30.8.12

Days with Alice...

Oto w końcu obiecany post dla mojej psiapsiółki Alicji:-)
Ponieważ ładnych parę lat temu drogi nam się rozjechały (a poznałyśmy się na studiach)
i widujemy się teraz  średnio dwa razy w roku, więc jak już sie spotykamy mamy dużo rzeczy
do zrobienia, do przegadania, kupienia, ugotowania, poleniuchowania, itp, itd...
A to kilka migawek:

Uzbrojone w aparaty wyruszamy w plener...

...w poszukiwaniu skarbów....
...i ciekawych, nie zawsze bezpiecznych, plenerów...

...potem coś słodkiego i spacerek...



...a tu odkrycie - "Żelazny" - i bardzo udane zakupy!

29.8.12

Pink rules! czyli...na różowo...

...zwykle po wizycie w Empiku wychodzę z jakąś ciekawą książką, ostatnio jednak często gęsto są to wydawnictwa kulinarne. Dzisiaj jednak wyszłam z naręczem gadżetów głównie w kolorze różowym i trochę mnie to przeraża. Ale zobaczcie sami na te cudeńka - nie można im się oprzeć:-)

Nr 1 nowej serii wyd. DeAgostini "Dekoracja ciast", w załączniku patera do babeczek i wykrawaczki do ciasteczek!!

Paterę chyba poddam małemu tunningowi, coś mi tam już chodzi po głowie:-)

A w gazetce "Ale pychota" foremki silikonowe do mufinków...

...w takich oto cudnych kolorach, bardzo dobre jakościowo!

A na deser czekał na mnie w Ikea na wyprzedaży ten cudny fartuszek, oczywiście w kolorach patery:-)

No i nie było rady, trzeba było upiec babeczki:-)




PS- do nadzienia babeczek użyłam kremu tortowego Dr Oetker do którego dorzuciłam kawałki malin.

27.8.12

Czy to już jesień...

...przyszła? W każdym bądź razie, zbliża się bardzo szybkimi krokami.
U mnie za oknem dziś był taki widoczek:



Co natchnęło mnie do upieczenia muffinów oczywiście - każdy powód jest dobry:-)

Krem tylko i wyłącznie na bazie mleka, więc rozgrzeszony:-)

Do tego odrobina kakao:-)

Motylki wycięłam z brzoskwiń:-)

26.8.12

Na bogato...

...na zamknięcie (chyba?) sezonu grillowo-biesiadowo-balkonowego było dobre jedzonko,
bułgarskie winko i miłe towrzystwo w postaci sąsiadów:-)




Te piękne zdjęcia są autorstwa mojego sąsiada - więcej tutaj

A to już moja skromna fotka - zamiast sałatki - warzywka na patyczku polane sosem ziołowym. Mniam:-)

23.8.12

Made in DDR...

...to ciąg dalszy robótek z udziałem tiulu.
Będąc na wakacjach w domu rodzinnym udało mi się wygrzebać jeszcze to i  owo, chociaż to już są ostatki,
może gdybym zerwała podłogę jakaś perełka trafiłaby się jeszcze, kto wie?
Do brzegu jednak płynąc - wpadły mi w ręce stare tarcze zegarków, popsutych oczywiście, tan który tu prezentuję akurat znanej kiedyś, żeby nie powidzieć kultowej w czasach swojej świetności wschodnioniemieckiej (poprawność polityczna zachowana!) marki RUHLA.
No i jak to zwykle bywa, najpierw coś znajdę, potem następuje krótki/długi proces myślowy.
Tu mi się wymyślił pierścionek, bo akurat miałam element potrzebny do zrobienia pierścionka, dodałam tiul, żeby nie było nudno, a wygląda to tak:

Będę go nakładać każdego 29 dnia miesiąca:-)

W sumie trochę szkoda, że nie działa - miałabym 2 w 1


21.8.12

Przy udziale tiulu...

...czarnego, pozyskanego ze starego ciucha, o którym wspomniałam kilka postów wcześniej ulepiłam poniższe dwie pary kolczyków:-)
Tiul jest materiałem bardzo elastycznym i bardzo wdzięcznym, kombinuję jak i gdzie by go umieścić,
bo ze zwykłej rzeczy robi sie coś "innego", mniej sztampowego. Wcześniej dodałam go do ozdobnych klamerek, które zyskały efekt "glamour".
Biała ceramiczna buteleczka wyszperana podczas wakacji:-)

 Bigle angielskie, owalne kaboszony, motyle i tiul - składniki wakacyjnych kolczyków:-)

Zwykła bigle bez zapięcia, łańcuszek, koralik - wszystko w kolorze starego złota

Cdn :-)

17.8.12

Poprzez łąki, poprzez pola...

...poprzez lasy i jeziora:-)
Bo taka dosłownie była lipcowa część wakacji.
Wrzucam więc kilka fotek, na których bezskutecznie próbuję oddać piękne okoliczności
przyrody, niestety "mędrca szkiełko" w postaci mojego aparatu nie daje rady:-)
Zalecam wizję lokalną nad jeziorami Lubiąż, Lubniewsko i w okolicznych lasach:-)

Odrobina koloru...

A tu rosną jagódki:-)

Mr Prawdziwek:-)

Mrs Kania vel Sowa:-)

Wchodzić czy nie wchodzić?

Chyli się ku wieczorowi...

16.8.12

Sezon na brzoskwinie...

...oficjalnie rozpoczęty, przynajmniej u mnie:-)
I jak to zazwyczaj bywa, pierwsze podejście to muffiny lub tarta.
Padło na tartę i w końcu, po wielu próbach, trafiłam na najlepszy jak dotąd przepis
na kruche ciasto więc chętnie się  nim podzielę:-)

Apetyczne krągłości:-)

Tarta z brzoskwinkami pod bezową pierzynką:-)
Kruche ciasto:
1i 1/2 szkl mąki, przesianej
1/4 szkl cukru
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 żółtka 100 g zimnego masła, pokrojonego w kostkę
2 łyżki kwaśnej śmietany

Szybko zagniatamy ciasto, do lodówki na pół godziny, "wyklejamy" natłuszczoną formę do tarty,
nakłuwamy widelcem i wrzucamy do nagrzanego piekarnika ( 170 stopni/10 min ).
Wyjmujemy tartę, nakładamy owoce, przykrywamy masą bezową i ponownie do pieca,
na ok. 20 minut.
ENJOY!!!

10.8.12

Into the blue...

...taaakie cudeńka można znaleźć w TK Maxx, doprawdy, gotowa jestem zmienić orientację
kolorystyczną dla tych słodkości:-)
Najjelpsze jest to, że w środku mamy podziałkę z miarami amerykańskimi (!), co w moim przypadku
jest baaardzo very na miejscu, biorąc pod uwagę moje zdolności matematyczne:-) oj, nie lubimy
przeliczać miar i wag...
Jutro test praktyczny tego cudeńka - mam czereśnie i pomysł na coś słodkiego:-)

Baking Days/Spode

5.8.12

Platform 9 i 3/4...

...nie tylko w Londynie, okazuje się. Może każde miasto ma swoje własne tajemne przejście
do magicznego świata? Ja jedno odnalazłam przez zupełny przypadek, szukając sklepu,
który miał tam się znajdować, i nie miał to być sklep z różdżkami:-)
Za wielkimi drzwiami starej kamienicy czas się zatrzymał, a właściwie cofnął
i można się tam poczuć prawie jak w Muzeum Watykańskim.
Adres na żądanie:-)









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...