrzonych na Pinterest.
Ciekawe, czy to sie w ogóle leczy??



Jakie by tu jajo sobie sprawić?
Z wąsami??
Takie miałam w zeszłym roku....
Color block w pastelach??
Też już malowałam....
Pomalować tablicówką??
Znowu? No przecież już malowałam....
Wtedy, robiąc porządki w mojej craft-szafie wpadłam na te tagi
i było już wiadomo,
jakie jaja będą w tym roku na Wielkanoc:-)



Muszę powiedzieć, że do tej pory nie udało mi się natrafić na takie jajo,
pomimo usilnych starań,
uważam więc misję za wykonaną:-)

Pozdrawiam Was cieplutko!!!!
XOXO

15.4.14

Sweet bunny

Hello!!

Oto jedyny króliczek/zajączek
jakiego mogę zjeść: słodki:-)
Tak, wiem, muffinki nie pojawią się
raczej na zbyt wielu wielkanocnych stołach
(w końcu nie jest to tradycyjny wypiek wielkanocny)
ale czy nie wyglądałyby uroczo takie króliczki
w koszyku ze święconką??


Frosting (ciagle szukam odpowiedniego polskiego słowa, macie jakieś propozycje?)
zrobiłam z kremowego serka Philadelphia - przepis podam przy najbliższej okazji:-)


Obiecuję, że to już ostatnie muffiny w tym miesiącu!!
Jutro wyruszamy do PL - przed nami 1200 km,
które na szczęście dzielimy na dwa etapy,
bo pierwszy przystanek mamy w rodzinny stronach,
czyli na Ziemi Lubuskiej.


Pierwszy raz od 9 miesięcy (!) będziemy też w naszym mieszkaniu w PL,
odwiedzimy stare zakamarki w Wa-wie....
can't wait!!



Pewnie zdarzy się tak, że będzie mnie tutaj mniej,
ale do Was będę się starała zaglądać w miarę możliwości:-)
Pozdrawiam Was gorąco
i do usłyszenia/zobaczenia/napisania/przeczytania w PL:-)

XOXO

14.4.14

Warm and cozy

Witajcie:-)

Maszyna ostatnio pracuje u mnie na pełnych obrotach
i to wcale nie w związku ze świętami,
ale o tym innym razem:-)
Korzystając z tego, że sprzęt jest rozgrzany,
uszyłam ocieplacze na jajka.
Zupełnie nie wiem po co,
bo u nas raczej jajek na miękko nie jada się
od czasu gdy Maks skończył 6 lat,
ale kto wie....
może na starość, kiedy to ząbków trochę ubędzie,
jajka na miękko wrócą do łask
i takie ocieplacze będą jak znalazł:-)


Uszyte są z juty, bawełenki w kolorze minty, lnu, wypełnione ocieplaczem.
Do tego naszywka z transferem
(wygląda na to, że dopiero się rozkręcam transferowo-zamówiłam kolejna partię papieru!)
Ten ścieg na naszywkach, to nie efekt tego,
że szyłam po kilku lampkach winach.
Wierzcie, lub nie, ta nieregularność była zamierzona:-)


Przymiarka  była - pasują jak ulał:-)
Kurcze, nawet fajnie wyglądają, nieprawdaż??


Życzę Wam miłego poniedziałku i dużo słoneczka podsyłam!!!!
XOXO

PS-dziekuję Wam za wczorajsze komentarze,
niestety wczoraj nie znalazłam czasu, aby odpisywać na nie, 
więc dzisiaj zbiorowe: dzięki!!!!!!!!

13.4.14

Egg or Muffin? (+wyniki rozdawajki)

Witajcie!!

Odwieczne pytanie:
co było pierwsze, jajko czy muffin??
No oczywiście, że jajo:-)
Tak, tak, nic Wam się nie przywidziało!
Upiekłam muffinki w wydmuszkach:-)


Kiedyś takie jaja wpadły mi w oko w sieci,
same rozumiecie, musiałam spróbować:-)
Upiekłam na razie trzy, tak na próbę, wyszły ok.
Smakują tak jak zawsze, skorupka daje się obrać
(myślałam, że będą z tym problemy).


Jak zrobić takie jajo-muffiny?
Potrzebujemy wydmuszki, wyparzone oczywiście dokładnie,
jedna dziurka musi być troszke większa,
żeby łatwiej było napełnić skorupkę ciastem.
Ja użyłam najprostszego przepisu na muffinki,
napełniłam wydmuszki do połowy,
umieściłam je w blaszce na muffinki
i piekłam jak zawsze.


Wersja dla mniejszych leniwców niż ja:
można takie jaja polać polewą czekoladową
i udekorować pisakami z glazurą,
wyglądałyby jak prawdziwe pisanki:-)


A teraz przechodzę szybciutko do sedna sprawy,
czyli wyników rozdawajki:-)
Przyznaję, nie spodziewałam się takiego zainteresowania!!!
Wygląda na to, że muszę wprowadzić nową tradycję:
Cykliczne Rozdawajki Abonamentowe:-)
Obiecuję, że będą!!!!
Tymczasem.....Mr. Random wylosował (odliczając oczywiście podwójne komentarze)

ABONENTKĘ,
którą prosze o szybciutkie podanie adresu:-)

Dziekuję Wam za tyle wspaniałych komentarzy!
Szkoda, że zestawik jest tylko jeden,
chętnie obdarowałabym Was wszystkie,
jestem pewna, że każda z Was zrobiłaby z niego niepowtarzalne czary-mary:-)
Cóż.....
Do następnej rozdawajki!!!!

Miłej niedzieli!!
XOXO

11.4.14

Tagi świąteczne i świeckie przy okazji

Witajcie:-)

Deko wielkanocne part 2:-)
Transferuję ostatnio nie tylko poszewki,
ale i mniejsze formy.
Po szyciu pozewek zostało mi trochę lnu,
z którego uszyłam tagi/zawieszki
z motywem króliczka.

Stwierdziłam, że wygląda to całkiem przyzwoicie i...
produkcja ruszyła:-)
Jak już coś robić to hurtem, prawda?
Wąsiska (musza być!), piórka, czajniczki, nożyczki
i parę innych vintage'owych motywów...


Tagi, jak już wspomniałam, uszyte są z lnu,
w środku jest wypełnienie (tzw ocieplacz).
Jak widać nie do końca mogłam się zdecydować na wykończenie,
zszywać wewnątrz czy na zewnątrz i postrzępić?
fastryga zielona czy czarna?
może po prostu przeszyć czarnym ściegiem dla kontrastu?
Tym oto sposobem wersji jest kilka:-)


Takie tagi najlepiej chyba będą wyglądały przy prostych, szarych torebkach na prezenty
(tak, tak, sniadaniówkach!)


Która wersja Wam najbardziej się podoba?
Ja jeszcze swojej nie wybrałam:-)
Życzę Wam miłego weekendu
i przypominam o Abonentowej Rozdawajce.
Ciao!

XOXO

10.4.14

Dla Stałych Abonentów

Witajcie!!

Bardzo Wam dziękuję za tyle serdecznych słów
pozostawionych przez Was na okoliczność
blogowych urodzinek:-)
Tak jak pisałam wczoraj, chcąc nie chcąc
na liczby patrzymy: cieszy nas każdy nowy czytelnik,
podglądacz, ilość odwiedzin.....
wszystko to sprawia, że chce się jeszcze bardziej, prawda?
Tak....ale każde wirtualne odwiedziny najbardziej cieszą,
kiedy pozostaje po nich ślad w postaci dobrego słowa:-)
W podziękowaniu za to, że wpadacie regularnie w moje skromne progi,
jeśli znajdziecie czas to i komentarzyk zostawiacie
mam dla Was mega szybciutką rozdawajkę,
którą można chyba najlepiej podsumować tymi trzema słowami: czym chata bogata  :-)


Rozdawajka to taki mały zestaw przydasiów:

-komplet 15 tagów ( które można samodzielnie przyozdobić )
-taśma z malutkimi pomponikami w kolorze czarnym (użyłam jej do poduszek, które niedawno      pokazywałam)
-taśma washi
-zestaw arkuszy tablicy samoprzylepnej (tej, z której zrobiłam kalendarz)


Rozdawajka jest tylko i wyłącznie dla moich "starych" obserwatorów,
w podziękowaniu za wytrwałość:-)
Oczywiście jeśli ktoś ma ochotę dołączyć do tego zacnego grona serdecznie zapraszam,
będzie mi bardzo miło,
ale w tej rozdawajce biorą udział tylko Abonenci wg stanu na 10.04.2014:-)


Jeśli lubisz DIY i taki zestawik przydałby Ci się choć troszkę,
zostaw słówko pod tym postem,
nic innego nie trzeba robić:-)
Zapisy do godz. 24.00 w sobotę.
Zestawik powędruje do jednej osoby (mam nadzieję, że chociaż jedna się zgłosi hi hi hi),
którą wylosuję w niedzielę.



Przesyłam Wam pozdrowionka!!!
Do usłyszenia:-)
XOXO

9.4.14

Yey it's birthday + Muffin Day!!!!

Witajcie:-)

Tak, to dziś!
Mój blog obchodzi drugie urodzinki!
Dokładnie dwa lata temu wymęczyłam pierwszego posta,
którego możecie zobaczyć tutaj.
Nie polecam jednak, bo wiekszość moich pierwszych postów
nadaje sie tylko i wyłącznie do wykasowania:-)
Gdy zakładałam bloga nie miałam pojęcia ile czasu potrzeba na to wszystko,
że nie wystarczy pstryknąć na szybko fotki i wrzucić do sieci:-)
Nie miałam żadnej wizji, żadnego planu, ot - żywioł:-)
Pierwszy post jest oczywiście muufinkowy,
bo blog miał być właśnie o muffinkach.
W tym temacie  się akurat niewiele zmieniło,
bo nadal lubię i piekę cupcake'i pod różnymi postaciami
i przez ten dwa lata sukcesywnie męczyłam Was swoimi
poczynaniami w tej dziedzinie:-)


Ciekawostka: kiedy zakładałam bloga nie miałam zielonego pojęcia,
że istnieją polskie blogi o podobnej tematyce, jak mój:-)
Wiem, trudno w to uwierzyć, ale tak było!!
Pewnie takie skrzywienie zawodowe;
obracałam się w anglojęzycznej blogosferze,
podglądałam to i tamto.
Dopiero kiedy zostałam posiadaczką własnego bloga
odkryłam naszą rodzimą blogosferę!!
Poznałam Was i nie mogłam sie nadziwić, że jest tyle pięknych polskich blogów!!!!


Wiele z Was zaczynało mniej więcej w tym samym czasie co ja,
niektóre z blogów umarły śmiercią naturalną, ale większość jest i ma się dobrze:-)
Stastystyki? Liczby? Hmmm.....
U mnie raczej szału nie ma:-)
Porównując blogi o podobnym stażu łatwo stwierdzić, że liczba tzw obserwatorów
jest czasami i o połowę mniejsza:-)
No, ale za to licznik odwiedzin kręci się przyzwoicie
a przede wszystkim Wasze komentarze to jest to,
na co najbardziej czekam i co najbardziej cieszy!!!!


W zeszłym roku obchodząc pierwsze urodzinki
wymysliłam sobie Dzień Muffina,
więc konsekwentnie dziś, 9 kwietnia 2014 roku,
Drugi Dzień Muffina uważam za otwarty:-)
Tym razem upiekłam muffinki w słoiczku,
które są niezwykle łatwe w transporcie:-)
Wystarczy zamknąć wieczko i po prostu wrzucić słoiczek do torebki!
Topping jest z uprażonych na suchej patelni pianek,
taka namiastka grillowanych nad ogniskiem marshmallows :-)


Wpadnijcie koniecznie jutro!!!
Mam coś dla stałych abonentów:-)
Buziaki!!!!
XOXO

8.4.14

First Easter deco + DIY

Witajcie!!

W końcu zabrałam się za drobne deko świąteczne
i chyba nikogo to nie zdziwi,
że zaczynam od tablicy kredowej??
My oczywiście jedziemy na święta do PL,
więc jakoś szczególnie dekorować domu nie będę.
Trochę kwiatka, trochę mchu...
Jeśli chodzi o to DIY,
to zdążyło już nabrać mocy urzędowej,
wszystkie propsy przygotwane były już wcześniej,
tylko weny nie było:-)


Wiecie doskonale, że farba tablicowa to moje ulubione "narzędzie".
Ten domek-tablicę zrobiłam jakiś czas temu przycinając po prosty "tył" antyramy.
Na amerykańskich stronach często spotykałam tablice z tekstami napisanymi piękną czcionką.
Trochę poszukałam w sieci i bingo!!
Znalazłam ten oto wspaniały TUTORIAL.


Zajrzyjcie tam koniecznie,
przekonacie się same jakie to banalnie proste!!
Potrzebujecie tylko wydrukować  tekst,
pokryć lewą stronę kartki dokładnie kredą,
przyłożyć kartke do tablicy i odrysować ołówkiem - wszystko ładnie sie odbije.


Ja wybrałam tekst związany z Wielkanocą,
ale równie dobrze napis wykonany tą metodą sprawdzi się np na przyjęciu urodzinowym:-)


W dzisiejszym poście wzięli również udział:
-jajo ceramiczne (Almi decor), uparcie wciskające się na pierwszy plan oraz
-wiosenne żonkilki:-)

Na koniec chciałabym Wam gorąco podziękować za komentarze pod ostatnim postem!
Dobrze wiedzieć, że takich nie nadążających za techniką (czasami z wyboru, czasami nie)
dziwolągów jak ja jest troszke więcej.
W grupie zawsze raźniej:-)

Pozdrowionka!!!
XOXO

7.4.14

Nie-instagramowo

Witajcie:-)
Melduję sie dziś z kilkoma poniedzielnymi ujęciami,
w tradycyjnej formie,
nie w modnej ostatnio, instagramowej:-)
Posiadaczka insta nie jestem,
i się nie zanosi,
bo do tego potrzebny byłby smartfon,
którego posiadaczką też nie jestem:-)
Mój sześcioletni telefon ma się całkiem dobrze,
można z niego nawet zadzwonić, wysłać smsa, mmsa,
zrobić fotę!!!!!
Fakt, że nie jest wystarczająco smart,
aby mieć natychmiastowy dostęp do tego czy owego w sieci,
nie jest chyba wystarczający, żeby stał się kolejnym elektrośmieciem??


Poza tym, tak się zastanawiam,
jak długa musi być doba, żeby to wszystko ogarnąć??
Blogujące osoby doskonale wiedzą,
ile czasu zajmuje sam blog, zrobienie przyzwoitych fotek,
odwiedzenie innych blogów, zostawienie komentarza....
A do tego jeszcze Instargramy, fejsy, fanpage'e???
(takowego też nie mam).
Mam się jeszcze zastanawiać i martwić czy ktoś mnie zafolołuje albo zalajkuje??
I stresować się, kiedy statystyki będą uparcie stały w miejscu?
Thanks, but no thanks!!


Mówią (wprawni, topowi blogerzy),
że nie wolno iść swoją ścieżką,
nie wolno lekceważyć tzw social media,
bo wtedy popadamy w wirtualny niebyt,
że ktoś bez fanpage'a i zbierania lajków co?
Nie zarobi kasy na swoim blogu,
nie będzie miał reklam i miliona czytelników??
No i??


No ok, ktoś dla kogo blog to forma zarabiania na życie
(albo chciałby aby tak było)
może mógłby się martwić?
Ja na szczęście takich zmartwień nie mam...
Piję sobie pyszną kawusię leżąc na leżaczku,
podziwiam okrywające się już chmurami szczyty Alp,
i nie muszę od razu być live i insta.
Zamiast tego wybieram alive :-)


Życzę Wam wspaniałego tygodnia
i pamiętajcie, to co w sieci,
żyje tylko chwilkę:-)

XOXO

6.4.14

Pinwheel cookies

Witajcie:-)

Niedziela bez czegoś słodkiego
po obiedzie??
Chyba coś takiego nie istnieje:-)
Z ciasta francuskiego zazwyczaj robimy rogaliki,
rożki, lub spód da tarty,
ale można też tak
(pomysł podpatrzony w sieci):


Jeśli macie "francuza" w lodówce to takie wiatraczki zrobicie w 3 minutki:-)
Wystarczy wyciąć kwadraty (np. 6x6) i ponacinać od każdego rogu do środka
(nie do samego środka, ok 1 cm należy zostawić, w to miejsce nakładamy dowolne nadzienie).


Ja użyłam dżemu morelowego, ale oczywiście może to być cokolwiek:
nutella, twarożek, jabłko...


A jeśli dodacie do tego patyczki,
jak w prawdziwych wiatraczkach,
będzie to świetny pomysł na słodkości dla dzieci:-)


Miłej niedzieli!!!!!!
XOXO

4.4.14

18

Witajcie:-)

Zacznę oczywiście od podziękowań za Wasze komentarze
i rady pod ostatnim postem.
Wszystkie przeczytałam baaaardzo dokładnie,
niektóre nawet po kilka razy:-)
Czasami jest tak,
że my widzimy swoje wnętrza zupełnie inaczej
niż ktoś z "zewnątrz",
dlatego niezwykle przydatne jest to inne spojrzenie,
bardziej krytyczne, obiektywne...
I za to bardzo Wam dziękuję!!!!
Niektóre z Waszych pomysłów spróbuję wkrótce wprowadzić w życie,
nie muszę chyba dodawać, że postawię na tkaniny,
bo to zawsze można ze sobą zabrać i wykorzystać na tysiąc sposobów:-)

A teraz do rzeczy....
18-tyle ramek "zawisło" w sypialni nad łóżkiem:-)


Oczywiście nie zawisło, tylko przykleiło się :-)
Te samoprzylepne rameczki pochodzą z tego sklepu.
Kupiłam je kilka lat temu, bo ...... były na wyprzedaży:-)
Kilka użyłam do dekoracji segregatorów,
reszta cierpliwie czekała......


Teraz żałuję, że nie wykorzystałam ich wcześniej w naszym mieszkaniu w PL,
bo efekt jest super!!!!
Na zdjęciach niestety tego nie widać,
ale na żywo efekt jest!!!!
Rameczek jeszcze trochę mi zostało,
więc może okleić całą ścianę????
Hmmmm....


Pisałam już, że sypialnia ma wystawę północną,
stąd kiepskie zdjęcia.
Poza tym od jakiegoś czasu "uczę" się obsługi nowego aparatu;
ustawianie balansów bieli, czasu otwarcia migawki czy czegoś tam
jest dla mnie jeszcze czarną magią:-)
Musicie się uzbroić w cierpliwość:-)

Pozdrawiam Was gorąco!!!!!!
XOXO
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...