28.2.14

Summer preserved: blueberry muffins

Witajcie:-)

W sklepach truskawki z Hiszpanii,
jagody z Chile....
Wszysce dobrze jednak wiemy,
że to nie to samo, to nie TEN smak!
Dlatego kto ma stosowne zapasy w piwnicy
w lutym zajada prawdziwe jagody z polskich lasów:-)
U nas nie robi się dżemów z jagód
tylko wekuje całe owoce.
Pycha!!!

Te muffinki upiekłam w silikonowej foremce,
stąd ich kształt.
Owoce są oczywiście ukryte w środku:-)


Najprostszy przepis na świecie (który już podawałam, ale co tam, podam jeszcze raz):

1 szkl mąki
1 jajko
1 łyżeczka proszku do pieczenia
szczypta soli
1/2 szkl cukru
1/2 szkl mleka
1/4 szkl oleju


Sposób wykonania już pewnie znacie na pamięć:
w osobnej misce mieszamy składniki mokre i suche,
wszystko łączymy i mieszamy trzepaczką.
Napełniamy foremkę ciastem tak, żeby zakryć dno,
nakładamy łyżeczkę owoców,
napełniamy ciastem do 3/4 wys. foremki.
Pieczemy w temp. 200 st. przez 12-15 min.


paterka: Ersting's family
słoiczek: Depot
serwetka: uszyta z materiały Tilda
puszka na cukier puder: Green Gate
łyżeczka: Ib Laursen


Wiem, wiem... dzisiaj raczej nie w głowie Wam wypieki
zważywszy na wczorajszy Tłusty Czwartek,
ale może kiedyś przepis Wam się przyda:-)
Miłego piąteczku!!!!
XOXO

26.2.14

Room with a view

Witajcie:-)

Dziś nie będzie nart, kapeluszy, sklepików...
Choć goście jeszcze są
powoli wracam do spraw bardziej przyziemnych,
czyli wnętrz:-)

Klawisze, gitary, komputery, deski, piłki, rakietki, etc, etc....
Wszystko to mieszka w pokoju Maksa:-)
Jakiś czas temu do tej wyliczanki dołaczył również ...
teleskop!
Na całe szczęście pokój jest duży i ma przepastną szafę!!

Łóżko, szafka nocna i biurko (które przywieźlismy z mieszkania w PL)
to jedyne meble w tym pokoju. 
Ściany są białe, jak w każdym innym pomieszczeniu.
Mapa nad łóżkiem to naklejka kupiona na Allegro.
Mogłaby być większa, ale chyba spełnia swoje zadanie,
czyli przełamuje biel ściany.


Półeczkę już Wam pokazywałam:-)
Akcesoria z filcu zrobiłam oczywiście sama:
matę na słuchawki i kable, kubeczki na długopisy
oraz coś w rodzaju "mood-board'u".


Starą tablicę korokową pomalowałam farbą tablicową.
Jeśli chodzi o wystrój, jak widzicie, raczej surowy,
bez szaleństw.
Większość dodatków w (moim) ulubionym czarnym kolorze:-)
Z pewnością makarony w oknie zostaną zastąpione czymś innym
(może macie jakieś pomysły na okno w męskim wydaniu?).


A z okna jest piękny widok na górę Laber i wschodzące zza niej słoneczko:-)


Życzę Wam miłego, słonecznego dnia !!!
Do usłyszenia!
XOXO

24.2.14

Shop 'til you drop :-)

Witajcie:-)

Dziś wpadam szybciutko
z obiecaną foto-relacją z "domowych" zakupów.
Podczas buszowania z Martusią
po urokliwych sklepikach
zrobiłyśmy klika "szybkich" fotek
w moim ulubionym "przybytku".

Bez względu na to czy najbardziej do Was przemawia shabby chic,
czy vintage, czy minimalizm, czy skandynawia,
tu każdy znajdzie coś cudownego dla siebie:-)


Ceny są tak przystępne,
że praktycznie to, co nam wpadnie w oko
można śmiało wkładać do koszyka :-)
Niestety, brak hamulca w pastaci wygórowanych cen
może okazać się minusem,
bo istnieje uzasadnione ryzyko,
że w koszyku wyląduje pół sklepu:-)


Oprócz tego, że zakupy tutaj są zawsze udane,
to jest to również miejsce pełne inspiracji.
Wiele pomysłów do podpatrzenia!!!


*


Pozdrawiam Was gorąco
i zmykam do swoich Gości:-)
XOXO!!

22.2.14

Me&Martha&Hats in Garmisch

Witajcie :-)

Zgodnie z zasadą:
nie samymi nartami człowiek żyje,
wybrałyśmy się wczoraj z Martusią na mały shopping
i spacerek po pięknym Garmisch-Partenkirchen.
Miasto znane przede wszystkim
ze skoczni narciarskiej,
kusi także pięknymi trasami narciarskimi,
cudownymi małymi sklepikami z pamiątkami,
niepowtarzalną bawarską architekturą
no i, przede wszystkim, najwyższym szczytem
Alp niemieckich - Zugspitze.

To już postanowione!
Kupujemy sobie bawarskie kapelusze:-)


Kawką i ciachem nie pogardzimy...
Szczególnie, że jesteśmy wykończone po kapeluszowej sesji:-)


Z piórkiem czy bez piórka??
Hmm...


Jeden dzień to zdecydowanie za mało na zwiedzenie wszystkich zakamarków...


Te krzesełka zapełnią się dopiero po południu,
kiedy narciarze po szaleństwach na stoku zasiądą 
przy grzanym winie lub gorącej czekoladzie...


Na każdym kroku coś kusi ...


O tym co kupiłyśmy i co podziwiałyśmy w pewnym pięknym sklepiku następnym razem:-)
Do usłyszenia!!!
Dziękuję, że zaglądacie 
i witam gorąco nowe Czytelniczki:-)
XOXO

20.2.14

Me&Martha&Ischgl

Witajcie:-)

Ischgl to austriackie miasteczko
blisko szwajacarskiej granicy,
gdzie znajduje się chyba najlepszy
w Alpach resort narciarski.
Na Idalp  (2320 m.n.p.m.) wjeżdżamy gondolą
a tam czeka na nas ponad 40 wyciągów i kolejek,
ponad 200 km tras narciarskich!!
Nawet dla takich "mistrzuniów" jak ja:-)

Pogoda była jak na zamówienie:
piękne słoneczko, ciepło...




Jeśli "nartujecie" a jakimś cudem jeszcze nie byliście w Ischgl
to jest to Wasz "must".
Z resztą, latem też czekają tutaj niesamowite atrakcje!
Więcej poczytacie tutaj.


*


*


*



Po więcej pieknych, zimowych krajobrazów
zajrzyjcie na blog Martusi :-)

Buziaki!!!!!!
XOXO

17.2.14

Model 2+1

Witajcie:-)

Robię sobie małą przerwę od Gości
i wpadam na chwilkę
pokazać Wam co nowego pod kloszami
i pozaglądać do Was:-)
Kolekcja kloszy to teraz typowy
model 2+1.
Średni klosz kupiłam chyba dwa lata temu
w jakimś polskim sklepie intenetowym,
jak sobie pomyślę, 
że kosztował tyle co ten ogromny,
kupiony w Niemczech....
No, ale to były czasy,
kiedy koniecznie chciało się mieć to,
co widywało się na blogach skandynawskich,
nie zważając na ceny takich rzeczy,
które w Polsce były (i są) oderwane od rzeczywistości.
Na szczęście mam ten okres już za sobą.
Seriously:-)


Ten malutki klosz to świeży zakup,
cena tak smieszna, 
że nawet nie będę pisać,
żeby Was nie denerwować:-)


Świąteczno-zimowa wystawka została zastąpiona prawdziwymi rarytasami:
obrazek-pamiątka Komuni św. rok 1946,
list pisany do mojej śp Babci przez jej bratową rok 1945,
moje stare zdjęcie plus kilka ozodbniczków,
jak widać:-)


Szczepki bluszczy, które przywiozłam z PL wypuściły już listki
i mają się nieźle:-)


Na drugim końcu półki postawiłam starą ramkę,
do której przmocowałam sznurek z klamerkami;
to też miejsce na stare zdjęcia i obrazki.


Muszę nieskromnie powiedzieć,
że podoba mi się ta moja instalacja:-)
Pomysł włożenia starych zdjęć pod klosz zamiast w ramkę
jest chyba całkiem ok??

Pozdrawiam Was gorąco
i dziękuję, że zaglądacie!!!!

XOXO

15.2.14

Brown paper lunch bag - SIY + freebie

Witajcie:-)

Tutułowa papierowa torebka
była wzorem, wg którego powstała
jej tekstylna wersja.
Wystarczy tylko zaprasować materiał
dokładnie tak,
jak złożona jest papierowa torebka,
zszyć boki i spód
i gotowe!
Troszkę ładniejsza (i co ważne,wielokrotnego użytku)
wersja papierwej torebki
wygląda tak:


Torebki są dwie,
jedna dla mnie
a druga dla mojego Gościa,
który właśnie jest w drodze:-)


Jak widzicie najlepszy bawarski lunch
to precel:-)
Smaczny, pożywny i nie trzeba się bawić w kanapki:-)


A gdyby ktoś miał ochotę na jogurt
to i taka opcja jest możliwa:-)
Łyżeczka w zestawie:-)


Taka torebka w sam raz będzie pasować do jabłkowego otulacza,
prawda??
Jeśli Ktoś ma ochotę na tekst, 
który użyłam do ozdobienia torebek - help yourself:-)
Po wrzuceniu do word'a
możecie go sobie powiększyć,
zrobić odbicie lustrzane
czy co tam Wam przyjdzie jeszcze do głowy:-)


Tą skromną, że tak się wyrażę, typografią
rozpoczynam (i tu znowu górnolotne słowo) cykl "słowny".
Będą to teksty, które można użyć do transferu
bądź po prostu wydrukować.

Wiadomość z ostatniej chwili:
testowanie lunchowej torebki
odbędzie się w środę na, miejmy nadzieję,
słonecznym stoku w Ischgl:-)

Pozdrawiam Was gorąco!!!
Ze wzglęgu na to, że druga połowa lutego
upłynie mi pod tytułem "goście, goście"
pewnie nie będę mogła do Was za często wpadać,
ale mam nadzieję, że Wy do mnie tak:-)

Miłego weekendu!!
XOXO

14.2.14

Peppermint Love

Hello:-)

Spokojnie, nie będzie
żadnych serduszek i takich tam:-)
Będzie przepis na słodkości,
idealne na dzisiejszy dzień
(ale nie tylko!)
ze względu na czkoladę i .... miętę.


O walorach smakowych i wszechstronności użycia cukrowych, miętowych laseczek
już Wam pisałam:-)
Można je dodawać do czekolady na gorąco, kawy, ciast...
Niebo w gębie:-)
A szczególnie do takich pysznych brownies'ów:-)


Składniki na ok. 12 kawałków: 

4 jajka
1,5 szkl cukru
0,5 szkl brązowego cukru
0,5 szkl stopionego masła
1 szkl kakao, przesianego
1 łyżeczka ektsraktu miętowego (opcjonalnie)
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
0,5 szkl mąki
6 laseczek cukrowych, pokruszonych 



Krok po kroku:

1. Rozgrzewamy piekarnik do 180 st.
2. W misce miksujemy cukier i masło.
3. Dodajemy wanilię, jajka, mieszamy dokładnie.
4. Dosypujemy mąkę i kakao, delikatnie mieszamy.
5. Dodajemy połowę pokruszonych laseczek.
6. Masę wlewamy do foremki (ja użyłam takiej o wymiarach 20x20), ale możecie też upiec w foremkach na      muffinki.
7. Pieczemy przez ok. 25 min
8. Zaraz po wyjęciu posypujemy pozostałymi pokruszonymi laseczkami.
Enjoy your (Valentine) brownies:-)
XOXO

12.2.14

Apple cozy

Witajcie:-)

"An apple a day
keeps the doctor away"
mówi angielskie przysłowie
i pewnie coś w tym jest:-)
Pamietam, że w czasach
kiedy banany były tylko dostępne 
dla dzieci na diecie bezglutenowej
a pomarańcze dostępne tylko
w okresie świąt,
jabłko czy gruszka
były jedyną opcją owoca w zimie:-)
Jabłuszka  w skrzynkach na strychu....
Pamiętacie?

  Sweterek na jabłko wrzucam do kategorii "pretty but pointless" ?


Nie korzystałam z żadnego kursiku, więc i nie mam dla Was żadnego odsyłacza,
ale w sieci oczywiście znajdziecie co potrzeba,
zakładając, że nie będziecie miały co zrobić z wolnym czasem
i przyjdzie Wam ochota na coś takiego :-)


Włóczka jest w pięknym miętowym kolorku,
czego niestety nie widać na zdjęciach.
Pewnie już też zauważyłyście że blogger "coś" robi ze zdjęciami?


Przy okazji wszystkie moje kłębki też dostały ubranka:-)
Taka reakcja łańcuchowa - człowiek weźmie się za jedno
a zrobi jeszcze to i tamto przy okazji...
Znacie to:-)


I pamiętajcie:
jabłko dziennie:-)
XOXO

11.2.14

Music to my ears

Hello:-)

Lubicie biżuterię?
Ja osobiście jestem,
obecnie może trochę mniej,
fanką bizuterii, szczególnie kolczyków:-)
Mam ich ..... duuużo!
Jaką biżuterią lubię?
Inną.
Niepowtarzalną.
Moją własną:-)
Kiedyś kupowałam, głównie w sieci,
biżuterię ręcznie robioną,
teraz jeśli mam ochotę na coś nowego,
robię sobie sama:-)

Może nie to nie jest (z całą pewnościę nie jest!) nic wydumanego
ani sophisticated (jakoś nie znajduję pasującego polskiego słowa),
ale mam pewność,
że nikt inny takiej biżu nie ma:-)
I o to chodzi!


Te kwiatuszki to zdecydowanie romantyczny wzór na lato,
w połączeniu z sukienką byłaby chyba lekka przesada,
ale do lnianej koszuli i jeansów?? 
Why not?


Natomiast te szydełkowe, z kluczem wiolinowym i basowym
w połączeniu z łańcuszkiem w kolorze baaardzo starego złota
chyba są w sam raz na obecna porę roku?


Na blogu już zdarzyło mi się parę razy pokazać moje wytworki.
Możecie je zobaczyć np tutaj.
A jaka jest Wasza ulubiona biżuteria??
Buziaki!!!!
XOXO
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...