29.11.13

Home made freak:-)

Home made od jakiegoś już czasu króluje na salonach (czyt.blogach).
Kiedyś to było takie oczywiste,
wszystko było domowej roboty:
chleb, twaróg, masełko, powidła, ciasta...
Teraz, z tęsknoty za dzieciństwem, chętnie wracamy do tego procederu:-)
Oczywiście, rynek reaguje szybko:-)
Przecież nie wystarczy upiec zwykłych domowych ciasteczek!
Ciasteczka trzeba ostemplować napisem "home made",
obwiązać  tasiemeczką, też najchętniej z napisem "home made",
zapakować w puszkę z napisem "home made"....
Są jeszcze ściereczki, łapki, serwetki, talerzyki, itp, itd....
Jak widać, udzieliło mi się:-)


Niektóre kuchenne gadżety naprawdę umilają pracę:-)


Po stokroć home made :-)


Czy nie jest to wspaniały pomysł na prezent?
(mam na myśli stempelek, ciasteczka jak zwykle troszkę przypieczone, ale pomału "rozgryzam" mój niemiecki piekarnik)


Nie spodziewałam się aż takiego odzewu na zimowe obrazki:-)
Cieszę się, że białe szalństwo Wam się podoba - tak, zdecydowanie zima w takim wydaniu nie ma nic wspólnego z zimą w mieście! 
Dziekuję za przemiłę komentarze!
Obiecuję więcej:-)
Do usłyszenia!!

PS-pozdrawiam wszystkie bawarskie Polki, które ostatnio dają znać o sobie:-)
To jest nas więcej niż dwie? Hi, hi, hi
Trzeba pomyśleć o jakimś zlocie:-)

XOXO

28.11.13

Welcome winter!

Witajcie:-)

U nas zima pełną parą!
Ostatnio przekonywałam Was, żeby nie przyspieszać,
że jeszcze jesień...
A teraz muszę się z tego wszystkiego wycofać:-)
Zapraszam do obejrzenia naszych zimowych widoczków:


Śniegu jest ok 30 cm.
W ruch poszły już sanki i deski:-)


W kwiaciarniach pojawiły się nowe, zimowe dekoracje.
Jednakże tutejsze kwiaciarnie to obszerny temat na osobnego posta:-)
Jest na czym oko zawiesić.


Są też już pierwsze łosie:-)
Chociaż to w Warszawie, jadąc do pracy, zdarzało się, 
że musiałam ustępować pierwszeństwa szwędającym się w okolicach Żołnierskiej łosiom:-)


"Śnieg zasypał wszystkie drogi (...) białym płaszczem..."


Zdjęcie po lewej to widok z okna w sypialni: tak sypało przedwczoraj:-)
Po prawej: powiedzmy, że tutejszy odpowiednik Nowego Światu:-)


Na termometrze -10, ale w słoneczku całkiem przyjemnie:-)


No i jak Wam się podoba taka zima?
Pozdrawiam!!!!!!!!!!!!
XOXO

26.11.13

Biała armia

Witajcie:-)

Dom(k)owa armia powiększyła się o kolejne cztery domki:-)
Tym razem białe ceramiczne lampiony. 
Miał być jeden, ale w gromadzie chyba lepiej?
To może dwa?
No ale jest promocja 3 za 2...
to wezmę trzy...
No ale są cztery ostatnie,
nie zostawię przeciez tego jednego tak samotnie...
I tak - są cztery białe domki:-)


Można to uznać jako dekorację przedświąteczną:-)
Domki na razie znalazły miejsce na komodzie przy drzwiach,
ustawiłam je w starej, wyszperanej gdzieś na strychu, szufladzie.
Jako tło - równie stara rama, którą pomalowałam farbą (no oczywiście, że tablicową)
i dołożyłam gałązkę (również potraktowaną farbą).
Fajne miejsce na eksponowanie strarych zdjęć:-)


Ponieważ nie przywieźliśmy z PL ze sobą zegara zakupiliśmy ten oto przepiękny egzemplarz:-)
Co prawda stylizowany, ale jest to bardzo udana stylizacja.


Z dużymi, pięknymi zegarami jest tak jak z domkami - nigdy za dużo:-)


*


*


A poniżej akcja odkopywanie samochodu:-)
Maks zgłosił się na ochotnika:-)


Tak, tak, u nas zima pełną parą.
Gdy piszę tego posta śnieg tak mocno sypie, że nic nie widać:-)
Trzymajcie się cieplutko:-)
XOXO

23.11.13

Candy - sezon 3

Tak, tak, to już trzecia edycja :-)

Zapraszam Was serdecznie do udziału w zabawie!

Mam dla Was dwa prezenciki:

-tabliczkę a stylu shabby/vintage, którą pokazywałam w ostatnim poście
-kolczyki z motylkami w optymistycznym kolorze wykonane przeze mnie 

Wiem, wiem, skromnie, ale od serca :-)
A być może coś jeszcze się znajdzie?

Tą rozdawajką chciałabym podziękować Wam za liczne odwiedziny
i za to, że wiele z Was nie tylko zagląda,
ale i poświęca odrobinę swojego wolnego czasu na pozostawienie śladu po swoich odwiedzinach
w postaci komentarza:-)
Wielkie dzięki za to!!!!!!!

Dodatkowo dzisiejszy post to okrągłe 300!!!!!!!!
Kolejny powód do zabawy:-)

Jeśli podobają Ci się te skromne gifty - zapraszam do udziału!

Zasady jak zawsze - komentarz, podlinkowany banerek, mail....
Jeśli nie ma Cię w gronie Obserwujących zapraszam do dołączenia, będzie mi bardzo miło:-)
Nie musicie nic lajkować, bo nie mam fejsa:-)

powyżej
 banerek do pobrania 



Candy trwa do 18 grudnia, u nas to bardzo ważna data, bo nasz syn(ek) obchodzi wtedy swoje 16 urodziny:-)
Może da się namówić na wcielenie się w rolę losującej Marysi?


*


Pozdrawiam Was gorąco ze śnieżnej już Bawarii:-)
Uściski!
XOXO

22.11.13

Gold vs black

Hej!!

No i dałam się skusić a nawet złamać!
Przyniosłam do domu złoto:-)
Mam jednak na to usprawiedliwienie, właściwie kilka.
Po pierwsze, skoro już mam te złote uchwyty w szafie w sypialni, dowód tutaj
to pomyślałam sobie, że mały dodatek w tym kolorze w sumie będzie na miejscu?
Po drugie, oprócz złota jest jeszcze czerń,
a czerń =mój ulubiony kolor:-)
Po trzecie, od razu można było sobie wyobrazić jaki piękny efekt da światło świeczki
odbite od złotej powierzchni - niepowtarzalny!


Jak widzicie "eksperymentuję" z tkaninami w sypilani.
Stoliki nocne dostały teraz nowe szaty, łóżko czeka na narzutę a zagłówek też zmieni ubranko:-)


Dzień bez farby tablicowej dniem straconym!
Pod pędzel poszły nawet pudełeka z zapałkami:-)
Partyjka "kółko-krzyżyk" przed snem?


W sypialni pojawiła się też nowa, jakże trafna, tabliczka:-)
Biała, postarzana, z czarnym napisem i surowym sznurkiem...
So very my cup pf tea!!!


Tabliczka zawisła sobie na wieszaku, który pokazywałam tutaj.


Ach, właściwie to mam jeszcze jedno usprawiedliwienie na to złoto:-)
Koszt jednego takiego cuda to całe 1 euro:-)
Ich liebe Deutschland!!!!
Żartuję.....

W weekend będę miała dla was coś ładnego, więc wpadajcie:-)
Jakieś ciacho też się znajdzie!

Miłego weekenduuuuuu!
XOXO

20.11.13

Baby don't rush czyli karotenowe ciasteczka :-)

Witajcie!!

Tak sobie przeglądam blogi
i co widzę na większości?
No święta oczywiście!
Myślę sobie, ok, może już pora...
W październiku trafiłam na jakiś blog (norweski chyba)
a tam - świecznik adwentowy:-)
I się zaczęło....Lawina ruszyła...
Wciąż narzekamy, że  w sklepach tak szybko ozdoby, choinki,
że za wcześnie...
Oczywiście, że za wcześnie
i my same to przyspieszamy! 
Dlatego ja mówię zdecydowanie: nie!
Blogowanie zaczyna przypominać wyścig:
kto pierwszy pokaże to, a kto pierwszy tamto...
Cieszmy sie jesienią, póki trwa
(chociaż u mnie znów sypnęło śniegiem)
i nie pędźmy do przodu:-)
Ja startuję z tematyką świąteczną jak Pan Bóg przykazał-w pierwszy dzień Adwentu:-)
Tymczasem mam dla Was pyszne ciasteczka karotenowe.


Ciasteczka powstały w wyniku nagłego zapotrzebowania na coś słodkiego,
a że nic innego sensownego oprócz marchewki nie było,
więc na prędce wymyśliłam to cudo:-)
W 80% składaja się z marchewki, więc są bogate w karoten
(no jakoś sobie trzeba tłumaczyć to zamiłowanie do słodyczy)
czyli zdrowe:-)
I proste, jak zawsze...



Składniki:
  • 2 szkl startej marchewki (ja tym razem użyłam blendera)
  • 1 szkl mąki pszennej
  • 0,5 szkl musli
  • 0,5 szkl cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 jajka
  • 0,5 szkl oleju 



Do miski wbijamy jajka, dodajemy cukier, chwilę ucieramy.
Dodajemy olej, mieszamy, dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, cynamon, mieszamy.
Teraz pora na marchewkę i musli.
Masę nakładamy łyżką na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia.
Pieczemy w temp. 160 st przez ok 10-15 minut.

Do ciasta oczywiście można dodać orzechy, rodzynki, czekoladę czy inne dobra:-)
Moje jak widać udają kanapki (z nutellą!).
Dzień bez czekolady to dzień stracony:-)

Smacznego!!!!
I pamietajcie - zwalniamy:-)

XOXO

18.11.13

Spacer w chmurach

Witajcie:-)

Dziś zabieram Was na mały spacer po najbliższej okolicy.
Wszystkie zdjęcia zostały zrobione nie dalej niż 100 metrów od domu,
jak same widzicie,
nie oddalamy się za daleko:-)

Miejscowość, w której teraz mieszkamy
jest niewielka, trochę ponad 5 tys. mieszkańców.
Oberammergau położone jest na wys. 837 mm n.p.m.,
więc spacer w chmurach (dosłownie!)
jest często jak najbardziej realny:-)


Na pierwszym planie Oberammergau, w tle Unterammergau.
Język można sobie połamać:-)
Nazwy tych dwóch miejscowości wsytępują nawet w popularnym niemieckim "tongue twisterze":

 Heut' kommt der Hans zu mir, 
 freut sich die Lies. 
 Ob er aber über Oberammergau
 oder aber über Unterammergau
oder aber überhaupt nicht kommt,  ist nicht gewiß!



Powyżej typowa poranna scenka: narodziny chmury:-)
One po prostu wyłaniają sie z ziemi i unoszą do góry, hmmmmm...


Górski potoczek i jego szum słychać w sypialni, trzeba się przyzwyczaić:-)


Jak wiecie, Bawaria jest bardzo katolicka, tu widać to szczególnie.
Pan Jezus jest prawie na każdym rozdrożu...


A tu przedstawiam Wam moje sąsiadki:-)
Są całkiem miłe, ale jeszcze nie znalazłysmy wspólnego języka!

Po więcej zdjęć możecie zajrzeć tutaj lub wpaść z wizytą do Kasi.

Miłego tygodnia!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
XOXO

16.11.13

Co kryje sówka?

Witajcie:-)
No właśnie, co kryje sówka?
Co można przechowywać w najładniejszym pojemniku kuchennym
jaki mi się dotąd trafił?
Oczywiście, coś od czego zaczyna się dzień,
Kawusię:-)


Od kliku lat używam do parzenia kawy expressu Senseo (Philips).
Nie jest to express ciśnieniowy, sposobem parzenia kawy bardziej jest zbliżony do przelewówki.
Do parzenia używa się tzw padsów, czyli po prostu saszetek ze zmieloną kawą (w Polsce trudno je dostać w zwykłych sklepach, dostępne są w sieci).
Dlaczego wybrałam takie urządzenie? Przede wszystkim jest wygodne, szybkie i proste w obsłudze,
tak jak expressy na kapsułki a zamiast kapsułek, w których nie wiadomo co siedzi, mam prawdziwą kawę.
Dodatkowo mogę wykorzystać specjalną wkładkę, do której po prostu można nasypać świeżo mieloną kawę jeśli akurat nie ma padsa pod ręką:-)


Kawusię pijam zazwyczaj czarną, bez cukru,
ale od czasu do czasu z jakimś dodatkiem, np syropem kokosowym:-)


A Wy jak? Bardziej kawowo czy herbaciano zaczynacie dzień?


Na koniec jeszcze tylko podam link do sklepu,w którym zakupiłam bohaterkę dzisiejszego posta o tutaj,
gdybyście chciały sobie pooglądać to i owo:-)
Ja mam ten sklepik po sąsiedzku (w Garmisch) i od czasu do czasu zaglądam tam, żeby nacieszyć oko lub też upolować coś ładnego i oczywiście niezbędnego :-)

Miłego, spokojnego weekendu!!!

9.11.13

Il tiramisù perfetto

Deser idealny?
Tiramisu!
Przepis idealny?
Łatwy, prosty i niezawodny.
Taki jak poniżej:-)
Jeśli jeszcze nie macie swojego ulubionego przepisu na Tiramisu,
to polecam Wam właśnie ten.
Nie dość, że zrobicie je w 10 minut, 
to jeszcze za drugim podejściem
będziecie robić wszystko z zamkniętymi oczami :-)
(oczyma???)


Sekretem każdego tiramisu jest dobre kakao, 
dobra kawa i porządne schłodzenie:-)


Herbatniki nasączamy w przestudzonej kawie,
uważając, żeby nie przesadzić,
bo wtedy zamiast zwartego deseru wyjdzie nam "mamałyga" :-)


Oto lista zakupów,
ale pewnie większość rzeczy jest w domu.
Amaretto oczywiście jest opcją:-)


Zaparzamy 2 łyżeczeczki kawy rozpuszczalnej (najlepiej espresso). 
Dodajemy odrobinę likieru.
Oddzielamy białka od żółtek.
Białka ubijamy na sztywną pianę ze szczyptą soli.
Żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy mascarpone, miksujemy na gładką masę.
Dodajemy pianę z białek.
Teraz układamy warstwy:
nasączone biszkopty - masa mascarpone - posypujemy kakao.
Od głębokości naczynia zależy ilość warstw.
Przed podaniem deser należy schłodzić - 3 godziny to absolutne minimum.


Buon appetito!!!


PS - ponieważ w komentarzach pisałyście, że nożyczki retro z tego posta są i Waszym małym marzeniem  podaję Wam link do sklepu, gdzie możecie je kupić najtaniej KLIK. Polecam sklep:-)
Dziękuję Wam jeszcze za tyle przemiłych komentarzy na temat moich nieudolnych przecierek:-)
Nie spodziewałam się:-)
You are GREAT!!
XOXO

7.11.13

Jesienne deco last minute czyli pierwsze przecierki

Witajcie:-)

Przedstawiam Wam moje pierwsze przecierki:-)
Wiem, wiem, temat już oklepany mocno,
macie to już dawno za sobą...
Ja jakoś nie miałam do tej pory okazji
zmierzyć się z tą materią.
W naszym polskim mieszkaniu jakoś nie było miejsca
na shabby, choć bardzo lubię małe "conieco" w tym stylu.
Jest doprawdy małe,
bo padło na drewniane klocki z literkami i cyferkami dla dzieci.
Kupiłam je ponad rok temu,
własnie z zamiarem wykorzystania ich w poniższy sposób
i tak sobie nabierały mocy urzędowej aż do teraz:-)


Myślę, że czekały tak długo, bo wydawało mi się, że malowanie tą metodą musi być mega trudne!
Okazało się, że tak nie jest, w dodatku to całkiem fajna zabawa:-)
Jako farby "spodniej" użyłam oczywiście mojej ulubionej - tablicowej.
Może jeszcze kiedyś spróbuję coś "obdrapać", hmmmm....


W tym roku jakoś zupełnie nie miałam parcia na jesienne dekoracje.
Być może dlatego, że tegoroczna jesień jest wyjątkowo piękna a ja mam wszystkie jej kolory
i skarby na wyciągnięcie ręki.
Jednak kilka listków i szyszek do domu przyniosłam:-)


Główną dekoracją jesienną są światełka pod każdą możliwą postacią.
W końcu znalazłam miejsce na kupiony rok temu na wyprzedaży w Ikea "wieniec".
Bardzo podoba mi się światło jakie "produkuje".


Do tego świeczki, lampiony, kule....
Naprawdę, w tym roku wyjątkowo się u nas dużo świeci:-)


A klocuszki pierwotnie wyglądały tak:


Do usłyszenia :-)
I jak zwykle - XOXO
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...