30.6.13

Farewell (strawberries), farewell !!!

Witajcie w ostatni dzień wieczór czerwca :-)
Tak się składa, że ten miesiąc zdominowany u nas jest
(z wielu względów) słowem : koniec.
Odmieniane jest ono przez różne przypadki
i w różnych kontekstach...
Jednym z bardziej znaczących "końców"
jest zakończenie edukacji gimnazjalnej naszego Maksa,
co okazało się przeżyciem dość emocjonalnym .......

*

No, a poza tym kończą się już chyba truskaweczki, prawda?
Na osłodę mam więc mrożony sorbet truskawkowy
w postaciach dwóch :-)
Do sorbetu z dodatkiem jogurtu użyłam specjalnych foremek
(kupionych wieki temu w Ikea).
Do sorbetu w wersji "saute" użyłam po prostu
silikonowych foremek do muffinków.
Przed zamrożeniem wbiłam słomki,
w ten sposób powstały lody na patyku:-)



 *


*


 *


 *


PS - właśnie przypomniało mi się, że dziś także koniec "reader'a".....
Mam nzdzieję, że i tak się odnajdziemy :-)
Dziekuję Wam, że wpadacie i zostawiacie tyle miłych słów,
pomimo, że ja ostatnio mam troszkę mniej czasu na rewizyty,
ale obiecuję, że nadrobię !!!
Do usłyszenia!
XOXO


29.6.13

Vintage red


Jak zatrzymać czerwiec?
Najlepiej w makach, niezaprzeczalnym, najpiękniejszym symbolu
szóstego miesiąca :-)

Ileż to razy w dzieciństwie chowało się gałązki polnych kwiatków
między karty książek....
A potem, czasami po kilku latach,
przypadkowo natrafiało się na te zasuszone kwiaty....

Tak więc, suszymy, Dziewczynki, suszymy :-)
A potem pomyślimy co dalej robić z tymi suszkami....

*
"I'll think about that tomorrow"
Sacrlett O'Hara

*


*


 *


 *


 *


Wstajesz rano i ....
Gośc w dom, Bóg w dom:-)
Miłej, leniwej soboty wam życzę!!
Do usłyszenia:-)
XOXO


27.6.13

Do znudzenia!!!

....bo  ponownie rabarbar, ale:
1) uprzedzałam
2) to już po raz ostatni
3) jeśli nie ostatni to patrz punkt 1 :-)

Dziś mam dla Was banalny, a jakże!, przepis na ciasteczka rabarbarowo-kokosowe :-)
Seriously!!!
Rabarbar z kokosem!
Też byłam zdziwiona tym połączeniem na początku,
ale jest bardzo OK :-)
Nawet bardziej niż bardzo.
Ciasteczka są  p-y-s-z-n-e!




W takiej postaci wędrują do piekarnika :-)
Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała ich jakoś "upiększyć".
Niestety motylki się "ulotniły" podczas pieczenia :-)



 *


*



Ciasteczka rabarbarowo-kokosowe:

2,5 szkl mąki, przesianej
1 łyżeczka sody
1 łyżeczka soli
1 łyżeczka cynamonu
1 jajko
1,5 szkl cukru (można troszkę mniej)
1 szkl mleka
2/3 szkl oleju roślinnego
4-5 łyżek wiórków kokosowych
1 łyżeczka ekstraktu z wanilii (lub aromat)
2 szkl rabarbaru, pokrojonego w kosteczkę

Postępujemy podobnie jak z muffinkami czyli: mieszamy osobno mieszamy składniki suche i mokre.
Potem wszystko łączymy. dodajemy rabarbar.
Ciasto wyjdzie dosyć zwięzłe, nakładamy na blaszkę wyłożona papierem łyżką lub dłonią.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 st przez ok 15-20 minut.

Enjoy!!!!
XOXO

26.6.13

Bingo!

Guzik do guzika.....
Wygrzebuje tu i tam,
odpruwam skąd sie da....
Czasami nawet uda sie trafic na pokaźna garść guzików
z  masy perłowej!
Prawdziwy rarytas :-)



Takie piękności wymagają szczególnej oprawy, a ponieważ umieszczanie guziczków
na kartonikach sprawdziło się już wcześniej, tym razem też przygotowałam kartoniki.
Grafikę w stylu vintage (karty do gry w bingo) wydrukowałam na tekturce.
Guziki mocuję używając kleju Magic (malutkiej kropelki),
potem nie ma problemu z "odmontowaniem" guzika.


*


*


Takich grafik z kartami bingo jest w sieci oczywiście mnóstwo,
poniżej jedna z wielu:



Miłego dnia Dziewczynki!!!!!
XOXO

24.6.13

Tilda na powitanie lata

Czy jest coś ładniejszego od tildowych papierów?
O tak!!!
Tildowe tkaniny :-)
Te akurat kupiłam ponad pół roku temu,
ale nabierały "mocy urzędowej".

Koniec wyjmowania z szuflady, głaskania, oglądania, chowania do szuflady...
Teraz mogę je oglądać codziennie,
do znudzenia.
Oto trzy nowe poszewki na powitanie lata:



Ponieważ miałam tylko po jednej FQ z każdego wzoru, musiałam trochę pokombinować.
Tkaniny wzorzyste połaczyłam z białą tkaniną z IKEA, dodałam pomponiki i koronkę.
Poszewka składająca się z czterach kawałeczków została uszyta z tkanin R.Kaufman.


Może niekoniecznie pasują do tego wnętrza
(pewnie lepiej pasowałyby na balkon),
ale co tam, odrobina koloru jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła :-)


Zostały mi jeszcze jakieś ścinki i juz myślę intensywnie jak je godnie spożytkować :-)

Dziekuję Wam za liczne odwiedziny i przemiłe komentarze :-)
Życzę miłego poniedziałku i dobrego tygodnia :-)
XOXO

21.6.13

Rosmarinus Officinalis czyli przepis czyli DIY

Rozmaryn...
Chyba najbardziej dekoracyjne zioło.
Moje ulubione:-)
Wyrósł mi dość sporawy krzaczek,
pora go wykorzystać!



Wszystkie moje zioła rosną w tym roku w glinianych doniczkach.
Używając szablonu wyciętego z folii samoprzylepnej pomalowałam je farba tablicową
(wybrałam kształty "owadzie")


Tak to wyglądało przed pomalowaniem:

A tu już rozmaryn lekko przetworzony, mianowicie jako jeden ze składników pysznych
kotlecików drobiowych :-)


 *


Kotleciki drobiowe (w dwóch opcjach):

  • 2 piersi z kurczaka
  • ser mozarella (opcja 2: ser żółty ok 10-15 dag)
  • jajko
  • 2-3 łyżki mąki
  • gałązka rozmarynu (opcja 2: natka pietruszki), posiekane
  • przyprawy

Piersi siekamy drobno nożem.
Ser tarkujemy na grubych oczkach.
Wszystkie składniki wrzucamy do miski, doprawiamy do smaku (sól, pieprz, itp), mieszamy łyżką.
Na rozgrzaną patelnię nakłądamy masę za pomocą łyżki, smażymy na złoty kolor.

Pyszota!!!

I jeszcz słów kilka odnośnie wczorajszego posta.
Dzięki Magdzie z bloga My pink plum trafiłam na feedly.com
i stwierdzam, że jest to super narzędzie.
Samo zaimportowało mi listę blogów, do logowania używa się konta google
i działa to prawie tak jak reader!
Dzięki Madziu!

Tymczasem pozdrawiam Was gorąco!!!
Będę niestety mieć mało czasu na wizyty u Was w ten weekend,
ale obiecuję, że nadrobię wkrótce :-)

Miłego  weekendowego wypoczynku!!
Do usłyszenia!
XOXO

19.6.13

I'm not a fashionist (anymore)

No nie mogę sie oprzeć!
Jak widzę jakiś fajny ciuszek z motywem zwierzęcym
nie mogę się oprzeć!

Generalnie jednak, dla ścisłości, etap "fashionistki"
i zakupów pod hasłem "must have" mam już za sobą.
Przeszło mi jakoś tak w zeszłym roku,
bez ostrzeżenia....czy wróci?
Hmmm....

W spadku po tym okresie została mi pękająca w szwach szafa
(więc wciąż mam z czego wybierać i kombinować,
ale mało mi się chce), stos torebek
i kilkadziesiąt (cicho sza!) par butów,
głównie niebotycznych szpilek!
Obecnie kupuję baaaardzo rzadko, słowo daję.
A oto moje ostatnie nabytki z gatunku "animal print":


 Od lewej:
  1. Czarne motylki na białym tle, mgiełka z zamkiem na plecach , długi rękawek - BeBe
  2. Mgiełka z kołnierzykiem, nadruk w zajączki (słodkie!), bez rękawków - Atmosphere
  3. Motylki na beżowym tle, również mgiełka, krótki rękawek, zapinana na guizczki - Object
  4. Oversize, długi rękaw, nadrukowane koliberki - New Look
  5. Swterek z jelonkiem i kołnierzykiem w kratkę (mój ulubieniec!) - Zara

 *


 *


 *


Witam gorąco Nowe Obserwatorki!!!
Baaaardzo się cieszę, że jesteście - zostańcie na dłużej:-)
Wybieram się oczywiście z rewizytą!
Miłego dnia!!!
XOXO

18.6.13

Balkon w detalu

Witajcie!
Naoglądałam się Waszych pięknych balkonów, tarasów i ogrodów,
więc dziś przyszła pora na mój salon pod chmurką :-)
Niestety nie moge sie pochwalić taką ilością
pięknych kwiatów jakie oglądam u Was, gdyż:

A) chyba nie mam ręki do kwiatów
B) zwykle większą część lata jestem poza domem,
średnio mi się opłacają większe nakłady finansowe,
bo pod moją nieobecność, kwiatki mają raczej marne szanse przeżycia...

Jedną z niewielu nowych rzeczy, które pojawiły sie w tym roku na balkonie
są uszyte przeze mnie proporczyki
oraz podusie, które pokazywałam tutaj


A taki oto widoczek mamy z balkonu:
na pierwszym planie lobelia,
na drugim ogródki działkowe,
na trzecim pamiątka po naszym Wielkim Przyjacielu
w postaci Pałacu Kultury :-)


Poziomeczka już przekwitła, niestety okazało sie, że jest to okaz ozdobny=zero owoców !!!
Motylki są jednym z wielu źródeł oświetlenia.
Są zasilane baterią słoneczną, włączają się gdy zapadnie zmierzch
i mienią kolorami tęczy:-)


 Kącik "narodowy" : biały na górze - bakopa, czerwony na dole - lampiony :-)


Lobelia i bakopa to mój coroczny "must have".
Są niewymagające i rosną jak szalone!


Bratki juz się pomału "kończą", ale były smaczne !
Przepis na ciasteczka z bratkami znajdziecie w tym poście :-)

 Wczoraj właśnie takie słoneczko świeciło,
dzisiaj pochmurnie, ale to nic - nie przepadam za upałami!
Miłego dzionka!!!
XOXO

17.6.13

Pamiątka z podróży czyli więcej rogacizny

Do moich rogaczy, które pokazywałam tutaj,
dołączył młody jelonek,
który przyjechał jako pamiątka z podróży do Danii
(niestety nie mojej tylko Martuni - dziękuję raz jeszcze!).
Na razie znalazł sobie wygodne miejsce na komodzie w sypilani
i dobrze mu tam :-)
Wygląda na to, że to zaczątek nowej kolekcji.
Trzy sztuki, można powiedzieć małe stadko, już są:-)



*


*


Miłego tygodnia Wam życzę!
XOXO

15.6.13

Miaro(dajny) zestaw .....

...... często sie przydaje,
ponieważ często gęsto korzystam z przepisów wyszukanych
na amerykańskich stronach,
a tam, wiadomo,  swojskie gramy i dekagramy
raczej nie egzystują:-)

Tablicę z przelicznikiem (wygląda jak tablica kredowa)
wudrukowałam, nakleiłam na tekurkę,
boki okleiłam taśmą washi,
dodałam sznureczek.
Niezbędnik składa się więc z ceramicznej deski Mynte Ib Laursen'a,
miarko-łopatki Garden Trading i wspomnianej już tabliczki,
którą możecie sobie pobrać z tej strony
(ale znajdziecie też ją pod fotkami).



 *


 *


*





Witam gorąco Nowe Obserwatorki!!!
Mam nadzieję, że zostaniecie na dłużej :-)
Postaram się Was wszystkie wkrótce odwiedzić
(jeśli nie jesteście "no-reply" oczywiście, bo wtedy rzeczą niemożliwą jest onalezienie waszych blogów).
Miłego sobotniego wieczorku :-)
XOXO

14.6.13

Sentimental recycling

To miał być post z gatunku DIY.
Jego bohaterką miała byc rama, bardzo stara, wygrzebana na strychu.
Rama była bez szybki, i bardzo dobrze,
bo była jej przeznaczona siatka (taka do wolier dla ptactwa),
która kiedyś dostałam od Martuni.

Siatkę próbowałam już wykorzystać do innej ramki,
ale efekt końcowy nie był taki jak chciałam.
Okazuje się, że ramka musi być albo bardzo ozdobna,
albo bardzo "vintage",
wtedy całośc ma ręce i nogi :-)

No tak, ale nie o ramce miało być,
ale o czarno-białym obrazku
przedstawiającym Anioła Stróża.
Bardzo starym również.
Wisiał w moim domu od zawsze
i bardzo działał na moja wyobraźnię.
Bardziej niż bajki o królewnach i księżniczkach!
Moja Babcia snuła nawet opowieści na kanwie wspomnianego obrazka,
a dzieci prowadzone przez Anioła Stróża
to oczywiście ja i mój brat :-)
Troszkę trzeba było ponaciągać fakty,
bo to ja byłam młodsza i mniejsza,
ale co tam ...
nie byłam (i nie jestem) drobiazgowa!
Jak widać dziecięca wyobraźnia
nie zna granic :-)



 *


W Waszych domach też pewnie wisiał taki obrazek?
Ciekawi mnie kto i kiedy namalował oryginał?
Próbowałam "wyguglować", ale bezskutecznie
jak na razie...



 *


Ramka wygląda jakby była pomalowana farba tablicową :-)
Siatkę po prostu umowcowałam "takerem".
Podobną ramkę z siatką widziałam ostatnio
w jakimś sklepie internetowym za,
 bagatela, 179 zł!!!


Tu wszystko jest stare...
ten obrazek to tez znalezisko ze strychu.
Prawda, że ma piekny kolor sepii?

*


To miał być krótki post DIY...
Miłego weekendu!!!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...