25.9.13

W poszukiwaniu polskiej złotej jesieni

A zadanie nie jest proste!
Bo niby liście tutaj tak samo żółkną,
ale jednak...
W każdym bądź razie cieszymy się jeszcze słoneczkiem:-)


Kapliczka św. Grzegorza znajduje się niedaleko naszego domu.
Jest malutka i stara :-)


*


Mamy tu teraz prawdziwy wysyp takich fioletowych kwiatków
przypominających krokusy.
Widzę je po raz pierwszy.
A te grzybki to jedyne, jakie tu znalazłam :-)
Kania to czy muchomor?


*


Szukam dalej:-)
Całuski!

13.9.13

Keep it vintage czyli metamorfoza wieszaka

Witajcie!

Pamiętacie może moje wakacyjne znaleziska?
Buteleczki, lampę i TEN oto wieszaczek?
Doczekał się w końcu metamorfozy :-)
Odkręciłam uchwyty,
wyczyściłam i pomalowałam czarną matową 
farbą w sprayu'u.
Drewno było troszkę podniszczone
i nie miałam za bardzo pomysłu (ani ochoty)
na szlifowanie, malowanie i przecieranie
więc po prostu obijam je tildową tkaninką.
Teraz wygląda tak:


Wieszak zawisnął w sypialni
(niestety sypialnia nie nadaje się jeszcze do pokazania w całości),
tym samym pojawił się w niej kolor!!!


Jak widać wieszak doskonale nadaje się na akcesoria
pierwszej potrzeby:-)
Naszyjniki, wisiorki, szale, torebki...


.... i inne pierdółki :-)


*



Miłego weekendu Wam życzę!!!
Miejmy nadzieję, że z odrobiną chociaż słoneczka:-)
(u nas właśnie przestało padać lać!)
XOXO

11.9.13

Krótko o wrzosie czyli ostatni dzień wakacji

Tak, tak - ostatni dzień wakacji
na Bawarii wypada właśnie dziś!
Jutro pierwszy dzień w niemieckim gimnazjum
w Garmisch-Partenkirchen,
klasa 10-ta :-)
Trzymajcie kciuki!
Ten wrzesień jest więc dla nas całkiem inny od poprzednich.
1 września oznaczał dla mnie rozpoczęcie kolejnego roku pracy,
tym razem, można powiedzieć, mój urlop znacznie się przedłuża:-)



Co roku ten sam dylemat - jaki kolor wrzosu wybrać?
No i oczywiście zawsze pada na biały:-)


Tabliczka kupiona u Gosi z Homefocuss tu.
Pomalowałam ją oczywiście farbą tablicową :-)
Kreda w kredce to super wynalazek, szczególnie przy takich małych powierzchniach.


 Poniżej strażnicy wrzosu :-)


 *


Miłego wieczorku :-)
Do usłyszenia!!!
XOXO

8.9.13

Apfelstrudel w Innsbrucku

Witajcie:-)
Zapraszam Was dziś na krótki spacerek
po uliczkach starego miasta w Innsbrucku.
To nasza pierwsza wizyta w tym mieście,
ale zważywszy na bliską odległość,
niezwykłej urody średniowieczne kamieniczki
i oczywiście fantastyczne widoki,
nie ostatnia :-)


Na Flohmarktach można wynaleźć takie cuda jak te vintage klapeczki Luis Vuitton'a
(nie, nie - nie kupiłam ich!)
a na staromiejskiej uliczce spotkać niezwykle stylowe "rowerzystki" :-)


Obowiązkowo kawusia i Apfelstrudel - na bogato - z bitą śmietanką !


*


*


*



6.9.13

Czerwone korale ...

.... lecą z jarzębiny....
Czyli pierwsze małe DIY na obczyźnie :-)


Potrzebujemy:

* korale jarzębiny w dowolnej ilości
* cienki drucik



Nawlekamy, nawlekamy:-)


A to propozycja na wrześniowy stół:


*


Miłego (letniego jeszcze!) popołudnia !!!!

3.9.13

Po sąsiedzku

Witajcie!
W taki słoneczny dzień jak dziś
(u nas słoneczko, gorąco, bezchmurne niebo - a u Was?)
ostatnią rzeczą o jakiej się myśli
to gdzie przybić gwóźdź na obrazek
czy jak upiąć zasłony....

W taki słoneczny dzień
najlepiej wybrać się z wizytą sąsiedzką :-)
Na przykład do pobliskiego bajkowego zamku Neuschwanstein:


Najpiękniejszy widok jest z kładki zawieszonej nad przepaścią :-)


Widoczki z każdej strony są bajkowe!
Król Ludwig II wybrał sobie całkiem niezłą miejscówkę:-)
Jeśli kiedyś będziecie w pobliżu - wpadajcie z wizytą koniecznie!


Troszkę mniejszy, ale przepięknie położony jest Linderhof:




A jeśli ktoś nie lubi zwiedzać starych zamków, 
może się po prostu wybrać na górską wędrówkę ...


Poniżej kilka fotek z wędrówki na szczyt Laber
który mamy tuż za drzwiami :-)




Nie ma nic lepszego niż dobrze schłodzone pszeniczne piwko
na stacji pośredniej :-)
Kto by tam pił mleko???


Jeśli podobają się Wam takie klimaty
to zaplanujcie sobie tu wakacje lub ferie zimowe :-)
Nie pożałujecie!

Do usłyszenia!!!!!
XOXO

1.9.13

Wokół okna czyli kuchennie - ciąg dalszy

Witajcie:-)
Okiennej odsłony ciąg dalszy...
*
Okno w kuchni, jak widzicie, nie jest duże.
W porównaniu do okna w naszym polskim mieszkaniu
jest malutkie.
Nie ma jednak tego złego...
Przynajmniej mam parapet,
na którym mogę ustawiać swoje pierdółki :-)
W oknie zawisła zazdrostka,
nie z potrzeby wewnętrznej, ale raczej zewnętrznej:
bliskość sąsiedniego bloku.
Dodatkowo uszyłam coś na kształt roletki,
materiał kupiony w Drecottonie.


 Buteleczki znalezione na strychu pokazywałam Wam w lipcowym poście.
Cyferki od Madam Stolz.


Wieszaczek kiedyś był w naszej biało-czarnej sypialni, teraz w kuchni podtrzymuje deseczkę Ib Laursen
(swoją drogą trochę rozczarowuje mnie jej jakość - rysuje się)
i miarkę Garden Trading.
Zawieszka kupiona tuż przed wyjazdem w TK Maxxie.


 *

 *


Kuchnia ma zabudowę w kształcie litery U i choć nie jest biała a ściany ma wyłożone kafelkami
(na szczęście w jasno-szarym kolorze) nie mogę jej odmówić funkcjonalności i przytulności.


*


I jak Wam się podoba moja "niemiecka" kuchnia? 
Miłej niedzieli :-)
XOXO
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...